Hatha-Joga/Rozdział V

<<< Dane tekstu >>>
Autor Jogi Rama-Czaraka
Tytuł Hatha-Joga
Podtytuł Nauka jogów o zdrowiu fizycznem i o sztuce oddychania
Wydawca Trzaska, Evert i Michalski
Data wyd. 1922
Druk Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Tytuł orygin. Hatha Yoga or the Yogi Philosophy of Physical Well-Being
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


Rozdział V.
LABORATORIUM CIAŁA.


Małe to dziełko nie jest ułożone jako podręcznik fizjologji, lecz ponieważ wielu nawet z wykształconych ludzi prawie nie ma pojęcia o charakterze, funkcjach i znaczeniu oddzielnych organów ciała: więc uważamy za konieczne powiedzieć kilka słów o najważniejszych organach, mających związek z trawieniem i przyswajaniem pożywienia, podtrzymującego ciało — o tych organach, z których składa się laboratorjum organizmu ludzkiego.
Pierwszem narzędziem naszej machiny trawienia, są zęby. Przyroda obdarzyła nas zębami, abyśmy mogli rozdzierać i miażdżyć pożywienie, doprowadzając je do takiego stanu, w którym najłatwiej może na nie podziałać ślina i sok żołądkowy w którym przechodzi ono w stan płynny, a jego części pożywne mogą być łatwo przyswojone przez ciało. Są to rzeczy znane powszechnie, lecz mało ludzi w samej rzeczy swemi czynami dowodzi, że wie poco posiada zęby. Łykają pożywienie, jakby zęby były tylko dla oka, to jest postępują tak, jakby przyroda obdarzyła ich wolem, w którym podobnie jak kury, mogliby później rozmiękczyć połknięte jadło. Musimy pamiętać, że przyroda obdarzając nas zębami, miała w tem cel określony, bo gdyby chciała, byśmy łykali pożywienie, nie żując go, dałaby nam wole. Zatrzymamy się jeszcze i pomówimy o zębach niżej, ponieważ prawidłowe ich używanie ma ścisły związek z zasadą życiową Hatha-jogi, jak to czytelnicy zobaczą niebawem w przyszłości.
Następnym ważnym organem są gruczoły ślinowe. Razem ich jest sześć; cztery z nich są umieszczone pod językiem i szczęką, dwa zaś w policzkach, przed uszami, po jednym z każdej strony. Główne ich zadanie polega na wydzielaniu śliny, która w razie potrzeby wycieka przez liczne pory do różnych części jamy ustnej i miesza się z pożywieniem, przeżuwanym przez zęby. Jeśli jedzenie zostało drobno przeżute, to lepiej nasiąka śliną, a to daje lepszy rezultat. Ślina zmiękcza pożywienie i ułatwia jego połykanie, chociaż właściwa ta funkcja nie jest główną. Najwięcej znanem jest działanie chemiczne śliny (nauka zachodnia uważa je za główną funkcję śliny) mianowicie przemiana krochmalu żywności na cukier, co jest pierwszym krokiem w procesie trawienia.
To druga stara prawda. Wszyscy wiedzą co to jest ślina, ale czy wszyscy jadają tak, by dać ślinie możność wykazać w pełni jej własności? Zwykle ludzie łykają jadło po jaknajkrótszym żuciu, i przeszkadzają zamiarom przyrody, które wytworzyła po temu taki cudowny i misterny mechanizm. Lecz przyroda potrafi się zemścić za nasze lekceważenie ich zamiarów, gdyż posiada dobrą pamięć.
Należy jeszcze wspomnieć o języku, tym oddanym przyjacielu człowieka, któremu na nieszczęście, narzuca się często niegodne zadanie wygłaszania obelg, klątw, kłamstw, plotek i skarg na przeznaczenie.
Język ma własną, bardzo ważną rolę w procesie zaopatrywania organizmu w pożywienie. Oprócz całego szeregu ruchów mechanicznych, za pomocą których mięsza on pożywienie, i tychże usług przy połykaniu, język służy jeszcze jako organ smaku i przeprowadza krytyczną ocenę żywności, która zamierza dostać się do żołądka.
Ludzie nie użytkują normalnie swych zębów, śliny i języka i dlatego organy te nie mogą wyświadczyć im wszystkich swych usług. Lecz gdy ludzie im zaufają i powrócą do normalnego i zdrowego procesu jedzenia, to z radością i zupełnem zadowoleniem zobaczą, że organy trawienia nie zawiodły ich zaufania. To — dobrzy przyjaciele i słudzy, lecz trzeba im ufać; wówczas okażą się na wysokości zadania.
