Ołtarzyk polski katolickiego nabożeństwa/Rozmyślanie na Poniedziałek

Rozmyślanie na Poniedziałek.
O ważności końca człowieka.

I. Uważ, człowieku, jak ważną dla ciebie jest rzeczą, abyś osiągnął swój koniec! wszystko bowiem od tego zależy. Jeźli osiągniesz twój koniec, zbawisz duszę swoję i wiecznie szczęśliwy, we wszelkie dobro nas duszy i ciele opływać będziesz na wieki; lecz jeżli chybisz ostatecznego końca twojego, zgubisz duszę i ciało, utracisz Boga i Niebo, i będziesz wiecznie nieszczęśliwym i potępionym na wieki. A więc sprawą najważniejszą i jedynie ważną, jest służyć Bogu i diszę swą zbawić. Nie mów niebacznie: Dziś użyję świata, dziś sobie dogodzę, a juttro oddam się Bogu, jutro pomyślę o zbawieniu duszy, i mam nadzieję, że będę zbawionym. O iluż nieszczęsnych mylna ta nadzieja wtrąciła do piekła! Toż samo mówili potępinieni — i nie masz już ratunku dla nich... Któryż z potępionych chciał się rzeczywiście potępić? A jednak są potępienie. Bóg przekleństwem ściga tych, co w nadziei przebaczenia grzeszą. Może i ty powiadasz sobie: Jeszcze ten grzech popełnię, a potém się wyspowiadam. A kto ci zaręczy, że będziesz miał czas do wyspowiadanie się, i że nie umrzesz w tym grzechu? Tymczasem utracasz łaskę Bożą, a co będzie, gdy jéj nie odzyskasz?... Bóg czyni miłosierdzie tym, co się go boją, a nie tym, co go lekce ważą. Miłosierdzie jego bojącym się jego (Łuk. I. 50). Lecz nadzieja bezbożnych zginie (Przyp. X. 28.). Nie mów: Wszystko to jedno czy z dwóch czy z trzech grzechów mam się wyspowiadać. Nie mów tak, człowieku, bo Bóg może ci przebaczy dwa grzechy, a trzech może nie przebaczy. Bóg jest cierpliwym, ale do czasu. Kiedy się już dopełni miara nieprawości, Bóg już nie przebacza, lecz karze, albo śmiercią, albo straszniejszym od śmierci opuszczeniem grzesznika; bo w tém opuszczeniu grzesznik niepokutujący z grzechu w grzech wpadając, na tém straszniejsze zasługuje piekło. Zastanów się nad tém, bracie mój kochany, i przestań już grzeszyć, przestań już odwlekać nawrócenie twoje. Oddaj się już Bogu. Bój się, by to ostrzeżenie, to wołanie Jego nie było ostatniém. Dosyć już go obrażałeś, ach dosyć aż nadto. On cię jednak aż dotąd tak cierpliwie czekał i wołał i znosił. Bój się więc tém bardziéj, by za nowym grzechem śmiertelnym już cię nie odrzucił. Patrz, iż tu idzie o duszę, o wieczność. Wieczność! ach, iluż to ludzi ta myśl wielka derwała od świata i skryła w murach klasztornych, albo na pustyni. Biada mi obciążonemu tylu grzechami, przez które pokój serce postradałem, czystość duszy skaziłem, na piekło zasłużyłem, Boga utraciłe,! Biada mi, ach biada! O Panie i Boże mój, Ojcze mój! uciekam się raz jeszcze do miłosierdzia Twojego. A iżbym już nigdy nie odbiegł od Ciebie, zwiąż mię już miłością Twoją.
II. Uważ, człowieku, jak ludzie zaniedbują zwykle ważnéj sprawy swojéj. O wszystkom myślą, a o zbawieniu nie myślą. Na wszystko czas mają, a na służenie Bogu znaleźć go nie mogą. Niech kto powie człowiekowi w świecie żyjącemu, aby uczęszczał do Sakramentów, aby codziennie pół godziny przynajmniéj na modlitwę i rozmyślanie poświęcał, wnet mu odpowieL Mam dzieci, mam interesa, nie mogę. Nieszczęsny, a czy duszy nie masz? O dzieciach, o majątku myślisz, a nie miałbyś myśleć o duszy twéj własnéj. Cóż ci pomoże majątek, co pomogą dzieci, gdy umierać przyjdzie? CZy cię wybawią od piekła, jeźli się potępisz? Nie łudź się tém, że potrafisz pogodzić Boga ze światem, a Niebo z grzechami. Zbawienie jest sprawą najważniejszą, ale téż nie łatwą. Potrzeba, abyś sam zwyciężył siebie, jeśli chcesz uzyskać wieniec nieśmiertelny. Iluż to chrześcian łudziło się tą myślą, że późniéj zaczną, jak należy, służyć Panu Bogu, a teraz są w piekle!... Co za szaleństwo zawsze o tém myśleć, co prędko przemija, a nigdy, albo bardzo rzadko o tém, co będzie trwać wiecznie. O bracie njmilszy, myśl o sprawie twojéj! Myśl, że wkrótce rad nierad, musisz się wynieść z mieszkania téj ziemie, by przejść na zawsze do domu wieczności. Biada ci, jeźli się potępisz; nie będzie już wtedy ratunku dla ciebie!
III. Uważ, człowieku i mów: jednę tylko duszę mam: jeźli ją zgubię, wszystko z nią utracę. Bo choćbym cały świat pozyskał, a poniósł szkodę na duszy mojéj, co mi to pomoże? Co pomogły wielkości, bogactwa i rozkosze tym wszystkim, co w nie opływali na tym świecie, a teraz ciała ich są garścią prochu, a dusze ich pogrzebane są w piekle? A więc jeźli jednę tylko mam duszę, jeźli raz ją utraciwszy, utracę na zawsze, winieniem strzedz jéj jak najpilniéj, i o tém głównie myśleć, ażeby ją zbawić. Oto jest sprawa najważniejsza, i jedynie ważna, bo idzie w niéj o wieczne szczęście lub wieczne nieszczęście. O Boże mój, wyznaję ze wstydem, żem żył dotąd jak ślepy, żem się już nazbyt oddalił od Ciebie, żem za mało myślał, lub wcale nie myślał o zbawieniu téj jedynéj, biednéj duszy mojéj. Ale już odtąd inaczéj sobie postanawiam, a Tobie przyrzekam. Zbaw mię więc, o Boże mój, Ojcze mój! Zbaw mię, o Jezu, Zbawicielu mój! Niech wszystko utracę, bylem nie utracił Ciebie, o Boże mój, o Miłości moja! O Maryo! zbaw mię! Zbaw mię, o Matko moja, przez Twojego Syna!



Znak domeny publicznej
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).