Encyklopedja Kościelna/Apologetyka

<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Encyklopedja Kościelna (tom I)
Redaktor Michał Nowodworski
Data wyd. 1873
Druk Czerwiński i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

Apologetyka, etymologicznie biorąc, oznacza umiejętność bronienia się; w znaczeniu zaś teologiczném, jest to umiejętność bronienia religji chrześcjańskiej, przeciw jej nieprzyjaciołom. Chrześcjanizm od samego początku musiał walczyć, ztąd w miarę rozszerzania się, obok nauki pozytywnej, powstała apologetyka; można nawet powiedzieć, że od niej poczęła się teologja chrześcjańska. Religji chrześcijańskiej nie brakowało nigdy i nie brakuje przeciwników, ztąd i apologetyka zajmowała zawsze i dziś jeszcze zajmuje ważne stanowisko w teologji. — Zadanie apologetyki. Zasadą, fundamentalną całego chrystjanizmu jest ta wielka prawda, że w Jezusie Chrystusie, Bóg, stawszy się człowiekiem, ukazał się na ziemi; że z jednej strony objawił on boską prawdę w całej pełności, a z drugiej, podniósł ludzkość z upadku moralnego i odkupił ją ze wszystkich następstw grzechu pierworodnego. Wiara w naukę i dzieło odkupienia Chrystusowego opiera się więc głównie na wierze w Bóstwo Chrystusa, w Jego posłannictwo i Objawienie; przeciwko tym też prawdom fundamentalnym, we wszystkich czasach, były wymierzane napaści nieprzyjaciół. Główném więc zadaniem apologetyki, jako umiejętności, jest udowodnienie tych prawd fundamentalnych, i odparcie napadów, których są przedmiotem. Zadanie to, według obecnego stanu nauki, może być rozwiązane następnym sposobem. Ukazanie się i działalność Chrystusa na ziemi jest Objawieniem Boskiém, w najwyższém znaczeniu. Apologetyka zatém powinna: 1) Wychodząc z pojęcia objawienia, wykazać naukowo początek i ciąg dalszy Objawienia (pierwotne i historyczne objawienie), jego stosunek do religji, nareszcie dać dokładne pojęcie form, w jakich ono występuje, t. j. natchnienia i cudu. 2) Okazać, że człowiek zdolny jest przyjąć objawienie, a mianowicie, że zdolność ku temu posiada, kto bezpośrednio odbiera słowo Boże, równie jak ci, którym bezpośrednio odbierający objawienie, to słowo dalej ogłasza, i nareszcie i ci, co nie odebrali objawienia bezpośrednio od tego, kto był pierwszém jego narzędziem, ale tylko je przyjmują przez podanie historyczne. 3) Potrzeba koniecznie w dwóch ostatnich razach, aby ten, kto pierwotnie był, albo jest prawdziwie organem Bożym, posiadał znaki, przy których możnaby to jego posłannictwo niezawodnie rozpoznać. Te znaki muszą uwydatniać się w pierwszym pośredniku objawienia, w jego osobie, w jego rozumie, w jego charakterze, w jego czynach, a szczególnie w cudach i proroctwach, jako dowodach jego boskiego posłannictwa. Trzecia ta część teorji objawienia jest właściwie jej częścią krytyczną. 4) Nareszcie, apologetyka powinna przedstawić środki, jakiemi się objawienie udziela: jedne z nich są zwyczajne, jak mowa ustna, pismo, symbol; inne, szczególne środki, odnoszą się tylko do Objawienia chrześcjańskiego, a podchodzą wszystkie pod pojęcia Kościoła. Na fundamencie teorji objawienia opiera się udowodnienie Bóstwa Chrystusa i boskości chrystjanizmu, będącego uzupełnieniem i zakończeniem objawienia poprzedniego. Pod tym ostatnim względem, apologetyka chrześcjańska musi sięgnąć do dawniejszego Objawienia, zawartego w Starym Testamencie, na które się i Chrystus powoływał. Tym sposobem apologetyka wchodzi na grunt historyczny i wykazuje, jak w początku Objawienie Boskie było środkiem religijnego rozwoju ludzkości, jak, po rozproszenie ludów, musiało ono zamknąć się w jednym narodzie, u którego nietylko zachowało religję pierwotną, lecz i rozwinęło nowemi objawieniami. One to właśnie stanowią Objawienie Mojżeszowe i dawną religję żydowską. Lecz, że w obec judaizmu i poganizm rozwijał się aż do Chrystusa, przeto należy