Posłom wielkopolskim

<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Konopnicka
Tytuł Posłom wielkopolskim
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VII
Data wydania 1915
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz G. Gerbethner i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
V. POSŁOM WIELKOPOLSKIM[1].

Grafika na początek utworu 1.png

...A my myśleli, że wy tam staniecie
W królewskim ziemic swoich majestacie,
Że wy, prastary wiec, piastowe kmiecie,
Grom w piersiach macie,
A zaś na piersiach — ryngraf szczerozłoty
Lechickiej dumy i lechickiej cnoty.

A my myśleli, że wy tam staniecie
W pożarach czucia i w tryskaniu ducha,
Że głos wasz rozbrzmi na całe stulecie,
Które was słucha...
Że wśród tej pełnej krzywd i gwałtów sali
Płomień wam buchnie z serc i strop zapali.

A my myśleli, że wasze prawice
Stężeją jakimś wiekopomnym gestem,
Że w twarz ciśniecie wrogom rękawice,
Wołając: »Jestem!«
Że tej obelgi z was żaden nie strzyma
I sam nad siebie urośnie w olbrzyma!


A my myśleli, że rzuci tam wami
Duch, jak piorunem, w krzyżackie te głowy,
Że nikt z was ucha polskiego nie splami
Końcem tej mowy...
Że się krwią własną wpierw każdy zachłyśnie,
Niż gwałt pieczęcią milczenia przyciśnie.

A my myśleli...
— Lecz żaden wybraniec
Ludu nie powstał rycerzem swej ziemi,
Żaden jej nie był za miecz i za szaniec...
Wy — byli niemi!
Żaden z was nie legł, jak Rejtan, u proga
Z ogromnym krzykiem: »Przez pierś moją droga!«

Żaden, posłowie, z was nie wyrósł mężem
Dziejowym ponad zatrwożone tłumy...
Żaden nie błysnął śmiertelnym orężem
Wzgardy i dumy —
I nie skamieniał posągiem słonecznym
Honoru Polski i stróżem jej wiecznym!

A my myśleli...



Grafika na koniec utworu 3.png


Przypisy

  1. Dnia 18 stycznia 1909 r. uchwalono w sejmie pruskim barbarzyńską ustawę o wywłaszczeniu, skierowaną przeciw polskim obywatelom państwa pruskiego. Posłowie polscy nieznaczny tylko brali udział w rozprawach; zato przed głosowaniem złożyli przez usta swego prezesa pełną godności i nietajonego oburzenia deklaracyę zbiorową. Zdaje się, że poetka napisała ten utwór, nie znając jeszcze owej deklaracyi.


 
Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.