W sprawie Gruzyi

[W SPRAWIE GRUZYI]27


W pamiętnikach, malujących najbardziej twardy los wygnańców polskich na Sybir po powstaniu roku 63-go, w pismach, uwydatniających opuszczenie nasze przez świat cały, występuje zawsze sojusznik wygnania, — Gruzin, przykuty również jak powstaniec polski do taczki katorżnika.
W dalekiem, sybirskiem zesłaniu w stepie śnieżnym, w mroku kopalni zakwitł ów uśmiech przyjaźni, pozdrowienie się duchów wolności, który na licach dwu dalekich ludzkich typów jaśnieje.
Przyjaźń, w takich zawarta warunkach, trwalsza jest ponad wszystko. Mijają, w miarę odmiany konjunktur, układy międzypaństwowe, zawierane na skutek wzajemnej wymiany dóbr materyalnych, — tamten niemy uśmiech trwa poprzez wieki. Naród Polaków i naród Gruzinów, nie sąsiadując bezpośrednio ze sobą, ma przecież wspólne karty historyi. Domowe wspomnienia, impulsy do walki i jej dzieje, ujęte przez pismo, a nadewszystko to, co jest skarbem najdroższym i najtrwalszym, — pieśń, — tęsamą tu i tam ma podnietę, tosamo hasło.
W dobie swojej długiej niewoli Polacy, wydeptując tyle dróg obczyzny, deptali także strome ścieżki niebosiężnych gór Kaukazu. Dzisiaj Gruzini zmuszeni są przez wspólnego wroga do przemierzania równiny polskiej.
Nadchodzi jednak dzień, kiedy ludy świata znienawidzą podbój i gwałt, jakiemikolwiek osłoniony hasłami, odrzucą przemoc ludu nad ludem.
Wolność Gruzyi musi być hasłem wszystkich ludzi, wolnych w duchu.

Warszawa, d. 17. V. 1923 r.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Żeromski.