Hetmani/Kraków, 3 maja 1906

<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Weyssenhoff
Tytuł Hetmani
Rozdział Kraków, 3 maja 1906
Wydawca Wydawnictwo Polskie <R. Wegner>
Data wyd. 1930
Druk Concordia Sp. Akc.
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Kraków, 3 maja 1906.

Niech i ja będę warjatem! wszystko mi jedno! Albowiem życiem, na jedną tylko dobę przyszłości obliczonem, oddychać nie mogę. Niech będę warjatem, jak panna Zofja, jak On!
Wytrysły zewsząd wieści, niby młode liście po wiosennej burzy: Piast żyje! — —
Widziano go na polach mazowieckich i wielkopolskich i małopolskich, wędrującego od wsi do wsi ze słowem uśmierzenia przeciwko zazdrosnym wołaniom o cudzą ziemię, słyszano przepowiadającego ojczyznę sennym polom. — — Świadczą siermiężni mówcy, oracze i kowale przyszłości. Podnieśli głos uczniowie Piasta na zebraniach gminnych, stanęli murem przy nauce Jego, poszli w dalekie na Wschód poselstwa z Jego przykazaniem.
W takim obrazie, nie sennym, lecz dotykalnym 1pachnącym ziemią, stoi mi przed oczyma Piast. Przed osadą prapradziada-kołodzieja, pod lipą sądową i królewską, dokoła Wojciecha Piasta gromada. Nie obleczony w purpurę — w szarym, wędrownym płaszczu — radzi Piast z wiecem, rozszerzającym się na miljony głów wiejskich i miejskich. On jeden panuje, pierwszy między równymi, obrany zgodnym okrzykiem uświadomionych. On jeden jest szczytem, do którego dążą zestrzelone myśli ludu. — Przed majestatem liczby i zgody korzą się serca synów zbuntowanych, cofają się zakusy wrogów ościennych aż do krańców, które Duch Najwyższy przeznaczył dla Polan, dając im Piasta za wiecznego stróża.
I głośno znów o Piaście w miastach wielkich zachodnich, gdzie prawa ludów pozostały w zachowaniu. W Paryżu ogłosił Piast drukiem dzieło o Sprawiedliwości, w Londynie — o Równowadze europejskiej, oba dowodzące niemożliwości przedawnienia sprawy polskiej, oba poparte przez Francję i Anglję. Nawet Rzym papieski, zapatrzony w nieziszczalny miraż nawrócenia Rosji, roztkliwił swe serce powszechne nad losem najwierniejszego syna, który nie umarł i nie chce umierać.
Czyżby inny mógł to sprawić, niż Piast, najupartszy z nieszczęsnych, największy w dziejach triumfator z pomiędzy zwyciężonych? — — Rozpęd siły jego pośmiertnej i nieśmiertelnej? — czy On sam? — —
Ależ z Warszawy ludzie wiarogodni przynoszą tu opowieści, jako widzieli Piasta, dotykali szat i ręki, słyszeli słowa!
Jeden mówi:
— Piast ukrywa się w warsztatach, nawołuje robotników do pracy.
Drugi mówi:
— Niby cudem godził Piast głosy przy wyborach.
Trzeci donosi:
— Gdyby nie Piast, bogacze nie otworzyliby kies swoich na pomoc głodnym, na nowe szkoły, na wołające potrzeby społeczeństwa.
Wszędzie on żyje i działa!
Ujrzę go! Czekać nie będę aż mi się zjawi na sennych drogach mego życia. Wyjdę naprzeciw niego tam, gdzie go zdybać najłatwiej: powrócę jutro do upartej roboty warszawskiej.
Spotkam go zaraz — to mi będzie wielką nagrodą; nie spotkam — zgodzę się i na taki los. Noszę w sobie jego wiarę i przykazania żywe. Jestem już tylko legjonistą na służbie Błękitnej Królowej.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
KONIEC.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Weyssenhoff.