też przedstawić dzieje poganizmu, w jego początku, dalszych kolejach i głównych formach, aby ztąd wydobyć dowód, że z końcem czasów dawnych judaizm wprost, a poganizm bocznie przygotowywały do chrystjanizmu i że, zarówno jeden jak i drugi, wywoływały w ludziach pożądanie nowego objawienia. Tym sposobem dochodzimy do bezpośredniego udowodnienia boskiego początku chrystjanizmu, w którym teorja objawienia znajduje doskonałe zastosowanie i swe całkowite urzeczywistnienie, ponieważ Bóstwo Chrystusowe i Boskość Jego posłannictwa zostały udowodnione mądrością Jego całej nauki, boskim charakterem Jego życia i czynności, spełnieniem się proroctw, które On ogłosił i wielką liczbą cudów, jako widocznie dzieł nadprzyrodzonych. Wywód ten historyczny prowadzi do udowodnienia boskiego początku Kościoła, przez który Bóg ustawicznie głosi, rozszerza i zachowuje czystą swoją religję, w którym złożył środki ustanowione przez siebie ku zbawieniu ludzi. Ztąd się rodzi obrona Kościoła, jako druga część apologetyki chrystjanizmu. Zadaniem tej drugiej części jest odparcie wszystkich napadów na Kościół, jak pierwsza odpiera wszystkie zarzuty, wymierzone przeciwko chrystjanizmowi w ogóle. Ta obrona Kościoła powinna: 1) udowodnić, że pojęcie Kościoła wypływa ze społecznego charakteru chrystjanizmu, z jego przeznaczenia, żeby się rozszerzył po wszystkiej ziemi i trwał na zawsze, i z jego moralnego, praktycznego celu, jakim jest odrodzenie i zbawienie człowieka i społeczeństwa; że przeto, pojęcie to wynika z samej istoty chrystjanizmu; 2) udowodnić, że Chrystus chciał utworzyć i rzeczywiście utworzył Kościół; 3) wskazać znaki charakterystyczne Kościoła Chrystusowego; 4) wyłożyć jego organizację wewnętrzną, odpowiednią do jego środków i do jego celu; 5) wyłożyć jego organizację zewnętrzną, jego administrację, zastosowaną do jego zasadniczej konstytucji; 6) nakoniec, wykazać jego wieczno-trwałość, jego nieomylność; przytém rozstrzyga się też pytanie, które z religijnych, kościołem mianujących się społeczeństw, odpowiada zupełnie myśli i ustanowieniu Chrystusa, a zatém, które jest prawdziwym Kościołem? Taka jest treść apologetyki chrześcjańskiej w ogóle. Wszelka obrona rzetelna powinna być bronionej sprawy usprawiedliwieniem, nie jakiemś luźném i dowolném, lecz naturalném i metodyczném, zastosowaném do napaści i broni napadających. A że chrześcjanizm, w kolei wieków, miał różnych przeciwników, ztąd apologetyka chrześcjańska musiała się przedstawić w różnych postaciach. Inna jest obrona chrystjanizmu przeciwko żydom; inna przeciw poganom. Inaczej trzeba było walczyć przeciw dowodzeniom uczonych muzułmanów w średnich wiekach, a inaczej przeciw filozofizmowi naszych czasów. Zrobimy tu krótki przegląd tych metod (Literaturę ob. w art. Apologeci). Pierwszy rodzaj apologji, jakiego użył chrystjanizm, był podobny do obrony sądowej, ponieważ odpowiadał na czynione sobie zarzuty polityczne. Poganie widzieli w chrystjanizmie stowarzyszenie, utworzone bez upoważnienia państwa, zatém nielegalne, podejrzane, z powodu tajemnicy, którą się osłaniało; niebezpieczne, z powodu ludzi klass niższych, których przyjmowało; nieprzyjazne społeczeństwu, z powodu małego udziału, jaki zwykle brało w życiu publiczném. Nadto, oskarżano chrześcjan o ateizm, bo nie widziano u nich publicznych obrzędów; oskarżano o haniebne zbrodnie, ponieważ źle oceniano lub rozmyślnie fałszywie tłumaczono ich tajemnice. Oskarżenia tak potworne domagały się publicznego usprawiedliwienia, apologji nie naukowej, ale wyraźnej i stanowczej, jaką dawało proste przedstawienie życia, nauki i obyczajów chrześcjan. Taki kierunek, raczej polityczny i sądowy niż teologiczny, objawia się w apologjach najdawniejszych. Zaczynają się one od wyłożenia wiary chrześcjan w jednego i prawdziwego Boga; przedstawiają następnie główne dogmata nowej religji, z