Apostrofa (Bożydar, 1893)

<<< Dane tekstu >>>
Autor Bożydar
Tytuł Apostrofa
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Data wydania 1893
Wydawnictwo G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część I
Pobierz jako: Pobierz Cała część I jako ePub Pobierz Cała część I jako PDF Pobierz Cała część I jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
1.
APOSTROFA.

A to wam mówię: jedna piosnka szczera
Jest jak ta kropla, która żłobi skały,
I głazów łona kamienne otwiera;
Bo moc jest taka w onej kropli małej,
Że, gdy upadnie na skalne urwiska,
Sama w mgły pryśnie, lecz i kamień pryska.

A gdy uderzy o drzemiące fale,
Coraz to szersze toczyć będzie koła
I skrzesze iskry w zakrzepłym krysztale
I miljon kropli do życia powoła,
Zatarga brzegiem i zagrzmi w głębinie,
Choć sama w fali przepadnie i zginie.

Lub gdy do czary spadnie przepełnionej,
Rozkołysany wir nad brzeg wypędzi,
Zmarszczy krąg, przedtem ciszą wygładzony,
Zawiesi perły, skrzące na krawędzi:
Kryształ się zamgli, niby smutne oczy,
Aż łza się srebrna zerwie i potoczy...

Gdy padnie rosą na kwiaty więdnące,
Może z nich który wskrzesi i odświeży;
Zanim ją spije rozpalone słońce,
Może pył chociaż zetrze z ich odzieży;
A kiedy wsiąknie w twardą ziemię czarną,
Może napoi łaknące tam ziarno.

Jak nie ma w rosie jadu i goryczy,
Tak szczerej piosnki żaden fałsz nie brudzi;

Rosa na kwiatów podziękę nie liczy,
Piosnka nie liczy na podziękę ludzi —
I tylko smutna, gdy ją gromią o to,
Że jest miłością i że jest tęsknotą.

A jednak wierzcie: nie gardźcie wy oną
Piosnką, co taka nieśmiała i cicha,
Co nie potrząsa błyskawic koroną
I tylko szeptem mówi wam — i wzdycha.
W mgłach, które wichry kłębią w siwej chmurze,
Perlą się rosy — ale drzemią burze.



Upominek - ozdobnik str. 4.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Edmund Bogdanowicz.