Do JMci Konstancyi z Obór Wojewodziny Mazowieckiéj

<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Morsztyn
Tytuł Do JMci Konstancyi z Obór Wojewodziny Mazowieckiéj
Podtytuł posyłając przekład Andromachy
Pochodzenie Poezye oryginalne i tłomaczone. Dodatek. Poezye Współczesnych
Wydawca Nakładem S. Lewentala
Data wyd. 1883
Druk S. Lewental
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
7. Do JMci Pani Konstancyi z Obor Wojewodziny Mazowieckiéj (posyłając przekład Andromachy).

Kochana żono, któréj uczynione
W ręku świętego biskupa przysięgi
Żadnym nie mogą czasem być zgwałcone,
Tak mocno miłość przydała im wstęgi,
Tak są związane, tak nierozdzielone,
Że się największéj nie boją potęgi.
Sama tylko śmierć, co ma ostre noże,
Przeciąć ich związki i rozstrzygnąć może.

Lecz i po śmierci (świadkiem te powieści)
Często prawdziwa przyjaźń nie ustawa,
Często się afekt do grobu nie zmieści
I płomień z zimnych popiołów wydawa,
A chociaż mu to przydaje boleści,
Z przyjacielem się serce nie rozstawa,
Zostają dusze zjednoczone obie,
Ani się z ciałem zakopują w grobie.

Mamy miłości statecznéj przykłady,
Siła ich dawne wspominają dzieje,
Lubo najmniejszéj nie byłoby zdrady
Przestać kochania, przestawszy nadzieje.
U starych jednak grzech-to był szkarady.
Niejedna-ż się dziś na pogrzebie śmieje,
I choć w żałobie, chociaż w grubym worze,
Myśli o fochach i o sukcesorze.

Lecz nie należą takie obyczaje,
Ani do statku, ani do twéj cnoty.
Od obcych ogniów to serce nie taje.
Masz za grzech wszystkie niesłuszne zaloty.

To tedy samo śmiałości dodaje,
Że kiedy takie wabią ją przymioty,
Śmiele do ciebie idzie Andromacha,
Która nic także nie dbała o gacha.

Przykład małżeńskiéj i po śmierci wiary,
Przykład, że miłość ku dzieciom niezmierna,
Że nigdy złości nie były bez kary
I że tu z grzechu uciecha mizerna:
Te upominki, te-ć przynosi dary,
Boś i mężowi doskonale wierna
I bardzo kochasz spolne dzieci nasze
I podobnaś jest cnotą Andromasze.

Zaczym tobie-m ją przypisał ochotnie,
Żebym tym dowiódł, że cię kocham szczerze,
Żeby, co w sercu i uściech istotnie,
Wieczną pamiątką trwało na papierze,
Żeby obligi nasze dożywotnie
Miały z przyszłemi czasami przymierze.
Ty przyjmij, proszę, moję pracą z chęcią,
A życzliwą mi nadgradzaj pamięcią.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Morsztyn.