ich pobieżném uzasadnieniem; opisują to, co się dzieje na zgromadzeniach obwinionych, nauki, jakie tam słyszą, obowiązki, jakie przyjmują; dalej, powołują się te apologje na życie i obyczaje uczniów Ewangelji, na swą wierność dla cesarza, swe posłuszeństwo względem władz; nakoniec, domagają się kar najsurowszych przeciwko zbrodniom, jakichby byli winni, byle im za winę nie poczytywano tego, że są chrześcjanami; aby im udzielano, jak wszystkim obywatelom cesarstwa, opieki prawa, ściśle zresztą przez nich przestrzeganego. Z tej obrony sądowej, niemal jednocześnie się zrodziła obrona naukowa, w części ireniczna, w części polemiczna. Zbijając zarzuty, już to przeciwko nauce chrześcjańskiej w ogóle stawiane, nadewszystko zaś przeciw jej nowości, już też przeciwko niektórym dogmatom w szczególe, jak pojęciu Boga i rzeczy ostatecznych, jednocześnie przedstawiano sprzeczności i mitologiczne niedorzeczności poganizmu. Apologetyka stała się więcej jeszcze naukową, gdy filozofowie pogańscy: Cels, Porfirjusz, Hierokles, Juljan i inni, wystąpili wprost przeciw nauce chrześcjańskiej i gdy, przy tej sposobności, podnieśli zasadnicze pytania, dotyczące Objawienia, czyli pytania krytyczne, co do pobudek wierzenia historji biblijnej. Apologeci musieli tedy polemicznie odpierać napaści, a przytém uciec się także do filozoficznego badania zasad religji chrześcjańskiej i do krytyki biblijnej; tym sposobem apologetyka przybrała system naukowy. Upadek tymczasem cesarstwa coraz był widoczniejszym. Oskarżano o to chrystjanizm. Odpowiednio do tego oskarżenia, widzimy dwa kierunki w apologetyce ówczesnej: jeden, dopiero co wspomniany religijno-naukowy, drugi, polityczno-moralny. W drugiej półowie Vgo wieku poganizm zgasnął powoli w świecie rzymskim, a razem z nim ustała i apologetyka, przez ten poganizm wywołana. Pokazywały się jednakże jeszcze kiedy niekiedy pisma przeciwko judaizmowi, nie dla nawrócenia żydów, ale raczej dla tego, że uważano za zasługę pisać przeciw nieprzyjaciołom wiary, lub, że niektórych biskupów pobudzały do tego knowania żydowskie. Obrona przeciwko tym przeciwnikom chrystjanizmu była wskazaną już stosunkiem judaizmu do chrystjanizmu, a jej forma była wytkniętą w naukach Chrystusa i pismach apostolskich. Jezus jest Chrystusem, czyli prawdziwym Messjaszem: taka jest myśl zasadnicza tych apologji, udowodniona spełnieniem się proroctw messjańskich i figur starego zakonu w Osobie Chrystusa, okolicznościami i czasem Jego ukazania się, Jego charakterem i czynami, zburzeniem świętego miasta, klęskami narodu żydowskiego i ustaniem czci żydowskiej. Niektórzy apologeci przechodzą potém do samych dogmatów chrystjanizmu, wykładają je i porównywają z nauką żydowską, dla udowodnienia, że prawo było niedoskonałe i czasowe, i że musiało być zastąpione przez prawo nowe, doskonałe i wieczne. W VII wieku, w miejsce zwyciężonego poganizmu, ukazał się nowy nieprzyjaciel Kościoła, mahometanizm, wcale nie niebezpieczny potęgą swoich myśli, lecz za to groźny siłą swego oręża, który w tym perjodzie podbił wschód i dosięgnął krańców zachodu. Mahometanizm, przyjąwszy pierwiastki żydowskie, siłą podtrzymywał monoteizm i wiarę w objawienie, którego prawdziwym prorokiem głosił się Mahomet, uznający jednakże szczególne posłannictwo Mojżesza i Chrystusa. Opierając się na monoteizmie, usiłował religję chrześcjańską z gruntu wywrócić, zaprzeczał Trójcę Świętą i ściśle z nią związany dogmat Odkupienia i odrzucał naturalnie sakramenta. Pod tym względem trzymał on z judaizmem. Nie trudno było apologetom odpowiedzieć, że Stary Testament nie miał żadnego związku z mahometanizmem; że żadne z proroctw biblijnych do niego się nie odnosiło; że charakter jego ustawodawcy moralnie był nędzny; że na miejsce mądrego prawa Mojżeszowego, Mahomet postawił prawo polityczno-religijne (Koran), obrachowane tylko na