[210]
425.
Ministranci prosząc o kolędę:
z p. Raciborskiego.
Wszyscy słuchajcie,
A pozór[1] dajcie
Na to, co wam będziem śpiéwać
I dobrego wam winszować
Na ten przyszły czas,
Wszystkim wespół wraz.
Żyjcie szczęśliwie,
I téż zgodliwie!
Niechaj wam się wszystko rodzi,
I zawsze się dobrze wodzi,
Każdego wieku,
I tego roku.
Lecz śpiéwać darmo,
Boli to gardło.
Gospodarzu, bądź tak szczodry,
Daj nam za to choć grosz dobry;
Nie opuszczaj nas,
Pamiętaj na nas!
Przetóż w téj dobie
Radzimy sobie;
Pokaż twoję dobrotliwość,
Kolędnikom szczodrobliwość, —
Dobrą kolędę,
Niżli odéjdę.
A jeśli nie dasz,
Nami pogardzasz,
Nie będziesz miał pożegnania,[2]
Ani w niébie przebywania,
Dla twéj skąpości,
I nieczynności.
Wy, gospodynie,
Bądźcie tak szczodre,
Na korakel[3] księdzu dajcie,
Na preceptora téż dbajcie; —
Bóg to nadgrodzi,
Len się wam zrodzi.
Ślubujemy wam,
Że to dobry Pan.
Za to, co dacie do dzwonka,
Córkom waszym Bóg małżonka
Da téj to zimy.
Lub przede żniwy.
Dziéwki, pacholcy,
Mali i wielcy!
I wy kolędę gotujcie,
Szczodremi się pokazujcie,
Nam tu szkolnikom,
I niewolnikom.
Bo oni przez dzień,
I rok, każdy dzień,
Zaśpiéwają wam w kościele,
Choć tam często was nie wiele,
Chwalący tego
Boga naszego.
[211]
Gdy tam przyjdziecie,
To się ciśniecie,
Ze swawolą przychodzicie,
Drzymotami się bawicie, —
Chociaż w kościele,
Takich jest wiele.
A który stary,
Wspomni na mary,
Tobie nieba winszujemy,
Bo się daléj iść stroimy,
Indziéj zaśpiewać,
A kolędę brać.