Filozofja jogi i okultyzm wschodni/Lekcja II

<<< Dane tekstu >>>
Autor Jogi Rama-Czaraka
Tytuł Filozofja jogi i okultyzm wschodni
Wydawca Trzaska, Evert i Michalski
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Tytuł orygin. Fourteen Lessons in Yogi Philosophy and Oriental Occultism
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Lekcja druga.
PIERWIASTKI UMYSŁOWE.

W lekcji pierwszej zwróciliśmy naszą uwagę na trzy niższe pierwiastki człowieka, tj. 1) ciało fizyczne; 2) ciało astralne; 3) Pranę czyli siłę życiową.
Przechodzimy teraz do pierwiastków umysłowych (mentalnych), które tworzą czwarty, piąty i szósty — z siedmiu elementów człowieka.
Wyliczymy tu dla lepszej orjentacji wszystkie cztery pierwiastki wyższe:
7) Duch.
6) Rozum duchowy.
5) Intellekt.
4) Rozum instynktowy.
Terminologja ta jest więcej niż niezadowalająca, ale przyjmujemy ją chętniej, niż terminy sanskryckie, które dla ucznia europejskiego są nazbyt pogmatwane i sztuczne.
Trzy pierwiastki niższe są najbardziej materjalne; atomy, które je składają — są niezniszczalne — i trwają dalej w niezliczonych formach i postaciach; ale te pierwiastki, o ile to dotyczy jaźni, stanowią narzędzia do użytku w związku ze szczegółami życia ziemskiego, jak odzież, ciepło, elektryczność i t. d.; w wyższej zaś naturze człowieka nie grają żadnej roli.
Cztery pierwiastki wyższe przeciwnie tworzą myślącą, rozumną stronę człowieka. Najniższy z czworga — umysł instynktowy służy również wyższej stronie człowieka. Tym, którzy się nad tem wcale nie zastanawiali, wydawać się może niedorzecznem, że umysł ludzki działa na więcej niż jednej płaszczyźnie. Ale ci, którzy studjowali psychologię, wiedzą, że istnieją rozmaite fazy działania myślowego — i że dla ich wyjaśnienia przedstawiano rozmaite teorje. Tym uczniom jedynie filozofja jogów daje klucz do tej tajemnicy. Ci którzy studjowali dualistyczne teorje psychologji pewnych pisarzy europejskich, znajdą łatwiejszy sposób zrozumienia, dla czego istnieje więcej niż jeden plan umysłowości.
Na pierwszy rzut oka zdaje się, że świadoma, rozumująca strona umysłu ludzkiego wykonywa większą część jego pracy, jeżeli nie wszystką. Ale małe już zastanowienie świadczy nam, że świadoma, rozumująca praca umysłu — jest tylko drobną częścią jego zadania. Umysł ludzki działa na trzech płaszczyznach, które niepostrzeżenie przechodzą jedna w drugą, już to wyższą, już to niższą. Uczeń może sobie rzecz wyobrazić, już to jako jeden umysł, działający w trzech kierunkach, już to jako trzy umysły niepostrzeżenie przechodzące w siebie nawzajem. Oba poglądy są mniej więcej prawdziwe. Prawda istotna zbyt jest skomplikowana, byśmy ją mogli rozważać szczegółowo w wykładzie elementarnym. Główna rzecz, o którą nam teraz chodzi — to utrwalić w myśli te pojęcia — stworzyć umysłowe ogniwa, na których by można połączyć wiadomości późniejsze. Dotkniemy tu po krótce rozmaitych rodzajów „umysłów“ czyli płaszczyzn wysiłku umysłowego, zaczynając od najniższego, rozumu instynktowego.


(4) ROZUM INSTYNKTOWY.

