Strona:Teodor Jeske-Choiński - Seksualizm w powieści polskiej.djvu/27

Ta strona została uwierzytelniona.
25  


nicach obowiązku, nie można spleść barwnej opowieści. Pierwsza lepsza awanturnica, ladacznica dostarcza naratorom więcej materyału do „ciekawej” bajki.
Seksualizm jest „ciekawy”, drażniący, podniecający zmysłowe apetyty, bawi, jeżeli się łączy z humorem, jak u autora „Dekameronu” i dlatego — uwielbia tłum inteligentny Dantego, nie czytając jego nudnej „Boskiej komedyi”, a czyta żarłocznie Boccaccia, gorsząc się niby jego rozpustną swobodą.
Gorszy się niby, bo wstydzi się w obliczu duszy i kultury chrześcijańskiej swojej niewoli w pętach zmysłów. Ale wstydzi się tylko w epokach zdrowia moralnego. Z chwilą, gdy jakaś rewolucya polityczna starga na czas pewien przęsła budowy społecznej, lub jakaś forma kultury, zużywszy się, rozpadnie się na gnijące strzępy i wytwarza t. zw. dekadentyzm — człowiek przestaje się wstydzić swoich słabości i grzechów, swoich zwyrodniałych nawet apetytów i zaczyna się jawnie obnażać. Tak było w Grecyi epikurejczyków, tak w Rzymie Cezarów, tak pod koniec Renesansu, tak i po rewolucyi francuskiej (dyrektoryat); tak jest obecnie w całej Europie wogóle, a w szczególności u nas. Wychowańcami: pozytywizmu, materyalizmu i kapitalizmu — wrogów światopoglądu idealistycznego — jesteśmy i dlatego wróciliśmy na czas pewien do kultu nagiego ciała, czyli zmysłów.
Na czas pewien, bo żaden naród zdrowy, który chce dalej istnieć, nie wytrzyma długo w takiej podniecającej, niezdrowej atmosferze.
Materyalizowanie naszego społeczeństwa posuwało się wolno od roku 1870 mniej więcej (pozytywizm), oparte jednak o podstawę narodową, społeczną, więc dodatnią, odtrącało od siebie instynktowo pierwiastki trujące t. zw. światopoglądu przyrodniczego. Gwałtowny przełom w naszych „staroświeckich” pojęciach wy-