Człowiek z blizną (Buffalo Bill)/7

<<< Dane tekstu >>>
Autor nieznany
Tytuł Człowiek z blizną
Wydawca Wydawnictwo „Republika”, Sp. z o.o.
Data wydania 24.8.1939
Druk drukarnia własna, Łódź
Miejsce wyd. Łódź
Tłumacz nieznany
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


Porażka bandytów

Niebo szarzało już na wschodzie gdy Dziki Bili, Nick Wharton i Dan Thorn usłyszeli od strony przepaści pierwsze strzały. Strzelanina, zamiast ustać, przybierała z każdą chwilą na natężeniu.
— Co to ma znaczyć? — rzekł Nick.
— To bardzo dziwne... — mruknął Hickock.
— Przecież tam nie ma chyba wojska... — rzekł znów Nick. — To Buffalo Bill robi tyle hałasu swoim karabinem. W każdym razie nie podoba mi się to wcale...
Tymczasem do Nicka zbliżyła się Diana, która znów poczęła okazywać niezwykłe podniecenie.
— Co się stało temu bydlęciu? — zapytał Hickock.
— Czuje walkę.
Diana istotnie czuła walkę. Nick chciał ją uspokoić, ale bez skutku. Wreszcie zbliżył się do swej starej klaczy i począł ją gładzić po grzbiecie. Nagle Diana ruszyła naprzód wściekłym galopem. Nick chciał ją powstrzymać i uczepił się jej grzbietu, ale klacz nie chciała stanąć i pędziła dalej z Nickiem na grzbiecie, kierując się wprost ku miejscu, gdzie rozgrywała się walka.
Resztę już wiemy. Ale zostawmy Nicka i Dianę, spoczywających na dnie wąwozu i zajmijmy się dalszymi losami walki. Bandyci dotarli do „corralu“ i rzucili się w stronę, gdzie powinien być wartownik.
— Szybko, konie! Harris!... — wrzeszczał „Człowiek z blizną“.
Harris nie odpowiadał, oczywiście, bo był obezwładniony i miał zakneblowane usta. Zamiast niego na okrzyk bandyty odpowiedzieli Dziki Bill i Thorn. Grad kul spadł na bandytów, wysuwających się z pieczary.
Bandyci zatrzymali się, a potem otworzyli ogień karabinowy. Nie mogli jednak sprostać Hickockowi, który był jednym z najlepszych strzelców na Zachodzie i ustępował w celności jednemu tylko Buffalo Billowi. Również Thorn należał do dobrych strzelców. Teraz przypomniał sobie lata młodości, gdy był jeszcze wywiadowcą. Przyklęknął na jedno kolano za jakąś skałą i strzelał z regularnością maszyny.
Dziki Bill zranił poważnie Ike Browdera i 2-ch innych bandytów, którzy runęli na ziemię. Pozostała piątka straciła zupełnie głowę i poczęła uciekać w stronę Hill City. „Człowiek z blizną“ usiłował powstrzymać swych kompanów, co mu się po chwili udało.
Bandyci jeszcze raz zajęli pozycje za skałami i usiłowali trafić swych niewidocznych wrogów. Wreszcie, gdy jeszcze dwóch bandytów zwaliło się rannych na ziemię, resztę ogarnęła panika
Wreszcie bandyci rzucili się powtórnie do ucieczki; pozostawiając swych rannych na placu boju. Zaledwie jednak przebiegli kilkanaście metrów, gdy nagle rozległ się spoza skał groźny okrzyk:
— Stać! Ręce do góry!
Bandyci zatrzymali się zdezorientowani, a w chwilę potem zza skał wypadli Buffalo Bill, Ned i Sadie Thorn. Cody zbliżył się do „Człowieka z blizną“ i rzekł spokojnie:
— Tym razem przegrałeś partię.
Frayne obejrzał się dokoła jak osaczone zwierzę ale znikąd nie było ratunku. Dokoła niego stali z bronią gotową do strzału Buffalo Bill, Ned, Dan Thorn i Sadie. Jak powiedział Cody, partia była tym razem przegrana.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: anonimowy.