Ten plan (płaszczyznę) działalności umysłowej ludzie mają wspólnie z niższemi zwierzętami w ich niższej formie. Jest to pierwsza płaszczyzna działalności umysłowej osiągana na skali ewolucji. Niższe jej fazy są poza linją, na której słabo widoczną jest świadomość — i rozwijają się na skali ze swego nizkiego miejsca aż do punktu, na którym objawia się bardzo wysoki stopień świadomości w porównaniu z niższemi fazami. W istocie, kiedy ten stan przechodzi w piąty pierwiastek (intellekt), trudno go odróżnić od niższych przejawów tego ostatniego. Pierwszy brzask rozumu instynktowego daje się spostrzedz — już w królestwie mineralnem, szczególnie zaś w kryształach i t. d. Dalej w królestwie roślinnem rośnie on (roz. inst.) coraz wyraźniej i na wyższych szczeblach, tak, iż pewne wyższe rodzaje roślin zdają się nawet posiadać pewną zarodkową świadomość. Następnie w świecie zwierząt niższych widzimy coraz bardziej rosnące objawy umysłu instynktowego od cale podobnej roślinnym przejawom inteligencji form niższych, aż dochodzimy do stopnia conajmniej równego rozumowi (instynktowemu) niższych form życia ludzkiego. Na wyższym stopniu, u ludzi, spostrzegamy, jak stopniowo przelewając się w pierwiastek piąty, intellekt, przed osiągnięciem swej najwyższej formy, jaką widzimy w człowieku współczesnym — już kontroluje i władzy swej poddaje pierwiastek czwarty — czy to zgodnie ze świadomym celem, czy nieświadomie. Ale pamiętajcie, że nawet w najwyższej formie umysłu ludzkiego tkwi jeszcze niemało pierwiastku czwartego, (rozumu instynktownego) i w rozmaitych stopniach już to nim kieruje, już to mu ulega. Rozum instynktowy jest jeszcze bardzo użyteczny człowiekowi w obecnem stadjum jego rozwoju — żaden twór fizyczny nie mógłby istnieć bez niego — i możemy zeń uczynić bardzo cennego sługę w tem, co jest dostępne jego rozumieniu; ale biada mu, jeżeli pozostawia się mu władzę nad sobą lub nadaje mu prerogatywy, należne jego starszemu bratu — intellektowi. Tu musimy zwrócić naszą uwagę na fakt, że człowiek jest istotą wciąż się rozwijającą — i w żaden sposób nie może być uważany za twór skończony. Człowiek osiągnął stadjum obecne rozwoju po uciążliwej podróży; ale widzi dopiero wschód słońca, a południe jest jeszcze od niego daleko. Pierwiastek piąty, intellekt, rozwinął się do pewnego stopnia, zwłaszcza u przodowników ducha ludzkiego naszych czasów, ale u większości jest dopiero w zaczątkach swego rozwoju. Znaczna liczba ludzi stoi na stopniu mało co wyższym od zwierząt, a ich umysł działa prawie wyłącznie na płaszczyźnie instynktowej. Wszyscy zaś ludzie współcześni, z wyjątkiem nielicznych prawdziwie wysoko rozwiniętych indywidualności, koniecznie powinni wciąż czuwać nad sobą, aby przypadkiem instynkt nie zdobył sobie nieodpowiedniej władzy nad nimi.
Najniższa faza działania umysłu instynktowego podobną jest do takich samych przejawów w królestwie roślinnem. Czynności naszego ciała zależą od tej strony umysłu. Nieustanna praca odnawiania tkanek, ich przetwarzania, przenoszenia z miejsca na miejsce, trawienia, asymilacji, wydzielania i t. d. — wszystko to odbywa się zapomocą tej strony umysłu, zawsze poza płaszczyzną świadomości. Zdumiewająca praca ciała, w zdrowiu i chorobie, z najlepszą wiarą wykonywaną jest przez tę stronę naszego umysłu, bez żadnego udziału świadomości. Czytajcie w „Nauce Oddychania“ cudowne procesy obiegu krwi, jej oczyszczania i t. d., a zrozumiecie, jak przedziwną jest nawet najniższa faza rozumu instynktowego. Przedstawimy wam bliżej jego czynności w przyszłem dziełku „Hatha Yoga“, ale trochę fizjologji szkolnej może wam wyjaśnić na czem rzecz polega, choć pisarze (europ.) nie wytłumaczą wam przyczyny tych zjawisk, ukrytej poza nami. Ta część pracy rozumu instynktowego dotrze funkcjonuje u niższych zwierząt, u roślin i u człowieka, póki ten nie zacznie pomału rozwijać intellektu, który często wciska się w sprawy należące do czwartego pierwiastku i podsuwa mu niewłaściwe suggestje, obce myśli i t. d. Bądź jak bądź zamieszanie to jest chwilowe — i gdy intellekt rozwinie się więcej, spostrzega swe błędy — stara złagodzić zamęt i uprzedzić jego szkodliwość (dla organizmu).
