Z literatury dramatycznej

<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Koziebrodzki
Tytuł Z literatury dramatycznej
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Data wydania 1893
Wydawnictwo G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część II
Pobierz jako: Pobierz Cała część II jako ePub Pobierz Cała część II jako PDF Pobierz Cała część II jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Z LITERATURY DRAMATYCZNEJ.

Władysław Koziebrodzki.jpg


Ciekawym to i charakterystycznym objawem tak w naszem piśmiennictwie, jak w piśmiennictwie wszystkich narodów, jak mało jest piór kobiecych, które się poświęcają literaturze dramatycznej. W wielu gałęziach literatury nadobnej zpod piór kobiecych wyszły dzieła trwałej wartości, które rozszerzają poczucie piękna i prawdy, są ozdobą piśmiennictwa; wiele z tych dzieł urąga zwycięsko prądom czasu i ma zapewnione zaszczytne miejsce w dziejach literatury, ale na polu dramatycznem żadne nazwisko kobiety w żadnym narodzie nie wybiło się dotąd na wyższe stanowisko, które w dziejach piśmiennictwa niezatarte pozostawia ślady. Naturalnem jest, iż w przeszłości, kiedy charakter i stosunki teatru były inne, kiedy zakres jego działalności był mniejszym, kiedy rozwój jego był ograniczonym, interes, jaki budził, mniej powszechnym, a do tego, jeżeli dodamy i odmienne z wielu względów stanowisko, jakie kobieta zajmowała w społeczeństwie, to może nie trudną będzie do wytłómaczenia ta wstrzemięźliwość, to pomijanie wyjątkowego, rzec można, piśmiennictwa, do którego ani dostęp był łatwym i zachęcającym, ani łatwe w on czas warunki twórcze.
Ale obecnie wszystkie te stosunki zmieniły się stanowczo, teatr obecnie wyłamał się z ciasnego zakresu, jaki miał za czasów Shakespeare’a, lub Moliera, stał się instytucją popularną, zeszedł do mas, jest potrzebą i zajęciem ogółu, budzi interes powszechny, pociągnął ku sobie wszystkie warstwy społeczne, rozszerzył granice swojego wpływu i objął w zakres swój całą szeroką dziedzinę życia społecznego, starając się, nietylko odzwierciadlać to życie, lecz i roztrząsać najwyższe jego zagadnienia. A jednak pomimo tych zmian, pomimo tego rozległego obszaru, na którym twórczość swobodnie bujać może, literatura dramatyczna piór kobiecych nie nęci.
Weźmy na dowód Francją, tę ziemię klasyczną produkcji dramatycznej, której utwory zapełniają wszystkie sceny całego świata, lecz, co ważniejsza, stanowczy wpływ wywierają na piśmiennictwo dramatyczne obecnej epoki.
Od początku tego wieku produkcja tam jest obfitą, jak nigdzie, i ciągłe poszukiwanie nowych kierunków, ciągłe ewolucje, które jeżeli, nie zawsze miały na celu sztukę i piękno, to świadczą o gorączkowej pracy umysłów, o tej potrzebie ciągłego postępu w dziedzinie twórczości, która granic nie ma.
I ewolucje te były wielce doniosłe i ciekawe. Po klasycyzmie Arnoulta i Kazimierza Delavigne i tej walki dramatu klasycznego z dramatem romantycznym, którego przedstawicielami byli: Wiktor Hugo i Aleksander Dumas, przychodzi następnie dłuższa epoka mieszczańskiej komedji, a raczej panowanie wodwilu, mistrza i niewątpliwie ojca dzisiejszej mechaniki scenicznej Scribego, potem następuje chwilowo Ponsard i jego szkoła zdrowego rozsądku i przepyszne fantazje sceniczne Alfreda Musseta, i targające nerwy szerokiej publiczności melodramata d’Ennerego i farsy pełne śmiechu i prawdziwej galickiej werwy, Lamberta, Thiboust i Labicha, aż w końcu realizm opanowuje scenę, a na jego czele stoją Augier, Dumas syn, Sardou, Berier, Meilhac i Halévy.
I dokoła tej tak znacznej liczby przewódców grupują się, naturalnie, dziesiątki adeptów, tak, iż Francja w bieżącym wieku liczy około czterystu pisarzy dramatycznych i całą bibljotekę dzieł scenicznych; a jednak pośród tej liczby piszących, nazwisk kobiecych zaledwie odszukać można. Zauważyć potrzeba, iż jeżeli jaka gałąź piśmiennictwa we Francji talenta ku sobie pociągnąć może i pociąga, to niewątpliwie teatr.
Wszystko się ku temu składa: i to świetne, staranne wykonanie dzieł scenicznych przez umiejętną reżyserją i odpowiednich artystów, i to zamiłowanie publiczności do teatru, i to powszechne zajęcie, jakie teatr budzi, i ta sława, i popularność, jaką autorowie dramatyczni są otoczeni, a w końcu i te niezwykłe korzyści materjalne, jakie dzieła sceniczne przynoszą.