Po zżuciu i nasyceniu śliną pożywienie przez gardło dostaje się do żołądka. Dolna część gardła zwana przełykiem — kurczy się za pomocą muskułów, przez co zmusza kawałki jadła do zejścia w dół; ten proces nazywa się łykaniem. Proces przemiany pożywienia na cukier czyli glukozę, zaczęty za pomocą śliny jeszcze w ustach, trwa dalej, kiedy pożywienie przechodzi przez przełyk i już prawie się kończy, gdy jadło dochodzi do żołądka. Fakt ten wskazuje na ogromną różnicę między pożywieniem, które zostało połknięte szybko, ledwo zroszone śliną, a pożywieniem, które dokładnie zostało przeżute.
Żołądek jest to worek z fałdami, objętości około 5 szklanek, a czasem większej. Pożywienie wchodzi do żołądka z lewej strony, tuż pod sercem, spuszcza się zaś z prawej strony i wchodzi do jelit przez mały otwór, urządzony tak mądrze, że przepuszcza pożywienie tylko z żołądka, lecz z powrotem wejść mu nie pozwala.
Otwór ten znany jest pod nazwą zastawka odźwiernicza“; słowo „odźwiernicza“ (pylorica) pochodzi od greckiego słowa „odźwierny” (pyloros) i rzeczywiście ta mała klapka działa jak najrozumniejszy i sumienny odźwierny, będący zawsze na straży i zawsze czujny.
Żołądek jest to wielkie laboratorjum chemiczne, gdzie pokarm ulega procesom chemicznym i przemianie, po której organizm może wchłaniać go w siebie i zamieniać w czerwoną krew, która krąży, restauruje i wzmacnia wszystkie organy i wszystkie części ciała.
Wewnętrzna strona żołądka jest pokryta cienką błoną śluzową, w której znajduje się masa mikroskopijnych gruczołków, otwierających się do żołądka; koło nich zaś rozciągnięta jest sieć naczyń krwionośnych z nadzwyczaj cienkiemi ściankami. W tych gruczołkach wyrabia się ten zadziwiający płyn, który nazywamy sokiem żołądkowym. Sok żołądkowy — jest to silnie działający płyn, który rozpuszcza azotowe części pokarmu i okazuje wpływ na cukier czyli glukozę, która jak wiadomo powstaje z substancji krochmalnych, przy pomocy śliny. Sok żołądkowy jest rodzajem gorzkiego płynu, zawierającego produkt chemiczny zwany pepsyną, która także jest czynnikiem energicznym i gra największą rolę przy trawieniu.
Żołądek normalnego zupełnie zdrowego człowieka wyrabia na dobę około 5 szklanek soku żołądkowego, który zużywa się natychmiast do trawienia. Kiedy pokarm wchodzi do żołądka, małe gruczołki, o których już wspominaliśmy, wydzielają dostateczną ilość soku żołądkowego, który miesza się z pożywieniem. Następnie żołądek zaczyna wykonywać ruchy, za pomocą których pokarm zmienia miejsce i przesuwa się poty, póki sok żołądkowy nie wsiąknie dokładnie w najmniejsze cząsteczki pokarmu i z nim się nie przemiesza. „Zmysł instynktowny“ (instinctive mind) doskonale dogląda ruchów żołądka, zmuszając go, by pracował jak dobrze nasmarowana maszyna. — Jeżeli żołądek oswoił się z należycie przygotowanym do trawienia pokarmem, jeżeli pokarm dostatecznie został śliną przesiąknięty i dobrze przeżuty, to żołądek pracuje idealnie. Gdy zaś pokarm nie jest przygotowany do trawienia lub gdy jest tylko zlekka pogryziony, to prawidłowość pracy żołądka jest naruszona. W takich wypadkach zamiast strawić się w żołądku, pokarm poczyna fermentować i zawartość żołądka zmienia się w gnijącą i rozkładającą się masę. Gdyby ludzie mogli widzieć jaka kloaka powstaje w takich razach w ich żołądku, to przestaliby wzruszać ramionami i patrzeć nieufnie, kiedy rozmowa wkracza na temat zdrowego i normalnego odżywiania się. — Proces fermentacji, który jest rezultatem nienormalnego jedzenia, czasem staje się chroniczny i przejawia się w symptomatach znanych pod nazwą „dyspepsji“, złego trawienia i tym podobnych chorób. — Substancje fermentujące pozostają w żołądku dość długo po przyjęciu pokarmu, i kiedy do niego wchodzi nowy pokarm, miesza się on z temi resztkami i żołądek rzeczywiście staje się czemś przypominającym rynsztok. W takich razach żołądek nie jest w stanie wypełniać swych funkcji normalnych — powierzchnia jego staje się zwiędłą, miękką i cienką. Gruczoły zamykają się i cały aparat trawienia staje się starą, zepsutą maszyną. W tych warunkach pokarm na poły strawiony dostaje się do jelit razem z różnemi kwasami, i w rezultacie cały organizm zostaje zatruty i źle odżywiany.
