Daj mi spokój święty

<<< Dane tekstu >>>
Autor Jantek z Bugaja
Tytuł Daj mi spokój święty
Pochodzenie Wiersze, piosnki
z naszej wioski
Wydawca Macierz Polska
Data wyd. 1908
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
DAJ MI SPOKÓJ ŚWIĘTY!

Maryśka, kiedy szesnaście lat miała,
Wyrosła wiotka, jak ta brzózka biała,
Nie było nad nią w okolicy dziewki.
Jak muchy w słodycz albo do polewki,
Tak lgnęli do niej wszyściutkie chłopaki,
Śpiewali o niej piosnki, krakowiaki,
I nieraz o nią za łby się wodzili,
Tak to jej bardzo wszyscy radzi byli.
Zawsze na wybiór kawalerów miała,
Dumna też była i zarozumiała.
Janek się tylko nie starał o względy,
Znając jej dumę, omijał ją wszędy.
Aż raz niechcący rzekł jej grzeczne słówko.
Marysia na to przekręciła główką,
Z wyrazem wzgardy i w oczach i w ustach,
Rzekła mu z dumą: »Daj mi spokój święty!«
A Janek wstydem spłonął jakby chusta,
I odszedł od niej, tą wzgardą dotknięty,
A kawalerzy co przy dziewce stali,
Głośnym się śmiechem z Janka odezwali.
Lecz gdy Marysi latek przybywało,
Jakoś chłopaków przy niej ubywało,

Bo Marysieńka wychodziła z mody,
Nie miała takiej, jak z młodu urody.
Ledwie dwadzieścia i pięć latek miała,
Już kawalerów wszystkich postradała.
Raz, kiedy Janek między dziewczętami
Bawił się mile rozmową, żartami,
Maryśka sama przed Jankiem się zjawia
I grzecznem słówkiem do niego przemawia.
Janek rozmową z innemi zajęty,
Rzekł jej z niechęcią: »Daj mi spokój święty!«
A dziewki wszystkie, co przy Janku stały,
Głośnym się śmiechem z Maryśki zaśmiały.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Kucharczyk.