Scena ze sztuki »Hrabina Tea«

<<< Dane tekstu >>>
Autor Zofia Mellerowa
Tytuł Scena ze sztuki »Hrabina Tea«
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Wydawca G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Data wyd. 1893
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część II
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
SCENA ZE SZTUKI: »HRABINA TEA«.


(Rzecz dzieje się w willi hrabiego, pod Neapolem).
HRABIA. HRABINA. PAOLO. RAFAEL.
PAOLO.

Pozwolisz, stryju, przedstawić sobie kolegę biurowego i zarazem przyjaciela, Rafaela Panormo. (Rafael podaje rękę hrabiemu, głęboki ukłon składając hrabinie). Ferje spędził u krewnych w Sycylji, obecnie w powrocie...

RAFAEL (kończąc).

Ośmieliłem się najechać ustroń szanownych państwa, by złożyć powinne uszanowanie, oraz zabrać ze sobą tego... (wskazując na Paola).

HRABIA.

Melancholika.

HRABINA.

Zabrać!

RAFAEL.

Jednocześnie z moim i Paola urlop dobiega kresu. Za parę dni winniśmy obaj znaleść się na stanowisku.

HRABIA (do Rafaela).

Czy pan przypadkiem nie jesteś powinowatym barona Panormo z Rzymu?

RAFAEL.

Na szczęście ani w najdalszej linji, hrabio. Moja familja jest niezamożną, zaś Panormo Rzymski — bogacz ogromny.

PAOLO (lekceważąco).

Ph! zrobił majątek na dostawach.

RAFAEL (ze śmiechem).

Po prostu: ukradł sto tysięcy lirów.

HRABIA.

Bajki, wierutne bajki! Gdyby postąpił, jak pan utrzymujesz, żaden szanujący się człowiek nie podałby mu ręki. Tymczasem cała śmietanka wiecznego miasta salony jego zapełnia. On skradł — miljon lirów! Corjpo di Dio! i to mu ocaliło honor!

RAFAEL (ironicznie).

Miljon! Aaa, to przepraszam! Omyliłem się i wracam mu czołobitność!

HRABIA.

Kiedy kraść, to korcami. Drobnostką człowiek się kompromituje zanadto!

HRABINA.

Kiedyż to odjechać zamierzacie panowie?

RAFAEL.

Dziś wieczorem, pani hrabino.

HRABINA.

Naturalnie! Spieszcie, spieszcie! Walczcie, dobijajcie się o awans, o fortunę, po to, byście pod wieczór żywota spostrzegli zabiegów onych marność ba, egzystencji samej marność!

RAFAEL.

Cóż czynić?

HRABIA.

W tem sęk!... Nie rodzić się, byłoby najskuteczniej.

RAFAEL.

Niestety, raz wszakże spełniwszy tę niedorzeczność...

HRABIA.

Brnąć dalej, brnąć do końca, nieprawdaż? Otóż to logika wartogłowów!

RAFAEL.

Logika świata.

HRABIA.

Na jedno wynosi.

RAFAEL.

Istniałżeby inaczej?

HRABIA.

At! mała szkoda.

RAFAEL.

No jakże!

RAFAEL.

Co do mnie, żałuję jedynie, że nie będę przy jego skonaniu. Widok byłby wspaniały!... Obecnie na globie ziemskim daleko do przepełnienia, miejsca dla wszystkich aż za wiele... Spójrz pan jednak co za walka! jak się gryzą, tępią, niszczą na każdym punkcie!... Skoro nastąpi przeludnienie, Santo Dio! już nie bliźni przeciw bliźniemu, miasto przeciw miastu, kraj przeciw krajowi, lecz część świata naprzeciw części świata zerwie się do boju!... i póty mordować, zjadać, rznąc, strzelać, bombardować się będą, póki pod niebem nie zostanie nic, absolutnie nic, krom... ogonów! (śmieje się z gorzką ironją) He, he, he... Wszelkie jestestwo żyjące, zredukowane do... kupy ogonów!... Corpo di... to można umrzeć ze śmiechu! Tylko, że wówczas nie będzie już komu ani śmiać się, ani umierać... Ogony zostaną bez historjografów!... Co za los! co za strata! Niestety, niestety, he, he, he!

RAFAEL (do Paola na stronie).

Czy twój stryjaszek zawsze tak wesoło dowcipkuje!

HRABIA.

Dalej w drogę co żywo, jedź, spiesz się, kop dołki pod kolegami, schlebiaj zwierzchnikom, depcz podwładnych, kłam, blaguj, drwij z sumienia i godności, a awanse, zaszczyty, gradem spadną na ciebie. Nic tak nie popłaca, jak łotrostwo.

PAOLO.

Stryj wie, że ja tego czynić nie będę.

HRABIA.

Tem gorzej, niedołęgo. Wyręczą cię inni i wygrają. Ty zaś wrócisz do Monte Olivetto głodny i obdarty, fi!

PAOLO.

Tak źle nie będzie.

HRABIA.

A niechaj raz jeden tylko zobaczą cię obdartym — amen! po tobie! Świat łacniej przebacza wytarte czoło niż wytartą odzież: zapisz to w pamięci.

PAOLO (żartobliwie).

Od tej doby nie zrzucam z siebie szat odświętnych.

HRABIA.

Widzisz, dziś nawet moje psy mnie zdradziły na łowach. Nie wspominam już o dzierżawcach, oszukujących mnie, kradnących przy każdej i bez sposobności, ale psy! psy! koniec świata!... Dotąd przynajmniej na psią wierność liczyłeś spokojny, teraz i te zacne czworonogi zawodzą! Bywaj zdrów, żyć nie warto! amen. (Do Rafaela) Pójdź pan, pokażę ci jedyną istotę godną zaufania, na tym nędznym padole, niedźwiedzia... wypchanego. Nieboszczycy tylko bowiem są nieszkodliwi i to usmażeni w crematorjum lub... wypchani, w przeciwnym razie i oni truciznę sieją, jak za życia! Corpo di...

RAFAEL (idąc za hrabią).

Brrr! słodki staruszek, ani słowa!

(Hrabia, za nim Rafael, odchodzą).


Warszawa.Zofja Mellerowa.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zofia Mellerowa.