Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX/Władysław Ludwik Anczyc

<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Galle
Tytuł Władysław Ludwik Anczyc
Pochodzenie Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX
Wydawca Marya Chełmońska
Data wyd. 1901
Druk P. Laskauer i W. Babicki
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom pierwszy
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Władysław Ludwik Anczyc.
(*1823 — †1883.)
separator poziomy
N

Jeżeli do największych zalet pisarza należy zrównoważenie zasług literackich z zasługami społecznemi, to Anczyc względem ma bezsprzecznie miejsce w pierwszym rzędzie. Nie służąc nigdy tłumom, ani marnej chwale, ani też samolubstwu i próżności własnej, oddał on pióro swoje, niepospolitą spostrzegawczość i talent niepośledni na pożytek krajowi i społeczeństwu; to też imię jego zyskało trwałą i dobrze zdobytą popularność.

Urodzony w Wilnie 25 listopada roku 1823 z ojca Zygmunta Anczyca, zdolnego i cenionego swojemi czasy aktora, i matki Barbary z Hrehorowiczów, dzieckiem jeszcze zamieszkał wraz z rodzicami w Krakowie i tam ukończył nauki szkolne. Na życzenie rodziców poświęciwszy się zawodowi aptekarskiemu, uczęszczał na kursa specyalne przy uniwersytecie Jagiellońskim i uzyskał wkrótce stopień magistra farmacyi. Wypadki historyczne niezadługo jednak, żywo poruszywszy umysł jego i serce, odwróciły go z obranej drogi. Wstrząśnienia, jakich doznała Galicya w okresie lat 1846-1848, pobudziły myśl Anczyca ku poważnemu zastanawianiu się nad stosunkami społecznemi wobec przewrotu, jaki się dokonał, wobec ciężkiej niemocy, jaką przechodziło społeczeństwo galicyjskie, zanim nowe uwarstwienie narodu nie weszło w krew pokoleń a wydobyte na wierzch burzą namiętności kastowych, męty społeczne nie opadły na dno. Te refleksye uczyniły Anczyca pisarzem ludowym, dały implus jego twórczości. Już w 1849 r. wystawia on na scenie krakowskiej pierwszy swój utwór dramatyczny Chłopi arystokraci, który w krótkim czasie obiegł wszystkie sceny polskie i doczekał się jeszcze za życia autora kilku wydań; za tą pierwszą poszły inne komedye i obrazki ludowe, a nawet historyczne (Zemsta szlachcica polskiego, Jan Sobieski pod Zórawnem).
W roku 1859 widzimy Anczyca w Warszawie, zawsze niestrudzonego na polu popularyzacyi wiedzy i oddziaływania przez druk na szersze masy. Od r. 1861 przez lat sześć redaguje on pismo ludowe p. t. «Kmiotek,» prowadzone znakomicie, z wyborną znajomością ludu, jego psychologii i potrzeb duchowych, jednocześnie wydaje cały szereg książeczek popularnych, jak: Abecadlnik z historyi polskiej, Czytelnia dla luda wiejskiego, Elementarz dla dzieci polskich, Dzieje Polski w dwudziestu czterech obrazkach, Krótka nauka o ziemi i świecie, Pierwsza książeczka dla wiejskich dziatek, Pijaństwo, zguba i nędza włościan i t. d.
Narówni z ludem ukochał Anczyc i dzieci; przez lat trzy od 1865 r. redaguje «Przyjaciela dzieci,» pisze i tłómaczy mnóstwo dziełek i powieści dla młodzieży, pomiędzy któremi przeróbka z De Foego Przypadki Robinsona Kruzoe zajmuje miejsce najpoczestniejsze, jako używająca rozgłośnej popularności. Wreszcie podczas pobytu swego w Warszawie Anczyc spelniał obowiązki sekretarza «Gazety codziennej» za redakcyi J. I. Kraszewskiego, a także czas jakiś «Tygodnika ilustrowanego,» redagował lat kilka «Wędrowca.» Najowocniejszą wszakże była jego praca popularyzacyjna dla ludu; artykuły jego, podpisane pseudonimem Kazimierza Góralczyka, chętnych i ciekawych znajdywały czytelników.