Ale to (życie roślinne) jest tylko jedną częścią prowincji rozumu instynktowego. Gdy zwierzę doskonali się na skali ewolucji, pewne rzeczy stają się konieczne dla jego ochrony i dobrobytu. Sprawy te nie wymagają rozumowania; instynkt podświadomy kieruje zwierzęciem tak, iż w niem sama przez się budzi się zdolność do samozachowania i walki o nie. Ten „instynkt walki“, który tak doskonale służy ku obronie zwierzęcia — jeszcze trwa w nas i czasami w naszej działalności psychicznej objawia się w sposób zdumiewający. Pozostało w nas jeszcze nie mało dawnego bojowego ducha zwierzęcia, choć my umiemy go jeszcze kontrolować i w cuglach utrzymywać, dzięki światłu myśli, jakie pozyskaliśmy przez rozwój naszych wyższych uzdolnień. Rozum instynktowy uczy zwierzęta budować gniazda, zanim nastąpi zima, wędrować do ciepłego klimatu, zimę przepędzać w stanie śpiączki i wielu innych rzeczy dobrze znanych tym, którzy się uczą historji naturalnej. I nas też uczy on wielu rzeczy, które wykonywamy, posłuszni jego głosowi. — Nadto bierze on na siebie pracę, którą my początkowo uczymy się wykonywać za pośrednictwem intellektu, a potem ją oddajemy rozumowi instynktowemu, który ją wykonywa automatycznie lub prawie automatycznie. — Zdumiewające wprost, ile codziennych funkcji wykonywamy pod kierunkiem rozumu instynktowego, którego działalność tylko przypadkowo podlega rozpatrzeniu ze strony intellektu. Kiedy uczymy się robić coś „na pamięć“, to znaczy, że naprzód opanowujemy prace na płaszczyźnie intelektualnej, a potem ją oddajemy instynktom, które ją wypełniają nie gorzej, owszem lepiej. Kobieta, która szyje na maszynie; mechanik, kierujący lokomotywą; blacharz, malujący dach: wszyscy zależą od rozumu instynktowego, gdyż intellekt bardzo prędko by się znurzył, gdyby mu przypadło wykonywać samemu całą tę prace codzienną, obmyślając i decydując każde poruszenie. Zwróćcie uwagę na różnice, jak robicie coś, kiedy się tego uczycie i jak robicie to samo potem, gdy się już nauczycie. Te ostatnie przejawy rozumu instynktowego t. j. zarządzanie działalnością automatyczną, stosuje się już do wyższych stron jego roboty — i w znakomitym stopniu są za warunkowane zetknięciem i spływem jego z intellektem, który się rozwija.
Rozum instynktowy jest to również „rozum nawyknień“. Stanowi on osobliwy magazyn, napełniony mnóstwem rzeczy, pochodzących z bardzo rozmaitego typu licznych źródeł. Wiele jest w nim materjałów otrzymanych drogą dziedziczności; wiele takich, które się w nim rozwijały samoistnie i takich, które otrzymał od intellektu, wliczając tu i podsunięcia (suggestje i autosuggestje), pochodzące od innych ludzi, a także i fale myśli, płynące przez ludzkość od jednych ludzi do drugich. Rozum instynktowy przechowuje w sobie wszystkie formy szaleństwa i mądrości.
