Bolesław Śmiały, Krzywousty i jego synowie/Głogów

<<< Dane tekstu >>>
Autor Cecylia Niewiadomska
Tytuł Bolesław Śmiały, Krzywousty i jego synowie
Podtytuł Głogów
Pochodzenie Legendy, podania i obrazki historyczne
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wyd. 1921
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Głogów.

Nie mogąc pokonać brata, wygnany z kraju za tysiączne zdrady, udał się Zbigniew do cesarza Henryka V i prosząc go o pomoc, przyobiecał, iż uzna się cesarskim sługą i lennikiem[1], jeśli przy pomocy Niemców zasiądzie na polskim tronie.
Podobało się to cesarzowi, więc wysłał do Bolesława posła z takiemi słowy:
— Albo przysięgnij, że będziesz mi posłuszny, i połowę królestwa oddaj bratu, albo zawojuję twoje państwo.
Nie uląkł się Bolesław bynajmniej tej groźby: do wojny przywykł i czuł, że sprawiedliwość ma za sobą. To też odpowiedział posłowi cesarza, że przysięgi nie złoży, państwem się nie podzieli, a wojny się nie lęka.
Rozgniewany cesarz zebrał liczne wojsko, natychmiast wtargnął do Śląska, najbliższej dzielnicy polskiej, i obległ Głogów, niewielki gródek pograniczny, nieprzygotowany wcale do obrony.
Nieszczęśliwi mieszkańcy, otoczeni nagle, bronili się, jak mogli. Ale nie mieli dosyć sił, ani żywności, nie wiedzieli, czy Bolesław przyjdzie im na pomoc, czy już wie o ich losie. Pomimo to od rana na drewnianych murach, spychają Niemców z drabin, rzucają kamienie, leją gorącą wodę i nawzajem dodają sobie otuchy:
— Król nie zapomni o nas, nie odda nas Niemcom, przybędzie na ratunek, tylko wytrwać trzeba, tylko bronić się mężnie.
Odwagi im nie zbraknie, ale Niemców tyle! Trzeba koniecznie zawiadomić Bolesława, żeby śpieszył, bo zaleją gród i zburzą, jak fale rzeki wezbranej burzą i obalają lichą chatkę.
Posyłają więc do cesarza, prosząc o trzy dni pokoju: chcą się namyślić, co począć.
Zgadza się cesarz na to, ale żąda w zakład synów najpoważniejszych obywateli miasta dla pewności, że w ciągu tego czasu nie napadną na niego zdradziecko.
Przykro było Głogowianom rozstawać się z dziećmi, ale przecie zakładnik jest nawet w obozie wroga nietykalny, więc nic im się nie stanie, za trzy dni powrócą, a Bolesław tymczasem pośpieszy na pomoc.
Nie może być inaczej: miasto musi się przygotować do obrony, a na to trzeba czasu. Na trzy dni oddadzą dzieci.
Trzeba je było wybrać. Przykład dać musieli najmożniejsi obywatele, urzędnicy królewscy, najmężniejsi.
Matki żegnały dzieci ze łzami i z trwogą, ojcowie ze spokojem. Dzieci były dumne, że służą ojczyźnie. Lękać się nie było czego.
Trzy dni minęły. Przyszła wieść od Bolesława, że pośpiesza: niech się bronią do ostatka, on przybędzie.
W Głogowianach silniej uderzyły serca. Kiedy tak, to wytrwają, nie oddadzą ziemi, krwią i życiem zapłacą za jej wolność.
Posłali do cesarza: — proszą o zwrot zakładników, postanowili się bronić.
Zdumiał się cesarz, milczał. Nagle zdradziecko błysnęły mu oczy, uśmiechnął się z szyderstwem.
Nie odda zakładników. Niech się miasto podda, inaczej dzieci zginą.
Straszna rozpacz zapanowała w Głogowie. Co począć? Dla ojców i matek życie dzieci droższe niż własne. Każdy z ojców wolałby sam zginąć. Ale czyż odda ziemię? kraj zdradzi? zaprzeda w niewolę?
Nie, nigdy. Ojcowie i dzieci spełnią swą powinność: za kraj oddadzą życie.
Cesarz czeka jeszcze — uwierzyć nie może.
Lecz na murach zbrojni oczekują szturmu.
Wściekły Niemiec umieścił dzieci przed hufcami, aby na nie musiały paść pierwsze pociski. Ojcowie nie odważą się strzelać do synów.
Zbliża się śmiało. — Wtem z murów leci grad kamieni, chmura strzał. Padają zastępy niemieckie, gród broni się wytrwale, wróg go nie zdobędzie.
Noc położyła kres zaciętej walce — odstąpił nieprzyjaciel bezsilny, złamany, stosy poległych na pobojowisku.
A tam na murach płaczą nieszczęśni ojcowie...






  1. Poddanym: — władca zależny od kogoś wyższego.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cecylia Niewiadomska.