Od roku 1869 widzimy Anczyca stale w Krakowie, w dalszym ciągu pracującego na niwie literackiej i społecznej. Emigracya chłopska, sztuka udowa (Warszawa 1876), zarysowana na tle majaczącego coraz groźniej widma wychodźtwa ludu za ocean, świadczy o dojrzałości jego talentu dramatycznego. Jan III pod Wiedniem (grany w Krakowie podczas dwusetnego jubileuszu odsieczy wiedeńskiej r. 1883), napisany w ciągu dziewięciu dni, nie pozbawiony zresztą i tendencyi społecznej, okazuje, ze i teraz tematy zaczerpnięte z dziejów przeszłości narodu, nie pozostały mu obce.
Największą jednak popularność zawdzięcza Anczyc swoim sztukom ludowym, nie dlatego, żeby inne jego utwory[1] były bez wartości, lecz, że w nich najlepiej odźwierciedla się oblicze duchowe ich autora. Anczyc wyprowadzał chłopów na scenę nie kwoli efektowi scenicznemu, dla odśpiewania i odtańczenia mazura lub krakowiaka w barwnych kostyumach ludowych, ale dla celów społecznych i zaznajomieniu warstw intelektualnych z potrzebami ludu i oddziaływania na lud za pomocą sceny. Tendencye te widoczne już są w pierwszym utworze dramatycznym Anczyca Chłopi arystokraci; zrodzony w ciężkiej atmosferze r. 1849, choć wesoły i pełen dowcipu, niezbyt świetlane otwiera on horyzonty: chłopów, którzy po uzyskaniu wolności osobistej mniemają się za równych panom, butnych i pełnych arogancyi, żądnych nowych jeszcze zdobyczy, wyzyskujących pracę komorników, młodych parobczaków, odartych w służbie wojskowej ze wszelkich oznak przynależności rasowej i duchowej, arendarza, w mętnej wodzie upatrującego łatwego zysku, rozpijającego i oszukującego chłopów — oto, jakie wrażenia wynosimy z tej sztuki. Posłuchajmy, co mówi pani Kogucina, która teraz każe się nazywać Kogucińską, jak znowu syn jej Szczepan, który przyjeżdża z pułku na urlop do wioski rodzinnej po kilkuletniej niebytności, mianuje się z dumą «Sztefan Hahn:» «Ten jest chłopem, co robi pańszczyznę: a więc pókiśma odrabiali ślachcicowi, tośma byli chłopami, ale teraz jesteśwa galant ślachtą, jako ano ten, co siedzi we dworze,» a na zapytanie syna: «Ciekawa rzec, kaj się chłopi podzieją, kiej wsyscy bedą ślachtą»? odpowiada rezolutnie: «Ogłupiałeś do cna! a cy to niema komorników, co nic nie mają? Toć oni są i będą chłopami, bo musą na chleb robić, a my se nie potrzebujemy się uganiać z robotą, przeto jesteśwa ślacheckiej kondycyi. Ja jestem pani, mój chłop jest pan, a ty jesteś pańskie dziecko.
Objaw społeczny, pewnego rodzaju «signum temporis» uchwycony wybornie, dyagnoza postawiona trafnie i śmiało, bez uprzedzenia i bez idealizacyi. Słusznie też powiada jeden z lepszych znawców teatru naszego i serdeczny przyjaciel autora Emigracyi chtopskiej, St. Koźmian w swej pośmiertnej charakterystyce Anczyca: «Anczyc był nietylko pisarzem, ale i myślicielem ludowym. Był uczciwym w swoich zamiarach, czerstwym w poglądach, uzdolnionym jak nikt, do przeniesienia na scenę prawd społecznych i stosunków wiejskich. W ich ocenianiu kierował się roztropnością, uczuciem i prawdą, podczas gdy tylu innych wzywało na pomoc dla ich rozwiązania nienawiść, przesadę i kłamstwo. Anczyc z miłością i mądrością, a nie zawiścią i lekkomyślnością przystępował zawsze i wszędzie tak na scenie, jak i w innych pismach swoich do sprawy włościańskiej. W tem jego zasługa i to stanowi zaszczyt jego żywota»[2]
