<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Dobrzycki
Tytuł Sanatorja leśne
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Wydawca G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Data wyd. 1893
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część II
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
SANATORJA LEŚNE.


Najprostsze żywioły przyrody są zarazem najskuteczniejszemi lekami.

Do liczby potężnych, a dotąd należycie nie wyzyskanych środków leczniczych, należy klimat leśny, a w szczególności leczenie za pomocą pobytu w wielkich obszarach leśnych. Pod klimatycznem leczeniem pospolicie pojmuje się dotąd wysyłanie chorych nad brzegi morskie, wyniosłe góry, lub wogóle do miejscowości znacznie cieplejszych. Doświadczenie jednak przekonało, że lubo z takich odległych deportacji, znaczne można odnieść dla zdrowia korzyści, to jednak w ogromnej liczbie przypadków klimat miejscowy, w którym się człowiek urodził i rozwinął, całkowicie wystarcza do osiągnięcia celów leczniczych, że nawet w wielu razach przedstawia on pewną wyższość nad klimatem obcym, częstokroć zbyt rażącą różnicę w porównaniu ze swojskim przedstawiającym.
Nauka, która na podstawie faktów wykazała, w jakich mianowicie chorobach klimaty zagraniczne dadzą się całkowicie przez miejscowy zastąpić, nazywa się „klimatoterapiją swojską“, a bezstronność wyznać nakazuje, iż twórcami jej byli nie lekarze, lecz pacjenci. Prawda, że nie posiadamy ani mórz, ani też gór szczytami niebu sięgających, w którychby liczne sanatorja w różnych punktach kraju urządzić można, ale w zamian za to posiadamy wysokopienne lasy, gdzie sosna, świerk i jodła od wczesnej wiosny do późnej jesieni woń balsamiczną roztaczają, wytwarzając atmosferę, która mnóstwu chorych uratowała życie, a zdrowym nawet sił dodała. Rzecz dziwna, że gdy wszelkie inne klimaty, jako to: morski, nadmorski, klimat wielkich lądów, klimaty górskie różnych części świata i różnych wysokości, były przedmiotem wieloletnich studjów, to badania nad klimatem leśnym prawie całkowicie zaniedbanemi zostały, po dziś dzień bowiem nie posiadamy o nim ścisłych naukowych wiadomości. Badano wprzód, jak widzimy, rzeczy dalsze, odległe, a tego, co jest nam bliższe, co jest prawie pod ręką, co wreszcie najpiękniejszą strefy naszej ozdobę stanowi, zbadać i poznać przepomniano. Bo czyż kraje, całe z lasów złożone, ze swą wieczną zielonością, ze swem ożywczem powietrzem i spokojem, tak niezbędnym dla każdego, kto zdrowie odzyskać pragnie, nie są pięknemi?
Własności lecznicze klimatu leśnego polegają na tem, iż zmiany temperatury wśród lasów nigdy nie są tak gwałtowne, jak w przestrzeniach bezleśnych, i noce w nich są znacznie cieplejsze, zaczem idzie, iż klimat leśny jest łagodniejszy i równiejszy; że największe upały w przestrzeniach leśnych znoszą się daleko łatwiej, niż tam, gdzie niema lasów, że ilość ozonu czyli tlenu, w stanie czynnym będącego, w głębi lasów stale jest większą, co pod względem leczniczym jest niesłychanie ważnego znaczenia. Jeżeli do tego dodamy, że wszelkie drzewa iglaste, a z takich przeważnie lasy nasze się składają, wydzielają z siebie ogromne ilości żywicznych cząstek, tak niezbędnych przy leczeniu chorób piersiowych, że lasy chronią od wiatrów i nie dopuszczają pyłu, w którym się unoszą bakterje chorobotwórcze, to dojdziemy do tego przekonania, że pobyt w lasach musi zbawiennie na zdrowie oddziaływać.
Wielkie, iglaste lasy posiadają wszelkie zdrowotne warunki, jakich od każdego leczniczego klimatu wymagamy, a prócz tego grają rolę olbrzymich balsamicznych inhalatorjów, których nic zastąpić nie zdoła. Kraj nasz posiada jeszcze, na szczęście, lasów dostatek, chodzi więc o to, abyśmy z nich nietylko pod względem handlowym lub przemysłowym, lecz i sanitarnym zechcieli skorzystać.
Da się to osiągnąć przez zakładanie licznych leśnych sanatorjów, urządzanych w ten sposób, aby one i dla ludzi mniej zamożnych były dostępne; a wtedy w niedługim czasie przekonalibyśmy się, jak wielkie skarby lecznicze w naszych spoczywają lasach, jak dotąd nie umiano z nich korzystać, i o ile zbytecznem jest szukanie zdrowia po zamorskich krainach, gdy własne lasy mogą dać wszystko, czego tylko dla odzyskania zdrowia potrzeba.

Warszawa.Dr. Henryk Dobrzycki.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Dobrzycki.