<<< Dane tekstu >>>
Autor Janusz Korczak
Tytuł Uparty chłopiec
Podtytuł Życie Ludwika Pasteura
Wydawca Wydawnictwo J. Mortkowicza
Data wyd. 1938
Druk Drukarnia Naukowa Towarzystwa Wydawniczego
Miejsce wyd. Warszawa — Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
43.

Dzień 14 lipca — to święto Francuzów.
Dzień 14 lipca — to wielkie święto narodowe. Święto wolności.
Dzień wesela i zabawy. W domu i na ulicach miast dużych i małych.
Muzyka gra. Ludzie zapominają o tym, co to jest smutek. Tańczą i śpiewają. Zapomnieli kto na kogo się gniewa. Wszyscy są dziś braćmi i siostrami. Wszyscy są rodakami. Jest to święto zgody i pokoju.
Tak jest w Paryżu, tak jest w dużych i małych miastach francuskich.

Dzień święta narodowego. Małe miasto Dôle. Miasto, gdzie urodził się Pasteur. Zaprosili Pasteura. Przyjechał.
Postawili na placu pomnik. Postawili pomnik nie wojny, nie gniewu, ale pomnik pokoju, zgody i dobroci.
Zaprosili Pasteura do Dôle. Tu urodził się w małym domu ten wielki syn garbarza, Ludwik, syn Jana Józefa Pasteura i Janiny Roqui. Niech żyje!

Na małym domku ubogiej ulicy Garbarskiej w Dôle zawiesili tablicę, że tu urodził się wielki uczony, który pokonał zarazę.
Niech żyje!
Matki pokazują go dzieciom:
— Widzisz? To on. Pamiętaj.

Szkoda, że ta książka jest mała. Nie mogę tu przepisać całej mowy Pasteura z grubej książki francuskiej o jego życiu.
Może ktoś tę dużą książkę francuską przetłumaczy, i wszyscy będą mogli całą mowę Pasteura przeczytać.

Pasteur stoi przed domem, gdzie urodził się dawno, dawno i mówi:
— Kochałem dom rodzinny i naukę.
Mówi:
— Kochałem wiedzę i ognisko domowe.
I mówi:
— Ojcze mój, matko moja! Nie ma już was. Żyliście skromnie w tym małym domu. Daliście mi wszystko.
Mówi tak:
— Moja dzielna matko! Dałaś mi miłość i zapał. Nauczyłaś kochać naukę i ojczyznę.
— Ty, ojcze, twardą swoją pracą dałeś przykład cierpliwości i wysiłku. Dałeś mi wytrzymałość i upór. Nauczyłeś mnie, ojcze, kochać wielkich ludzi i wielkie sprawy.
— Uczyłeś mnie czytać, nauczyłeś mnie kochać sławę Francji.
Mówi:
— Bądźcie błogosławieni oboje, drodzy rodzice za to, czym byliście. Przed tym domem, gdzie urodziłem się, składam wam dziś hołd.

Historyk rodu Ludwika Pasteura wyszukał to, co było zapisane w starych papierach urzędowych. A było tak:

Żył dawno, dawno temu na wsi chłop pańszczyźniany. Nazywał się Denis Pasteur. Syn jego nazywał się Klaudiusz.
Kiedy Klaudiusz się żenił, ojciec i matka jego nie umieli się podpisać i postawili krzyżyk tam, gdzie trzeba było napisać imię i nazwisko.
Nie było jeszcze Ludwika na świecie.
Klaudjusz był niewolnikiem wielkiego pana. Był młynarzem. Ożenił się z Janiną Belle. Przy ślubie mieli podpisać papier, że obiecują i przysięgają żyć w zgodzie. Ale rodzice nie umieli podpisać urzędowego papieru. Nie było wtenczas nauki dla biednych.

Klaudjusz miał ośmioro dzieci, a najmłodszy syn nazywał się Stefan.
Nie było jeszcze Ludwika na świecie.
Biedny był Stefan Pasteur, dużo miał dzieci. Trzeci jego chłopiec nazywał się Jan Henryk.
Jan Henryk wykupił się z niewoli, zapłacił za wolność cztery złote monety.

Jan Henryk dwa razy się żenił. Pierwsza jego żona umarła. Dwadzieścia lat miała. Zostawiła syna. Syn miał pierwsze imię Jan, a drugie imię Józef. Ludwika jeszcze nie było, dopiero miał się urodzić.

Sierotą był Jan Józef, ojciec Ludwika. Ledwo chodzić i mówić zaczął, umarła mu matka. Chowała go babcia. Potem dobra ciotka.

O rodzie matki Ludwika wiemy, że pracowici byli i bardzo się kochali.
Jeżeli sąsiad chciał powiedzieć, że mąż nie kłóci się z żoną, że brat nie kłóci się z bratem, złego słowa nie powie i nie uderzy, wtedy mówił:
— Kochają się, jak rodzina Roqui.
Z takich to rodów pochodzili ojciec i matka Ludwika Pasteura, którym wielki uczony dziękował tak pięknie za wszystko, co mu dali.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Goldszmit.