I w innych sztukach ludowych Anczyc stwierdził prawdę tych słów, w których nie znajdujemy ani źdźbła przesady, ani zwykłego w nekrologach chwalstwa; niema wśród nich prawie żadnej, którejby nie opromieniała jakaś prawda społeczna, zacna chęć oświecania młodszej braci. W Łobzowianach np. obok wielokrotnie podkreślanej myśli, że choć «miło to jest wprawdzie zwiedzać cudze strony, widzieć cuda sztuki, zbierać nauk plony; jednak kto raz pługiem tknął swój zagon miły, by go miał porzucić, zabraknie mu siły,» znajdziemy jeszcze przestrogę unikania pokątnych doradzców w osobie Protazego, wnoszącego pierwiastek rozkładowy w serca najzacniejsze i zarzewie niechęci pod strzechy spokojnych rodzin.
Podszepty złych duchów chłopa naszego zrobiły swoje, przezwyciężywszy wrodzone przywiązanie do «miłego zagona;» fermenty społeczne, zauważone w Chłopach arystokratach, zrodziły gorzkie owoce, objawy smutne i zatrważające i oto Anczyc występuje z najdoskonalszą swą sztuką, Emigracyą chłopską, rzeczą, która obecnie jest bodaj jeszcze bardziej aktualną, niż przed ćwierćwieczem. Tutaj stosunek jego do kwestyi chłopskiej występuje najdobitniej: lenistwo chłopa i chęć dorobienia się fortuny lekką pracą, wyzysk i chciwość żydów arendarzy, wytrącających coraz bardziej grunt z pod nóg chłopskich i zagarniających go dla swoich młodocianych Lajbusiów i Chaimków, niechęć gospodarzy ku «ciarachom,» natomiast bezwzględne zaufanie ku arendarzowi, graniczące z karygodną łatwowiernością, wielka a niecna spekulacya niemieckich kulturtraegerów, oparta na tej łatwowierności, oto objawy, które Anczyc podpatrzył i oddał w tej sztuce «z niesłychaną dokładnością i bezlitośnym realizmem,» jak mówi Koźmian[3]. A my dodamy jeszcze: z wielką miłością, bo w samej rzeczy trudno o bardziej harmonijne, niż w tym utworze, zespolenie realizmu z umiłowaniem przedmiotu.
Charakterystyka działalności literackiej Anczyca byłaby niezupełna, gdybyśmy nie wymienili poematu jego p. t. Tyrteusz, wydanego w Warszawie r. 1862 w książce zbiorowej na cześć Wójcickiego. Rzecz to wielkiego natchnienia i olbrzymiej siły lirycznego uczucia, przypominająca najgenialniejsze utwory naszych romantyków, zwłaszcza Ujejskiego.
Na tablicy pamiątkowej na cześć Anczyca, wmurowanej w kościołku św. Salwatora na Zwierzyńcu pod Krakowem, odsłoniętej dnia 12 czerwca r. 1886, położono napis: «Władysławowi Ludwikowi Anczycowi autorowi Tyrteusza, dramaturgowi i pisarzowi ludowemu, † 1883 — przyjaciele.» Trwała i wdzięczna pamięć narodu pozostanie dla niego pomnikiem o wiele trwalszym nad granity i marmury.

Henryk Galle.








  1. Spis bibliograficzny dzieł Anczyca, sumiennie zebrany przez Maurycego Stankiewicza w «Upominku z uroczystości odsłonięcia i poświęcenia tablicy pamiątkowej ś. p. Władysława Ludwika Anczyca,» wylicza przeszło sto tytułów.
  2. St. Kożmian Władysław Ludwik Anczyc, wspomnienie pośmiertne. («Przegląd polski,» 1883,wrzesień, str. 510—511).
  3. St. Koźmian. Tamże, str. 508.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Galle.