Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pijane dziecko we mgle.djvu/164

Ta strona została uwierzytelniona.



MOJE ŚWIĘTOPIETRZE.

Niezmiernie interesujące były dla mnie dni, które nastąpiły po feljetonie Więcej ciepła. Feljeton ten uważam w mojej karjerze mędrca za pierwszorzędne posunięcie. Dotąd byłem cichym obserwatorem życia; w świetle reflektorów teatralnych, na welinowych kartach Zwyczajów towarzyskich, w urywkach rozmów na platformie tramwaju, wszędzie starałem się pochwycić rytm współczesności, zdać sobie sprawę z epoki w której żyjemy. Ale raz po raz badacz dochodzi do punktu, w którym obserwacja nie wystarcza, w którym odczuwa się potrzebę doświadczenia. Tak naprzykład, mówi się wiele o stosunku społeczeństwa do literatury; ale mówi się raczej w próżni. Bo jak zbadać, jak obliczyć ten stosunek? Pokupność książki jest rzeczą złudną. Może być broszura, którą interesują się wszyscy, a której się rozchodzi paręset egzemplarzy. Odwrotnie może być książka, której rozejdzie się kilkadziesiąt tysięcy, a którą właściwie nie interesuje się nikt. I nagle olśniła mnie myśl: wywołać eksperyment, dzięki któremu wprost w ka-