dzikie i nieokrzesane plemię, ale zatrzymujące wszelki moralny postęp narodu; że zamiast godności moralnej i słodyczy Boskiego Odkupiciela, ustawodawca islamizmu przedstawiał gwałtowny i barbarzyński charakter zdobywcy, którego posłannictwa nie stwierdził cud żaden; że fałszywy ten prorok, zamiast wzniosłych a prostych nauk ewangelicznych, zamiast dogmatu łaski i wolności, zamiast prawdziwego spirytualizmu, postawił nieubłagany dogmat przeznaczenia, niewolniczą cześć religijną, opartą na uczynkach czysto zewnętrznych, wielożeństwo i najgrubsze wyobrażenia o niebie i rozkoszach życia wiecznego. Odrodzenie nauk klassycznych w XV i XVI wieku, przynosząc skarby literatury greckiej, przyniosło zarazem zachodowi wszystkie systematy filozoficzne poganizmu i tym sposobem otworzyło nowe pole apologetyce, ponieważ, za tém odrodzeniem klassycyzmu, poszło oziębienie wiary i upadek ducha chrześcjańskiego w społeczeństwie. Powstali ludzie, jak Jordan Bruno i Pomponatius, występujący sceptycznie względem nauki wiary, a przynajmniej względem jej dotychczasowej obrony. Nowy ruch umysłowy, wywołujący nowych przeciwników, obudził też nowych obrońców, którzy teraz starali się całą treść chrystjanizmu przywieść do kilku idei i te idee wykazać jako pozytywne objawienia i dowieść, tak filozoficznie jak historycznie, że chrystjanizm, co do swojej istoty, jest tak dawny, jak religja i ludzkość sama, i że jego początek tkwi już w pierwiastkowém objawieniu. W XVI w. apologetyka oparła się przeważnie na dowodzeniu historyczném. Stóletnia prawie rewolucja, miotająca Anglją, wywołała tam bezreligijność tak rażącą, że inni, choć rzeczywiście w tym samym szli kierunku, ulękli się jej smutnych następstw i dla tego utrzymywali konieczną potrzebę religji, ale nie objawionej, lecz czysto naturalnej, utworzonej przez rozum, której ślady możnaby znaleść we wszystkich religjach historycznych i którą oni, w całej jej czystości, przedstawić zamierzyli. Ci jednak twórcy religji zgadzali się tylko na to, że jest jeden Bóg i że ten Bóg jest stwórcą świata. Zkąd ich nazwa naturalistów i deistów. Deizm we Francji wyrobił się na materjalizm, a w Niemczech na racjonalizm. Dla tego i apologetyka miała przed sobą nowe zadanie. Należało udowodnić Objawienie, zarówno w jego pojęciu jak i w historyczném urzeczywistnieniu, udowodnić jego potrzebę, zarówno jak możliwość i rzeczywistość; trzeba było przeciwko nowym przeciwnikom i nowym zarzutom, na nowy sposób uzasadniać wiarogodność pisarzy biblijnych. Metoda apologetyczna w tym czasie przyjęła różne odcienia: w Anglji dowodzono konieczności objawienia, z jego potrzeby, rzeczywistości chrześcjańskiego objawienia, z jego treści; apologeci angielscy trzymali się przeważnie metody historycznej, zgodnie z praktycznym kierunkiem swego narodu. We Francji, przeciwnicy chrystjanizmu nie zatrzymali się w granicach naturalnego deizmu. Szydzili, z niesłychaną lekkomyślnością, z wszelkiej religji; filozofowie ówcześni, encyklopedyści, ekonomiści, wyznawali głośno ateizm i materjalizm; wysilali się na dowcip, aby udowodnić, że człowiek jest tylko zwierzęciem, moralność ułudą, a religja wynalazkiem księży. Te napaści, pozbawione zwykle i zasady i formy naukowej, nie wywołały też porządnej obrony chrystjanizmu; apologeci francuzcy nie trzymali się, na wzór Anglików, stałej metody: walczyli więcej dowcipem niż nauką, bo w rzeczy samej, trudno było trzymać się metody poważnej przeciwko lekkomyślnym nieprzyjaciołom, których zwykłą bronią była ironja, sarkazm, ślepa zarozumiałość i kłamstwo zuchwałe. Teologowie niemieccy ostatni wystąpili w szranki, lecz nadali apologetyce więcej siły i ścisłości. U nas, jak odgłos znajdowały wszystkie błędy czasu, tak z drugiej strony i głos apologji zagranicznych znajdował swoich reproduktorów. Szczegóły w tym względzie ob. w art. Teologja w Polsce.