Księga Boga Żywego/Na Wschodzie mieszka światło

<<< Dane tekstu >>>
Autor Bô Yin Râ
Tytuł Księga Boga Żywego
Wydawca Księgarnia Ludwika Fiszera
Data wyd. 1923
Druk Zakłady Graficzne Grapowa i Mazurkiewicza
Miejsce wyd. Łódź
Tłumacz Marceli Tarnowski
Tytuł orygin. Das Buch vom lebendigen Gott
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Na Wschodzie mieszka światło.

Nieliczni tylko mieszkańcy Zachodu przeczuwają prawdę, a z tych, co ją przeczuwają, nieliczni znowu nie poddają się fałszywym wyobrażeniom, słysząc o mędrcach Wschodu“.
Na Wschodzie, w sercu Azji najmocniej wyostrzony został nóż myśli.
Tu byli już przed lat tysiącami owi wielcy ludzie, co ponad wszelkiem myśleniem odnaleźli jasną drogę prawdy, tej prawdy, która istnieje tylko w czystej rzeczywistości, a nie w myślowych obrazach poznania.
Pod wysokim przewodem odnaleźli owi pierwsi drogę do celu.
Odtąd zaś oni i ich wybrani Synowie i Bracia nauczali Poszukujących, których za dojrzałych uważali, w duchu, przez ducha.
Rozciągnęli oni „święty częstokół milczenia“ wokół swego Zjednoczenia, i ten tylko znajdzie do nich dostęp, kogo sami oni uznają za dostatecznie dojrzałego w duchu, aby się stał wiedzącym.
Wiedzą oni, że dar ich pożyteczny jest tylko dla nielicznych, którzy blisko mają przed sobą na „ścieżce“ koniec swego trudu.
Wszystkim jednak posyłają z pośród siebie pomocnych nauczycieli, we wszystkich czasach.
Na Zachodzie i na Wschodzie znajdują się ciągle tacy „Bracia czynni“.
Oni tylko poznają, kto do nich należy.
Po żadnym znaku zewnętrznym nie można rozpoznać członków wielkiego Zjednoczenia.
A jego istnienie głęboko jest ukryte przed oczyma ludzi.
Żaden z Braci nie będzie nigdy usiłował zebrać sobie czy nauce „gminy“.
Żaden też takich gmin nie „zakładał“.
Co zaś tak kiedykolwiek powstawało i powoływało się na słowa wielkich Braci, było tylko dziełem nieźrzałych jeszcze dusz, które poprzez przedwcześnie rozwinięte kwiaty wewnętrznych zmysłów przejęły cośniecoś z dziedziny „Wschodu“, nie mając sił dostatecznych do wyjaśnienia tych rzeczy przejętych.
Rzadko bardzo występował Brat jaki przed ludźmi osobiście, a dla każdego, co tak czynił, bywał krok ten straszliwą ofiarą.
Gdzie takie ofiary nie są nieodzownie potrzebne, nie należy ich liczby pomnażać. Stąd pochodzi owo ukrycie, z którego starają się działać Bracia.
Wysokie Zjednoczenie Świecących skrępowane jest jedynie prawem ducha. —
Nie są oni związani ślubami ascezy, ni przysięgami „zakonnemi“.
Rozwój sił duchowych nie zależy od takich rzeczy.
To jednak, co wymagane jest przez „prawo“, któremu siły owe są posłuszne, jest daleko więcej, niż najsurowszą ascezą i najuciążliwszem życiem pokutniczem.
Trzebaby o tem wiele dać pojęć, (które choć spoczywają na prawdziwych w sobie podstawach, dotyczą jednak tylko niższych części człowieka), jeśli się pragnie wiedzieć, czem jest właściwie prawdziwy „wtajemniczony“.
Guru rozpozna was, niezmylony przez takie rzeczy.
Także nauka jego nie uszom waszym dźwięczy, choćbyście go mieli nawet znać „osobiście“.
Wieści, które guru daje wam przez słowa mowy jakiegoś kraju, winny wam być jedynie wskazaniami, które w swem wnętrzu odnajdziecie.
Chcą one być odczute, a nie „wyjaśnione“ i rozdrobnione myślą.
Gdy jednak będziecie się mogli stać „Młodszymi“, wówczas „mówić“ on do was będzie w waszych własnych sercach.
