Dziennik wygnańca/20-ty dzień po nowiu

<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Fredro
Tytuł Dziennik wygnańca
Pochodzenie Dzieła Aleksandra Fredry tom XIII
Data wydania 1880
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Wł. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały dziennik
Pobierz jako: Pobierz Cały dziennik jako ePub Pobierz Cały dziennik jako PDF Pobierz Cały dziennik jako MOBI
Indeks stron

20-ty dzień po nowiu.

Jest Bóg — któż wątpić może, kto rzuci okiem po plennéj ziemi, po gwieździstych niebach. Wielki Stwórca, wielkie dzieła, wielki cel być musi. Tak jest, jest cel wszystkiego, jest cel naszego życia. I cóż więcéj dowodzi, jeżeli nie morze nieszczęść na ród ludzki wylane. Jakto, ten przelot po ziemi, to życie, jedno westchnienie w wieczności, ta gorycz krwawa, którą każdy prawie żywot zatruty — miałożby to być bez celu? Zarzewie życia miałoby tylko być tem światłem, którem i kaganiec goreje? które zdmuchnięte niknie lub wraca do masy ogólnego ognia, aby znowu kiedyś w jeden punkt zgromadzone inny knot zaświecać? Jakto? ogień miałby zawsze być jeden, a w ciele zaświeconem cała różnica? Nie, jest dusza, jest cel wszystkiego. Wielkość Stwórcy ręczy, słabe tylko pojęcie nasze przewidzieć nie może, lub mu przewidzieć nie wolno. Jakto? Ali Tebelen umiera, i chwila konania choćby najboleśniejsza, ma być całą, całą jego karą? mniejże cierpiały tysiączne ofiary, jego krwawym szponom oddane? Cnota kończy śmiercią lata najokropniejszych cierpień; zbrodnia, wiek rozkoszy, i na tem ma być koniec końców? Piętna hańby niezasłużonéj, larwy żelazne, gorejące stosy przesądów, jarzma cierniste murzynów, puszcze zaludnione bohaterami nowego Maratonu, łzy żalu, łzy rozpaczy, łzy męki — wszystko to miałoby być bez celu? jedną tylko sprężyną w odwiecznem kole? Nigdy, nigdy nie być policzonem? Jakto? w ogólnéj stworzenia harmonii, ten jeden rozstrój miałaby zostawić wielka, niepojęta, myślą nieścignięta Istność? Boże, ja Cię wielbię, wierzę w niemylność wyroków, nie zginę zupełnie. Ty pozwolisz duszy ojca czuwać nad dziećmi; u stopni Twoich ołtarzy duch ojca z ich niewinnem błaganiem łączyć będzie modły swoje. Tam za zakresem naszego wzroku i pojęcia, Ojczyzna nas wszystkich. Ja ujrzę jeszcze moją Maryę, ujrzę moje dzieci, kiedy już dozwolisz spocząć na téj ciernistéj drodze. O Boże! rozdarte, rozranione nogi moje w téj ciężkiéj podróży — głowa zgina się pod ciężarem, serce do ziemi jeszcze przylgnięte, ale dusza wznosi się coraz silniéj, wznosi się do Ciebie, Ojcze mój, Ojcze dzieci moich, Ojcze mojéj Ojczyzny!...


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Fredro.