Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/148

Ta strona została skorygowana.

W tem tchnieniu błogiem, tęschna moja dusza
Tak chętnie żyje, tak się czuje zdrową,
Że już gdzieindziej żyć jej niepodobna! —


Sonet 87.

W miejscu mię zwykłem Miłość w bój wyzwała,
Jam stał, jak człowiek który rad dokona
Zwycięztwa albo znajdzie śmierć, a ona
Miała z mych uczuć zbroję swego ciała.
W tem spojrzę z boku — ażci postać biała
W słońcu skrzydlate wzbija w lot ramiona —
Pani to była westchnień mego łona,
Której bądź wiecznie nieśmiertelna chwała!
Zrazu się strwożę, i gdym jął w uboczy
Z podwójnym wrogiem myśleć o rozejmie,
Pożerczy płomień wskroś mi członki przejmie:
Bo jak się z dźwiękiem lutni śpiew jednoczy,
Tak ja, przez uśmiech jej i przez jej oczy
Razem, uczczony zostałem uprzejmie. —


Sonet 88.

Ta którą sobie żywcem w serce wziąłem,
Raz, gdy dumając w ciemnej drzew ustroni
Siedziała pomnę, — tom ja, idąc do niej,
W milczeniu tylko skinął bladem czołem.
Więc tknięta mojem licem niewesołem,
Twarzą się ku mnie tak pogodną skłoni,
Że nawet temu. co grom dzierży w dłoni,
Broń z niej i gniewby wytrąciła społem.
W tem znikła szepcząc coś cichemi słowy,
A jam — raz pierwszy — ani od spojrzenia.
Anim ucierpiał cobądź od jej mowy.
I odtąd dziwnie coś się we mnie zmienia
O tem zdarzeniu myśląc sercem całem,
Mych wszystkich dawnych cierpień zapomniałem. —


Sonet 89.
Do Sennuccia del Bene. W dziełach Mickiewicza (Sonet 7-my) prześlicznie parafrazowany.

Sennuccio, chciałbym, byś znał, jak dalece
Pełne są cierpień życia niego dzieje: