<<< Dane tekstu >>>
Autor Marya Konopnicka
Tytuł Skróś wieków
Podtytuł II. Apokryf
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VI,
cykl Nowe pieśni
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa.
Drukarz G. Gerbethner i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
II. APOKRYF[1].

Grafika na początek utworu 1.png

Abgar z Edessy[2] król Mezopotamji,
Śle pozdrowienie dla Galilejczyka,
A list ten pisząc, oblewa go łzami
I do Judei śle przez powiernika,
Który go w chustę jedwabną uwinie
I niósł na sercu będzie, iż nie zginie.
............

— Przyszła tu do nas powieść, że w Judei
Wielki się lekarz objawił wśród ludu.
Więc drżący jestem i pełen nadziei,
I czekający oto jestem cudu,
Bowiem ta powieść tajemna a błoga
Mówi, żeś ty jest syn mocnego Boga.

Lecz ja, król choć-em, w nędzy wielkiej żyję,
A drwal, co w topór grzmi w cedrowym lesie,
Abo kamieniarz, co w głaz młotem bije,
Lub najuboższy żebrak w mej Edessie,

Szczęśliwszy dzień ma, niż ja, i noc cichszą,
Kiedy mnie jęki i bóle rozwichrzą.

Czarnym-ci ja jest, spalony od słońca,
Lecz mnie osypał trąd biały, jak rosy,
Kiedy po wzgórzach od końca do końca
Perły rozsują poranne niebiosy.
Czarnym-ci ja jest, spalony od słońca,
Lecz miłosiernie mojego przyjm gońca!

Trzeci raz pełnia w dolinach się bieli,
Trzeci raz księżyc sierp na górach kładzie,
Jak, powalony na mojej pościeli,
Rządów nie sprawiam, nie siadam w mej radzie;
Trzeci raz księżyc patrzy na mnie cichy,
Gdy się w purpurze wiję, robak lichy.

Dworzany moje, chociaż się przybliżą,
Z oczu im widzę, że truchleją z trwogi...
I tylko moje legawce mi liżą
Zeskorupiałe oblicze i nogi.
Nawet kochanie moje mnie unika...
Więc ślę do ciebie mojego wiernika!

I tu, w Edessie, mędrce w górach siedzą
I gwiazdy mierzą od nocy do nocy,
Lecz na mą nędzę ratunku nie wiedzą,
Dużo mądrości w nich, a mało mocy.
O tobie idzie wieść, żeś prosty, cichy,
A siłę wielką masz, bo nie masz pychy.

Ktoby więc dał mi, iżbym na tym brzegu
Mógł cię oglądać oczyma własnemi,
A iżbyś z trądu obmiótł mnie, jak z śniegu
Wiosenny podmuch omiata łan ziemi!
Iżbyś mi słońcem był, co suszy rosy...
Choć — mówią — chodzisz ubogi i bosy.


I ktoby dał mi, bym powstać mógł z łoża
I dać się ponieść mym sługom do ciebie...
Bo się tak czuję, jak gdybyś skróś morza
Chodzić mógł, z toni ratując w potrzebie,
I tak cię czuję, jak gdybyś z powicia
Śmiertelnej chusty — mógł wskrzesić do życia!

Więc pełen wiary jestem i otuchy
I łez, co w sobie nie mają goryczy...
I jakieś jasne bieleją mi duchy,
Gdy w noc bezsenną kość w bólach mi krzyczy...
I wiem, że ty masz ręce mocne, czyste,
Że się zlitujesz, że zleczysz mnie, Chryste!

Cokolwiek rzekniesz, rad wszystko uczynię.
I gdybyś żądał najmilszej mi głowy
I gdybyś kazał iść w martwą pustynię
I gdybyś pragnął królestwa połowy —
Dam. A dłużnikiem zostanę do końca...
Król trądem biały, a czarny od słońca.

Ale iż mówią, że matka twa przędzie
Wełnę, by żyła z niespania i pracy,
Że ani kopiesz, ni siewasz na grzędzie,
I gniazda nie masz, choć mają je ptacy,
I nie masz, gdziebyś przykłonił swej głowy,
Choć liszka norę ma i zwierz borowy...

Przeto się w myślach i gubię i ważę,
Czemby się z tobą podzielić, jak z bratem...
I moim pięciu wielbłądom nieść każę
Juki z bisiorem i juki z bławatem,
A zaś każdemu przydawam do garbu
Cedrową skrzynkę i nieco w niej skarbu.

Więc ci się moje uniżą wielbłądy,
Dań ci niosące ze złota i srebra...

A ty mnie ratuj i zmyj ze mnie trądy
I zawrzyj rany, co toczą mi żebra!
Co wiem, iż zrobisz nie darom mym gwoli,
Lecz iż cię ludzki ból, jak własny, boli...

A oto błagam, byś piórko wziął w ręce
Z onych skowronków, co lecą w lazury,
Zgubione w słońcu i w swojej piosence,
A słówko skreślił niem i dosłał w góry,
Iżbym twe pismo na serce przyłożył
I mocą twoją dyszał i tak — ożył.

A teraz list ten mój oblewam łzami,
Co z oczu lecą, jak deszcze rzęsiste,
Abgar z Edessy, król Mezopotamji,
I z duszą moją do ciebie ślę, Chryste!
I pozdrowienie świętemu Judei
Dawam — i cudu czekam — drżąc z nadziei!



Grafika na koniec utworu 3.png


Przypisy

  1. Pomiędzy apokryfami znajduje się list trędowatego króla Edessy, do Chrystusa pisany (P. a.). Apokryfy — pisma starego i nowego testamentu, nie uznane przez Kościół. Apokryficzny list króla Edessy, Abgara, znajduje się tłumaczony w »Rozmyślaniach o żywocie P. Jezusa« z XV w., wydanych przez prof. Brücknera w Bibl. Pis. Pol. Kraków 1907.
  2. Edessa — m. nad Eufratem, za Aleksandra W. zwało się Kallirrhoe, dziś Urfa.


 
Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.