Strona:Dante Alighieri - Boska komedja (tłum. Porębowicz).djvu/419

Ta strona została uwierzytelniona.
124 
Po chwili Orzeł, skąd spadł, stąd nanowo

Rzucił się[1] pędem na wozu rynsztunek
I zasłał pierza białością puchową.

127 
Jak z łona, w którem tłucze się frasunek,

Tak z nieba ozwał zię głos i żałował:
»O łódko moja, smutny twój ładunek«.

130 
Między kołami grunt się rozstępował;

Z głębi Smok wyszedł i kolcem oczosa
Z pod spodu wiercąc dno, kolaskę psował.

133 
A jak swe żądło w siebie ściąga osa,

Tak je ściągała poczwara zjadliwa:
Część dna wyrwała i uszła z ukosa[2].

136 
Jak pulchna ziemia runią się okrywa,

Tak rydwan puchem bożego sokoła,
Co go chęć może przyniosła życzliwa.

139 
Szczęt zatem wozu i dyszel i koła

Otuliły się w te puszyste stroje
Szybciej, niżeli człowiek westchnąć zdoła[3].

142 
Gdy tak sprzęt boży zmienił kształty swoje,

Nagle mu z wnętrza siedem głów wynika:
Czworo po krańcach, a na dyszlu troje.

145 
Na trzech po parze rogów jak u byka,

Na czterech jeden w czele; tak bajecznej
Stwory śród ziemi nikt nie napotyka[4].

148 
Jako na góry szczycie głaz bezpieczny,

Siedziała na niej, chyżemi oczyma
Strzelając, postać Niewiasty wszetecznej.

151 
A jako strażnik straż nad skarbem trzyma,

Stał nad nią Olbrzym[5] z ohydnem obliczem:
I całował ją, a ona Olbrzyma.


  1. W. 124—6. Orzeł... znów na nowo — Rzucił się. Ten powtórny atak Orła, który obsypuje Wóz pierzem, oznacza zamach cesarstwa na pierwotny charakter Kościoła, spełniony przez obsypanie go dobrami doczesnemi w t. zw. darowiźnie Konstantyna. Głos z nieba ubolewa nad tą fatalnością.
  2. W. 130 5. Smok, wzięty z Apokalipsy, XII, 3, zarówno tam, jak tutaj wyobraża Szatana, który okrada Kościół z pierwotnej prostoty i ubóstwa. — Inni komentatorowie przez Lisa i Smoka rozumieją herezje
  3. W. 136—41. Co pozostało z wozu tak uszczuplonego, tj. kler, ustroiło się w pierze orła, tj. w bogactwa i przepych świecki. Wtedy też Kościół doznał najohydniejszej przemiany.
  4. W. 142—7. Wóz przemienia się w Bestję Apokalipsy, XVII, 1—18, zgromioną już w Piekle p. XIX, w. 109. Siedm głów wyobraża siedm grzechów głównych; rogi podwójne u trzech pierwszych, tj. pychy, gniewu i skąpstwa oznaczają, że grzechy te krzywdzą podwójnie: Boga i bliźniego.
  5. W. 149—52. Niewiasta wszeteczna, według większości komentatorów wyobraża Kurję rzymską, w szczególności za pontyfikatu Bonifacego VIII i Klemensa V. Olbrzymem jest król francuski, w szczególności Filip piękny; plagi, jakie jej wymierza, to prześladowania w Anagni (patrz p. XX, w. 86). Wreszcie powleczenie do lasu jest przepowiednią emigracji awiniońskiej w 1305 r. Rozumie się, że istnieją jeszcze inne wykłady całej wizji dantejskiej. Odsyłamy po nie do wielkiego wydania B. K. przez Scartazziniego, t. z. wydania lipskiego.