Cała ilość pokarmu, nasycona sokiem żołądkowym, przemłócona i zmielona, wychodzi z żołądka z prawej strony i wchodzi do jelit cienkich. Jelita są to kanały rurkowate, dziwacznie powyginane, żeby zajmować mało miejsca, lecz których długość sięga od dwudziestu do trzydziestu stóp. Wewnętrzne ich ścianki są pokryte niby aksamitną tkanką, której większa część jest pomarszczona w małe fałdy, te wykonywują bez przestanku małe ruchy naprzód i wtył, kołysząc pokarm, i zatrzymując jego posuwanie się, przez co wzmaga się wydzielanie i wsysanie. Aksamitność owej błonki pochodzi od mikroskopijnych wyniosłości, nadających tkance podobieństwo pluszu, znanych pod nazwą rzęs“ jelita. Znaczenie ich i zadanie, objaśnione będzie niżej. Skoro tylko pokarm wchodzi do jelit, spotyka się i miesza z płynem, zwanym żółcią. Żółć jest wydzieliną wątroby i znajduje się zawsze w oddzielnym woreczku, który się zowie gruczołem żółciowym. Około dwóch i pół szklanek żółci przypada dziennie, aby nasycić pokarm wchodzący do jelit. Zadaniem żółci jest dawać pokarmowi pomoc przy wsysaniu w naczynia, uprzedzać rozkład w czasie jego przechodzenia przez jelita, a także neutralizować działanie soku żołądkowego, który już spełnił wyznaczoną sobie rolę.
Sok trzustkowy jest wydzieliną gruczołu podługowatego zwanego trzustką, która znajduje się tuż pod żołądkiem. Celem tego soku jest stwierdzać oddziaływanie na substancje tłuszczowe i współpomagać jelitom przy ich pochłanianiu narówni z innemi częściami pokarmu.
Płynu tego wyrabia się dziennie do półtorej butelki.
Setki tysięcy włosków na aksamitnej błonce jelita, zwanych „rzęsami” znajduje się w ciągłym ruchu falowatym, przeszywając miękki, półpłynny pokarm, który posuwa się po jelitach. Te włoski właśnie pochłaniają produkty pożywne, znajdujące się w pokarmie i oddają je organizmowi.
Stałe etapy, jakie przebiega pokarm, zanim się w krew przemieni, są następujące: żucie, nasiąkanie śliną, łykanie, trawienie przez żołądek i jelito cienkie, wchłanianie, oddawanie i przyswojenie. Powtórzmy jeszcze raz krótko żeby nie zapomnieć.
Żucie wykonywa się za pomocą zębów; w tym procesie biorą udział: wargi, język i policzki. Pokarm się przytem rozdrabnia i to daje ślinie możność przesiąknięcia go sobą. Ślinę wyrabiają gruczoły, zwane ślinowemi“. Ślina działa na krochmal, zawarty w pokarmie i zmienia go w dekstrynę, a następnie w glukozę, robiąc go dzięki temu rozpuszczalniejszym. Ta przemiana chemiczna odbywa się przy pomocy ptyaliny, która zawiera się w ślinie, działa jako ferment i przemienia pokrewne jej substancje.
Trawienie odbywa się w żołądku i kiszkach (jelitach): treścią jego jest wytworzenie z pokarmu masy, którą może być przyswojona przez człowieka. Trawienie rozpoczyna się, skoro tylko pokarm dosięgnie żołądka. Wtedy ukazuje się w nim wielka ilość soku żołądkowego, który miesza się z pokarmem, rozpuszcza tkankę łączną mięsa, oddziela materje tłuszczowe i przemienia niektóre materje białkowe, jak białko jajeczne i chleb pszenny na białko, w którego postaci materje powyższe mogą być łatwo pochłonięte przez organizm. Przemiana, rozpoczęta przez żołądek, kończy się działaniem chemicznem składnika soku żołądkowego, zwanego pepsyną, w połączeniu z innemi kwasami znajdującemi się w soku żołądkowym.
W czasie, gdy żołądek kończy trawienie, płynna część pokarmu, a zarówno i ta, która przyjęła postać płynu już podczas trawienia, zostaje wessana przez znajdujące się w żołądku ssawki i do krwi wprowadzona, gdy tymczasem stała część pokarmu zaczyna powoli opuszczać żołądek, jako szara, miękka masa, złożona z mieszaniny cukru i soli pokarmów, glukozy, z rozmiękłego krochmalu i rozdrobnionego tłuszczu tkanki łącznej i białka.
