Poezye Józefa Massalskiego/Bufcio

<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Massalski
Tytuł Poezye
Podtytuł Tom drugi
Data wyd. 1828
Druk A. Marcinowski
Miejsce wyd. Wilno
Źródło skany na Commons
Indeks stron
BUFCIO.


Adonisek, piesków rodu,
Bufcio, raz w jesiennéj porze,
Był parę minut na dworze.
Cóż za dziw, że drżał od chłodu?
Że piszcząc wrócił do sali?
Że, postrzegłszy jak w kominie

Sowity ogień się pali,
Zechciało się pogrzeć psinie?
Skoczył Bufcio. W okamgnieniu,
Przy płomieniu,
Na tylnych łapkach się wspina,
Nadstawia biały swój puszek,
Potém się zwinął w kłębuszek,
I legł na brzegu komina.
Roskoszném ciepłem członki się rozgrzały,
Wyciąga się Bufcio mały,
I słodko drzémać zaczyna.
W tém stara mopka, sapiąc na środku kanapki,
— Ej! przestrzegam, mruknęła, przestrzegam panicza,
Że źle, gdy się kto nazbyt roskoszy użycza;
Możesz włoski posmalić, albo przypiec łapki. —
— O! nie przeszkadzaj mi proszę,
W półsenny Bufcio powiada.

Waćpani widzę nierada,
Gdy kto czuć może roskosze —
Zmilkła mopka. W tém z ogniska
Iskra pryska,
I w miękkie włoski zapada.
Bufcio drzémie, a skra smali
I śnieżną szyjkę i plecki;
Zerwał się wreście, wrzasnął, jął hasać po sali;
Zaledwo Bufcia pojmali.
Zgaszono żywiół zdradziecki.
Lecz smutny, bolejący, z oszpeconym włosem,
Żałowany, łajany i zbrzydzony potém,
Bufcio na swą niebaczność narzekał pod płotém....
A mopka na kanapce mruczała pod nosem:
— Sam sobie Bufcio winien, uczyłam panicza,
Jak źle, gdy się kto nazbyt roskoszy użycza. —


PD-old
Tekst lub tłumaczenie polskie tego autora (tłumacza) jest własnością publiczną (public domain),
ponieważ prawa autorskie do tekstów wygasły (expired copyright).