Rozum instynktowy wiąże się z rozmaitemi szczeblami świadomości, zaczynając od prawie nieuchwytnej świadomości minerału do „prostej świadomości“ zwierzęcia i niższych typów człowieka. „Świadomość własna“ (self consciousness) ukazuje się dopiero w człowieku wraz z rozwojem intellektu — i o niej będziemy mówili w miejscu właściwem. „Świadomość kosmiczna“ czyli „świadomość wszechświata“ przychodzi wraz z rozwojem umysłu duchowego — i rozważymy tę rzecz później. Taki jest stopniowy rozrost zjawiska świadomości w żywym świecie universum. Zanim przejdziemy do następnego pierwiastka, zwrócimy uwagę na to, że rozum instynktowy jest siedliskiem naszych potrzeb, namiętności, pożądań, instynktów, wrażeń, uczuć i wzruszeń. Wszystkie wrażenia, odnoszące się do wzruszeń i namiętności, należą do tej sfery. Wszystkie potrzeby ciała, jak głód i pragnienie, fizyczny popęd płciowy; namiętności, jak miłość fizyczna, nienawiść, zazdrość, gniew, zawiść, pragnienie zemsty, — należą do tej sfery; „cielesne chuci, płomienne działanie oczu, duma życia“ — nie gdzieindziej też wchodzą. Jest to pierwiastek zasadniczy, najbardziej materjalny z trzech pierwiastków duchowych, i który najbardziej przywiązuje nas do ziemi i do spraw ziemskich. Zwracam uwagę, że bynajmniej nie rzucam potępienia na te rzeczy materjalne czyli „ziemskie“. W swojem miejscu i czasie mają one prawo całkowite do istnienia, ale człowiek w swym rozwoju powinien na nie spoglądać, jako na niższe stopnie swej ewolucji duchowej. To też człowiek, osiągnąwszy nieco jaśniejszy stopień rozumienia, powoli zrzuca ze siebie pęta, które go potężnie przywiązują do materjalnej strony życia, i zamiast w nich widzieć swój cel, choćby tymczasowy, zaczyna rozumieć w sposób określony, że w najlepszym razie jest to tylko środek do osiągnięcia wyższego celu.
Wiele „grubych“ instynktów zachowało się jeszcze w nas, i szczególnie ostro występują na zewnątrz u ludzi mało rozwiniętych. Okultyści uczą panowania i kontroli nad temi niższemi pożądaniami — i w skazują, jak je poddać władzy wyższych ideałów duchowych, które się odsłaniają przed nami. Ale człowiek nie powinien wpadać w rozpacz, jeżeli w sobie znajdzie jeszcze nie mało instynktów zwierzęcych. Nie jest to bynajmniej oznaką niczego złego. Już to samo, że człowiek ma o nich świadomość, dowodzi, że jego rozwój poszedł naprzód, gdyż, chociaż instynkty zwierzęce istniały w nim i przedtem, to jednak on nie znał ich istotnej roli w życiu. Teraz ją zna. I to pomoże mu w rozwoju. Wiedza to potęga. Uczcie się poznawać resztki natury zwierzęcych w sobie samych i stańcie się poskromicielami dzikich bestyj. Pierwiastki wyższe zawsze wezmą górę, ale do tego potrzeba cierpliwości, wytrwania i wiary. „Grube“ właściwości są potrzebne w swoim czasie. Zwierzęciu są one niezbędne. Były one dobre dla swego celu w swym czasie. Ale teraz, kiedy człowiek doszedł do wysokiego stopnia rozwoju, widzi rzeczy jaśniej i uczy się poddawać swoje wyższe pierwiastki niższym.
Niższe pierwiastki nie zostały bynajmniej zaszczepione w nas przez „djabła“; wystąpiły one w procesie ewolucji, jak zjawisko całkowicie uprawnione w swojem miejscu i w swoim czasie. Ale teraz jużeśmy je przerośli, przewyższyli — i możemy je zostawić poza sobą. Dla tego nie lękajcie się dziedzictwa przeszłości; o ile będziecie mieli wolę, możecie odrzucić swoje niższe instynkty. Ale nie gardźcie niemi nawet wówczas, gdy je depczecie nogami — są to stopnie, po których weszliście na swe obecne stanowisko — a po których osiągacie jeszcze większe wyżyny.


(5) INTELLEKT.

Doszliśmy teraz do pierwiastku rozumu, który odróżnia człowieka od zwierzęcia. Pierwsze cztery pierwiastki, prócz człowieka, posiadają również i niższe królestwa natury. Ale pierwiastek piąty jest wyłącznie cechą człowieka. Jaskrawej przemiany lub widocznego przejścia od świadomości czwartego pierwiastku do piątego niemasz. Niepostrzeżenie przechodzą te pierwiastki jeden w drugi i zlewają się jak kolory w widmie słonecznem. W miarę tego, jak się rozwija intellekt, słabo oświetla on pierwiastek czwarty i udziela życiu instynktowemu elementu rozumu. „Prosta świadomość“ zmienia się w „Samoświadomość“. Póki nie wystąpi wyraźnie zasadniczy pierwiastek piąty, istota, posiadająca należycie rozwinięte cztery pierwiastki, może objawiać namiętności, lecz nie rozum; wzruszenia, lecz nie intellekt; pragnienia, lecz nie rozumną wolę. Człowiek na tem stadjum rozwoju podobny jest do narodu, który oczekuje na monarchę; do śpiącego, który oczekuje na magiczne dotknięcie tego, co jest posłany, by go z czarodziejskiego snu przebudzić; jest to zwierze, które oczekuje na zjawienie (w sobie) piewiastku twórczego, co go przekształci na istotę ludzką.