Nie będzie on nigdy usiłował zmysłów waszych przez uroki dusznej ekstazy tumanić, lecz dążyć będzie do obudzenia w was obok waszych ziemskich zmysłów — „zmysłów“ nowych, duchowych.
Będziecie początkowo przyjmowali „naukę“ jego, nie wiedząc, czy to guru do was „mówi“, czy też wy sami „mówicie“ do siebie.
Swego rodzaju czyste, nowe uczucie okaże wam wnet, że „mówi się“ w was głosem wtajemniczenia, z bezpośrednią jasnością, bez wyrazów mowy ust.
To mówi w was tak Brat człowieczy, któremu nie trza posyłać do uszu ciała fal powietrznych, gdy chce dosięgnąć otwartych i nadsłuchujących serc, co mu ufają.
Może z początku nie wszystko zrozumiecie, co dojdzie was tą drogą.
Bądźcie jednak spokojni mimo to i uczcie się przedewszystkiem odróżniać naukę guru od fałszywych głosów waszej wzburzonej fantazji.
Bądźcie trzeźwi i jaśni, jakby chodziło o obserwowanie rzeczy zdawna znanych!
„Głos guru“ jest na początku „przewodu“ tak cichy, jak myśl najdelikatniejsza, jak zaledwo odczute wrażenie.
Lecz guru nie wypowiada w swej mowie duchowej ani „słowa“, z któregoby się nie wyłaniało owo nowe uczucie, które jest wprawdzie trudne do opisania, lecz łatwe do rozpoznania z całą pewnością, jeśli się je raz choćby odczuwało.
Żadna „myśl“ własna, jakkolwiekby wysokiego była rodzaju, nie może nigdy zrodzić tego uczucia, jakie rodzi duch, w którym i przez który działa guru.
Im bardziej rośnie pewność, z którą uczycie się rozpoznawać ów „głos“, tem wyraźniej, tem jaśniej staje się on dla was zrozumiałym.
Aż wreszcie przyjdzie pewnego dnia wielka godzina, gdy wszelkie zwątpienie was opuści.
Nie bądźcie jednak niecierpliwi, jeśli nie wnet osiągniecie ten pierwszy z celów!
Nie wiecie, czy jesteście już dość dojrzali, aby móc przyjąć „naukę“ z korzyścią, a guru tylko ponosi za swą „naukę“ odpowiedzialność.
Na jednego zejdzie pewność wcześniej, na innego później, ale nadejdzie ona, jeśli w spokoju swemu guru zaufacie.
I nie zapominajcie także, iż prawdziwa mądrość naucza tylko rzeczywistości i że nauczyciele mądrości tylko najprostszą rzeczywistością się posługują. —
Istnieją siły myślowe, co usiłują mamić, bowiem przez omam tylko istnieją.
Guru daleki jest od tych dziedzin.
Nie stawiajcie nigdy wewnętrznych pytań, póki nie nadeszła wielka godzina pewności.
Jeśli to uczynicie, ulegniecie z pewnością owym złudnym siłom myślowym.
Nigdy nie będzie wam guru o czem innem świadczył, jeno o rzeczach duszy, o rzeczach wieczności.
Dowiecie się przezeń, kim jesteście i co w istocie znaczy człowiek „sam przez się“ we wszechświecie.
Jeśli zaufacie guru, staniecie się bezpieczni, jako i on jest bezpieczny.
On, Bezpieczny, własnego wam bezpieczeństwa udzieli.
Nie usiłujcie wyobrazić sobie postaci i rodzaju człowieka, w którym wasz guru, jako człowiek ziemi, żyje!
Rozkażcie to swej wyobraźni, aby was ona z otwartemi oczyma na pasku błędnych marzeń nie wodziła!
Zewnętrzne życie człowiecze guru jest jego własną sprawą i nie chce on, aby mieszano ducha, w którym działa, z jego „zjawą“ ziemską.
Nie chce on, aby jego „uczniowie“ oddawali „osobistości“ cześć, należną jedynie sile duchowej, której stał się on kierownikiem.
„Naucza“ on jedynie mądrości“, która się zowie prawdą“ i która się „uczniowi“ w rzeczywistościach objawia.
„Naucza“ on jej tylko w duchu, przez siłę ducha.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Joseph Anton Schneiderfranken i tłumacza: Marceli Tarnowski.