Autor dramatyczny we Francji zdobywa wszystko, co zdobyć można, bo i sławę i popularność i bogactwo — i to zadowolenie bezpośrednie, które daje wyborne wykonanie swej pracy; a jednak wszystkie te świetne warunki nie są widocznie zdolne silniej przyciągnąć piór kobiecych do sceny, ani obudzić w nich zachęty do współzawodnictwa.
Wyjątki, bo wyjątkiem nazwać to potrzeba, są utwory sceniczne pani George Sand, która jednak sławę swoją nie tym pracom zawdzięcza. Z dwudziestu jej sztuk teatralnych, które napisała, zaledwie kilka, jak Mauprat, François de Champi, Le mariage de Victorine, a szczególniej Le Marquis de Villemer, miały dłuższy trochę żywot sceniczny; kilka utworów pani Girardin nie o wiele były szczęśliwsze, wyjąwszy komedje „Lady Tartuffe“ i „La joie fait peur“, które dzięki popisowym rolom zjawiają się czasem na repertuarze komedji francuskiej. I to wszystko! Na tych dwóch nazwiskach początek i koniec.
I u nas dzieje się nie inaczej, chociaż w ostatnich dziesiątkach lat litratura dramatyczna ożywiła się znacznie, powstał cały szereg pisarzy wybitnych zdolności, którzy pracami swojemi zdołali opanować repertuar scen krajowych i, co nie mniej ważne, potrafili pracami tem i wzbudzić zajęcie i uznanie pośród ogółu dla rodzinnej literatury dramatycznej, a równocześnie na rozmaitych niwach piśmiennictwa naszego powstał cały liczny szereg wysoko utalentowanych, a nawet niezwykle wybitnych pierwszorzędnych zdolności kobiecych, które świetne zajęły stanowisko nietylko w naszej, lecz i w powszechnej literaturze.
I znów zapisać można ten sam objaw ciekawy, iż z tego licznego grona piszących kobiet, z grona tylu różnorodnych talentów, ku scenie zwracają się tylko dwa pióra: tylko z pracami pani Mellerowej i pseudonimu Anny z Poradowa na scenach krajowych spotkać się można.
A więc w tem wszystkiem musi być jakaś przyczyna, jest jakiś niewątpliwie dowód, który pióra kobiece do tej abstencji zniewala; Czy usposobienie duchowe kobiet, czy ich psychiczny nastrój nie odpowiadałby warunkom i istocie utworów dramatycznych?
Teatr wymaga przedewszystkiem jędrnie kreślonych charakterów, szybkiej akcji i żywych dramatycznych sytuacji... Ależ w dziełach naszych powieściopisarek i nowelistek nieraz z tem wszystkiem spotkać się można. Weźmy, naprzykład, prace najdostojniejszej naszej Jubilatki. W jej powieściach spotkać można często charaktery a nawet typy skreślone tak świetnie, iż dopominają się tylko sceny, są sytuacje tak wysoko dramatyczne, iż tylko żywcem przenieść je na deski teatralne.
A więc to nie jest przyczyna, przynajmniej nie jest wyłączna. Czyby szkopułem tutaj miała być dykcja przedewszystkiem zwięzła, charakterystyczna, ta miara, ta wstrzemięźliwość w wypowiedzeniu wszystkiego, ten podział stosowny między słowo a akcję, to wypośrodkowanie odpowiednie między twórczością myśli, a plastyką sceny, czego mistrzami są pisarze dramatyczni francuscy, a co tak często rozstrzyga o powodzeniu sztuki.
Ależ to wszystko niezawodnie, jeżeli jest do pewnego stopnia przymiotem wrodzonym, to również pewno i przez wprawę, praktykę, z-życie się niejako ze sceną, z teatrem, z jego warunkami, nabyć można. Ale ze sceną trzeba żyć, ale teatr trzeba śledzić pilnie, jego mechanizm, jego technikę, jego warunki — trzeba poznać dokładnie te wszystkie tajemnicze sprężyny, te wszelkie subtelne nici, które wiążą ten świat iluzji, który na chwilę dla widzów ma być i powinien być światem rzeczywistości prawdy i życia.
A pod tym względem i sama intuicja nic nie pomoże, nie będzie nigdy wystarczającą. Tutaj, jak w żadnej innej gałęzi piśmiennictwa, trzeba koniecznie poznać, że się tak wyrażę, rzemiosło sztuki.
A czy to właśnie nie jest może powodem najgłówniejszym, dlaczego talenta kobiet z natury swego usposobienia i z wielu istniejących stosunków od piśmiennictwa tego się wstrzymują?
Nie chcę kwestji tej rozstrzygać, bo zbyt jest obszerną, podnoszę tylko fakt, gdyż jest ciekawy i charakterystyczny. A dla nas w znaczeniu, jakie teatr u nas posiada, w doniosłości jego wyjątkowej, czyż to omijanie piśmiennictwa dramatycznego przez znakomite talenty kobiece nie jest stratą i dla piśmiennictwa i dla sceny?

Chłopice pod Jarosławiem.Władysław hr. Koziebrodzki.



Upominek - ozdobnik str. 61.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Koziebrodzki.