U niektórych zwierząt już w działalności instynktowej zaczyna przeświecać prawie że rozsądek tj. w pierwiastku czwartym już zaczynają występować niższe formy piątego. Z drugiej strony u niektórych niższych typów ludzkich, jak np. u buszmenów element piąty tj. intellekt objawia się nader nikle, tak, iż „człowiek“ przedstawia więcej rysów zwierzęcych, niż niejedno zwierzę domowe; gdyż zwierzęta domowe żyjąc w ciągu wielu pokoleń w ścisłym związku z człowiekiem częściowo przyjęły zabarwienie jego emanacji duchowych. Pierwszą cechą rzeczywistego rozwoju zasadniczego pierwiastku piątego intellektu, jest poczucie samoświadomości. Aby lepiej te sprawę zrozumieć — rozpatrzmy, co to jest świadomość.
Zwierzęta niższe mają bardzo mało tego, co możemy nazwać „świadomością“. Świadomość zwierząt niższych jest to mało co więcej nad czucie. Życie na swych szczeblach niższych jest prawie automatyczne. Procesy duchowe, jeżeli można je tak nazwać, odbywają się wyłącznie w dziedzinie podświadomej — i dotyczą wyłącznie życia fizycznego oraz zaspokojenia elementarnych potrzeb organizmu. Dalsza świadomość pierwotnicza rozwija się do tego stanu, który psychologowie określają terminem „świadomość prosta“. Świadomość prosta jest to pewne uświadomienie o zjawiskach zewnętrznych, i mętne uzdolnienie do ich rozróżniania od zjawisk wewnętrznych. Przyczem cała świadoma uwaga skierowaną jest na świat zewnętrzny. Zwierzę wcale nie może myśleć o swych myślach i uczuciach, o nadziejach i trwogach, o dążeniach i zamiarach, nie może ich porównywać z podobnemi myślami podobnych mu istot. Zwierzę nie jest w stanie zwrócić spojrzenia nawewnątrz siebie i rozmyślać o rzeczach oderwanych. Poprostu przyjmuje rzeczy tak, jak one do niego przychodzą i nie zadaje sobie pytań. Nie stara się znaleźć rozwiązania swoich zagadnień wewnętrznych poprostu dla tego, że takie zagadnienia dla niego nie istnieją.
Dzięki samoświadomości w człowieku zaczyna powstawać pojęcie o swem „Ja“. Zaczyna porównywać siebie z drugimi, rozmyślać o tem. Rozpatruje swój umysłowy kapitał zapasowy i zaczyna wyprowadzać wnioski z tego, co znajduje w swym umyśle. — Zaczyna myśleć, analizować, klasyfikować, rozróżniać, wnioskować i t. d. W miarę rozwoju zaczyna myśleć coraz bardziej samodzielnie i podsuwa coraz nowe a nowe suggestje swemu umysłowi instynktowemu. Zaczyna mieć zaufanie do własnego rozumu i nie chce już przyjmować na ślepo tego, co idzie z cudzych rozumów. Samodzielnie zaczyna tworzyć i nie występuje jako prosty automat w pracy umysłowej.
Z tego brzasku świadomej siły rozumowej rozwija się wyższe uświadomienie. Jeden z nowszych pisarzy — Ryszard Bucke w „Świadomości kosmicznej“ jasno te myśl wypowiada w następujących słowach:
„W ciągu setek lat obserwowano ruch wzrastania ku górze na wspólnej płaszczyźnie świadomości, stopniowy z punktu widzenia człowieka, ale niezmiernie szybki ze stanowiska rozwoju kosmicznego. W podobnej do człowieka rasie obdarzonej większą sumą mózgu, chodzącej prosto, stadowej, zwierzęcej, ale panującej nad wszystkiemi zwierzęty, z wyższej „prostej świadomości“ rozwinęła się zasadniczo ludzka zdolność samoświadomości i towarzyszący jej bliźniak — „mowa“.