Ten rozczyn pokarmu przedostaje się do jelit, jakieśmy już opisywali i miesza się tam z żółcią i sokiem trzustkowym; wówczas odbywa się trawienie w przewodzie jelitowym. Płyny te rozpuszczają większą część pożywienia, która nie zdążyła jeszcze zmięknąć. Trawienie w kiszkach rozkłada rozczyn pokarmów na trzy części składowe: 1) pepton, powstający z przeróbki cząstek białkowych; 2) mleczną emulsję tłuszczową; 3) glukozę, która powstaje z krochmalnych materjałów żywności. Rozczyny te wschodzą w krew i stają się krwią — a nie strawiona część pokarmu wychodzi z jelit przez klapę, przypominającą trappe tj. schody okrętowe, do kiszki prostej, którą jeszcze rozpatrzymy.
Pochłanianie pierwiastków pożywnych jest to proces, przy pomocy którego produkty żywności otrzymane po przetrawieniu, zostają wsysane przez naczynia krwionośne i mleczne drogą przesiąkania. Woda i płyny uwolnione od twardych cząstek przez trawienie w żołądku, zostają wessane bardzo prędko i skierowują się przez żyły do wątroby. Pepton i glukoza także dostają się do żyły wrotnej z narządu kiszkowego. Krew ta dobiega do serca, przeszedłszy przedtem przez wątrobę, gdzie ulega pewnemu procesowi, o którym jeszcze wspomnimy, gdy będzie mowa o wątrobie. Mleczko, które się również wytwarza w narządzie kiszkowym, gdy pepton i glukoza już zostały skierowane do wątroby, samo z kolei wsiąka i przepłynąwszy naczynie mleczne, dostaje się do przetoki piersiowej, skąd się stopniowo udziela krwi, jak to będzie opisane niżej w rozdziale o krążeniu krwi.
W rozdziale o obiegu krwi wyjaśnimy, jak krew roznosi materje pożywne po wszystkich częściach ciała, rozdzielając odpowiednio między wszystkie tkanki, komórki, organy materjał, przy którego pomocy te się pożywiają, poprawiają, odradzają, pozwalając w ten sposób ciału rozwijać się i rosnąć. Wątroba wyrabia żółć, która przechodzi do aparatu kiszkowego, jakeśmy widzieli. Oprócz tego przechowuje się w niej materja, zwana glukogenem, powstająca w wątrobie z soków żywnościowych, które płyną przez żyłę wrotną. Glukogen gromadzi się w wątrobie i stopniowo, w czasie przerw w trawieniu, przetwarza się w glukozę, materje, identyczną z cukrem gronowym. Z gruczołu trzustkowego wytwarza się sok trzustkowy, który przechodzi do kiszek, gdzie reaguje przeważnie na materje tłuszczowe.
Nerki leżą w pasie po za kiszkami. Jest ich tylko dwie, z formy przypominając bób. Oczyszczają krew, wyłączając z niej materję jadowitą, która nosi nazwę moczu lub uryny — oraz inne przetwory szkodliwe. Płyn, wytwarzany przez nerki, poprzez dwa kanały, które noszą nazwę cewek moczowych (uretra), spuszcza się do osobnego pęcherza. Pęcherz ten mieści się w miednicy i służy jakby za rezerwuar dla moczu, składającego się z cieczy, która jest usuwana przez organizm.
Zanim ten rozdział zakończymy, zwracamy uwagę naszych czytelników na fakt, że o ile pokarm dostaje się do żołądka i kiszek niedostatecznie przeżuty i nie przesiąknięty śliną, jeżeli gruczoły ślinowe i zęby nie wykonały przeznaczonej sobie pracy, to trawienie się zatrzymuje i żołądek okazuje się niezdolnym do wypełniania swych zadań. Jest to zupełnie to samo, co żądać od grupy robotników, aby ci prócz swojej roboty, wykonali jeszcze dodatkową, którą dawniej wykonywała inna grupa robotników — albo żądać od maszynisty, aby jednocześnie był palaczem.
Naczynia wsysające żołądka i kiszek, powinny coś wsysać: jest to ich obowiązek — i jeżeli im nie dacie odpowiedniego materjału, to one wsysać będą masę gnilną i będą w stanie fermentu — i taki przetwór udzielać będą krwi.
Krew rozniesie ten szkodliwy materjał po wszystkich częściach ciała, włączając w to i mózg. Nie dziw, jeżeli przytem ludzie skarżą się na ból głowy, rozdrażnienie itd. Wszystko to są wyniki samozatrucia.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Walker Atkinson i tłumacza: Antoni Lange.