Dzięki tym uzdolnieniom oraz temu, co one stworzyły drogą cierpień bez końca, drogą pracy i walki — przez setki i tysiące lat z półzwierząt powstała ludzkość współczesna wraz ze wszystkiem, co zdobyła i nad czem panuje. Aby dojść do stanu dzisiejszego, ludzie musieli przejść przez zwierzecość, dzikość i barbarzyństwo: przez niewolę, chciwość i straszne wysiłki; przez nieskończone zwycięstwa, przez straszliwe klęski, przez nieskończone boje, przez stulecia bezcelowego istnienia półbarbarzyńskiego, żywiąc się korzonkami i jagodami, ucząc się korzystać z przypadkowo znalezionego kija lub kamienia; przez życie w głuchych puszczach, gdzie za pożywienie służyły orzechy i ziarna; albo na brzegu morskim, gdzie się karmiono małżami, rakami, rybami; potem dokonawszy być może największego z ludzkich zwycięstw, opanowawszy ogień i po długich bezowocnych wysiłkach nauczywszy się uprawiać ziemię, wypalać cegłę, budować domy, obrabiać metale; wynalazłszy rozmaite rzemiosła i powoli wyrabiając sobie alfabet i pismo, człowiek nakoniec stał się takim, jakim my go dziś widzimy“.
Wszystko to byłoby zupełnie niemożliwe, gdyby nie zjawiła się samoświadomość i mowa. Samoświadomość zrozumieć łatwo, ale określić trudno. Tenże sam autor mówi: istota pozbawiona samoświadomości, może wiedzieć, ale tylko przy pomocy samoświadomości może ona wiedzieć że wie.
Wraz z rozwojem intellektu ukazują się początki wszelkich podziwu godnych zdobyczy umysłu ludzkiego dni dzisiejszych. Ale, jakkolwiek wspaniałe są te zdobycze, sa one niczem wobec tego, co oczekuje człowieczeństwo. Intellekt idzie naprzód od zwycięstwa do zwycięstwa. Rozwijając się, pozyskuje on coraz więcej światła poprzez najbliższy pierwiastek wyższy (szósty) — „zdolność intuicyjną“ — i w końcu tworzy takie rzeczy, o jakich my nawet marzyć nie możemy. Tem nie mniej konieczna jest rzeczą pamiętać, że intellekt, bynajmniej nie jest najwyższym elementem ludzkim. Ponad nim stoją jeszcze dwa najwyższe pierwiastki, o tyle przewyższające intellekt, o ile ten stoi wyżej nad umysłem instynktowym. Dla tego nie należy robić sobie z intellektu Boga i nie należy dopuszczać, aby jego pycha nas oślepiała. Wielka waga samoświadomości okaże się jeszcze jaśniej, gdy powiemy, że zgodnie z doktryną tajemną, w gruncie objawia się realne czujne życie duszy z tą chwilą, gdy w niej się budzi świadomość samego siebie, świadomość swego „Ja“, tj. z chwilą przebudzenia samoświadomości. Nie mamy teraz na widoku tego życia wewnętrznego, które następuje po przebudzeniu „duchowem“ — to będzie stadjum znacznie wyższe — mówimy tylko o przebudzeniu duszy ku świadomości swego rozumnego „Ja“. Jest to chwila, w której zaczyna czuwać Ego niemowlęcia Do tego momentu Ego drzemie, żywe, lecz nie świadome siebie. I oto nadchodzi godzina męczarni, trudu wewnętrznego i narodzin duszy. Dusza z chwilą pierwszego samopoczucia, napotyka coraz nowe a nowe warunki i musi do nich przywykać i przezwyciężać liczne przeszkody, zanim osiągnie dojrzałość duchową. Przeżyje ona wiele prób, przejdzie niejedno doświadczenie — ale wciąż musi posuwać się naprzód a naprzód.
Chwilami bywa ruch powolniejszy, który może się nawet wydać cofaniem, ale dusza przezwycięża wszystkie przeszkody i dąży po swojej drodze. Nigdy niema istotnego ruchu wstecz. Jakkolwiek powolnym bywa ruch naprzód, w każdym razie my poruszamy się bez przerwy.
Nie mało użytecznych nauk ku zrozumieniu samych siebie możemy pozyskać, rozważając objawy przebudzeń i działań rozumu instynktowego i intellektu — i musimy się nieco zatrzymać na tych kwestjach. Należy baczną zwrócić uwagę na to, że przebudzenie intellektu nie bezwarunkowo czyni daną istotę lepszą w znaczeniu „dobra“. I choć jest to niewątpliwa prawda, że rozwijający się nowy pierwiastek lub uzdolnienie zmusza człowieka, aby szedł naprzód, to jednakże niektórzy ludzie są tak gęsto osnuci powłokami zwierzęcości — że budzący się intellekt daje im tylko większą siłę ku temu zaspokojeniu ich niższych pragnień i skłonności. Człowiek jeżeli zechce, zdolny jest w zwierzęcości przewyższyć najdziksze zwierzęta. Może opaść do takich nizin, które są zupełnie niedostępne zwierzętom. Zwierzę kieruje się wyłącznie instynktami i wszystkie jego działania są zupełnie zgodne z naturą. Dla tego niepodobna potępiać zwierzęcia za to, że ono idzie za tym, czy owym impulsem natury. Ale człowiek, w którym intellekt już osiągnął należyty rozwój, wie, że opaść do poziomu bestji a nawet niżej tego poziomu — jest sprzeczne z jego wyższą naturą. Nadto, opadając ku tym nizinom, dodaje on do zwierzęcych pożądań zdolności nabyte — chytrość i rozwagę — i świadomie obniża swoje pierwiastki wyższe, przymuszając je, by służyły jego powiększonym skłonnościom zwierzęcym. Ludzie nadużywają swoich pragnień bardziej niż zwierzęta. Im wyżej człowiek jest rozwinięty, tem niżej może upaść. Sam on stwarza sobie nowe pragnienia zwierzęce, albo mówiąc lepiej, buduje sobie własne gmachy na podstawie instynktów zwierzęcych. Uważamy za zbyteczne mówić na tem miejscu to, co wszystkim okultystom jest wiadome, że taki bieg rzeczy prowadzi do określonych następstw i że dusza zmuszoną będzie utracić niemało ciężkich lat, ażeby znowu przejść tę drogę, po której własnowolnie kroczyła wstecz. Postęp swój sama powstrzymała — i znów będzie musiała przebywać drogę do rozwoju ludzkiego, a to wraz z istotami podobnemi do zwierząt, które z natury rzeczy znajdują się w warunkach bardzo ciężkich, przezwyciężając zapory leżące na drodze, i dusza ludzka będzie musiała nosić na swoich barkach ciężar zgrozy skutkiem świadomości całego otoczenia, gdy jej towarzyszki, nie mając takiej świadomości, nie będą cierpiały przez swe położenie. Wyobraźcie sobie cywilizowanego, wytwornego człowieka, który zmuszony jest długie lata żyć śród buszmenów, przyczem zachował wyraźne wspomnienie o tem, co utracił — a będziecie mieli słabe wyobrażenie o losie człowieka, co świadomie korzysta ze swych wyższych uzdolnień, aby służyć niższym celom i pragnieniom. Ale nawet i takim duszom — czas przynosi zbawę.
Niechaj wasza natura wyższa stoi na straży i nie pozwoli strącić siebie w życie zwierzęce, przez które już przeszła. Skierujcie oczy ku wyżynom — i niechaj waszym hasłem będzie: „naprzód“. — Wasza natura zwierzęca może was ciągnąć wstecz, ale utajona w was „duchowość“ podtrzymuje was, a wasz „rozum duchowy“ pomoże wam, jeżeli jej zaufacie. Intellekt znajduje się pośrodku — między siłami wyższemi i niższemi i mogą nań wpływ wywierać, zarówno jedne jak i drugie. Niechaj dusza walcząca sama wybiera swoją drogę. Zbawienie człowieka jest w nim samym. Człowiek powinien go szukać, nie dopuszczając, aby się pogrążyć w trzęsawisku natury zwierzęcej. Człowiek powinien dążyć do tego, aby wyjawiać swe „Ja“ wewnątrz siebie. Jest w nim dusza nieśmiertelna, która dąży wciąż wyżej a wyżej. — Pokój niech będzie z wami!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Walker Atkinson i tłumacza: Antoni Lange.