Dante (Jellenta)/Rozdział I/II

<<< Dane tekstu >>>
Autor Cezary Jellenta
Tytuł Dante
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wyd. 1922
Druk P. Laskauera i W. Babickiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

II.

Są, co nazywają Danta hysterykiem. Sądzę, że mu to żadnej zgoła ujmy nie przynosi. Wielka nerwowość jest naturalną towarzyszką tak nadzwyczajnej pracy oraz wytężenia umysłu i serca. Wzruszająco mówi o tem poeta: «Ja, co we wszystkiem tak wrażliwy jestem.» Okres burzy i zapędu trwał u niego przez całe życie; mógł był nazwać siebie tak samo jak nazywał Rudobrodego «Wichrem». Przypuszczano też, że miewał napady epilepsyi, a Cezar Lombroso zalicza go do tych, w których geniusz graniczy z obłędem. Są to słowa i czcze domysły; jednak charakteryzują ogólne wrażenie, które wywiera ta wielka postać. I mają one daleko więcej sensu niż ciągła piosnka, [1] że Dante był naturą nawskroś zdrową i zgoła niepodatną wizyom. Kto to wie? I czy jest dostatecznie udowodniona zasadnicza sprzeczność między tak zwanem zdrowiem a zdolnością do widzeń natchnionych? I Hamlet był organizacyą «zdrową» — a jednak któż zapewni, że go nie dręczyły hallucynacye? Otello był więcej niż zdrowy, — a jednak gniew i rozpacz zmogły go jak ostatniego hysteryka i na ziemię rzuciły. Zbyt wielką u Danta rolę odgrywa wizya i sen, ażebyśmy mieli prawo twierdzić, że to jedynie wybiegi poetyckie, wzięte z Boecyusza, na którym miał się wzorować. Dla profesorów zwyczajnych jest to do pojęcia dosyć trudne, ale każdy marzyciel uwierzy łatwo, że kto tyle życia spędził w krainach fantazyi, w tym już przez to samo zacierają się zbyt wyraźne granice między jawem a urojeniem. Dla poety jak Dante granice owe musiały w ogóle być nie zbyt dosadne. Ludzie, co zbyt uporczywie rozpamiętywują swe sny, potęgują w sobie skłonność do nich i stają się potrosze lunatykami. Wielkie skupienie ducha i ciągłe wpatrywanie się w myśl własną przetwarza ustrój i pozwala mu nader łatwo odrywać się od rzeczywistości. Może i tem się tłómaczy, dlaczego Dante był skrajnym idealistą i utopistą, nawet wtedy, gdy wkładał w swą ideę całą potęgę wiedzy i rozumowania.
Była to, słowem, natura uniwersalna, zdolna do wcielania się w różne stany duchowe; była to cała lira, która corazto inną, albo też wszystkiemi strunami naraz, brzmiała. Co wziął od rodziców, co z ojczyzny, a co z niesłychanego swego wykształcenia — trudno orzec. Zdarza się nieraz, że rysy przodków objaśniają nam, co przeważać winno w rysach potomka — prawem dziedzictwa. Tu jednak światło owo jest dosyć skąpe.
Wiemy tylko, że jeden z antenatów poety, Cacciaguida (który urodził się w końcu jedenastego, lub też w początkach dwunastego wieku), walczył dzielnie pod wodzą Konrada III (1147), został przezeń pasowany na rycerza i zginął w walce z mahometanami. (Nie jego jednak imię przeszło na dzieci, lecz imię żony, Aldighiery degli Aldigheri. Wyraz uległ uproszczeniu i syn nazywał się już Alighieri I, prawnuk - ojciec poety — Alighieri II). Wiemy też, że ojciec i dziad Danta, któremu na imię było właściwie Durante — należeli wiernie do partyi Gwelfów i zakosztowali losu wygnańców.
W żyłach więc Danta, który przyszedł na świat najpewniej w maju r. 1265, płynęła krew rycerzów i szermierzów partyjnych. Jak sam się szczyci — kolebką była mu Florencya. Od dzieciństwa żywioł szlachecki go otaczał i ochraniał — choć rodzina urzędownie do szlachty nie należała. [2] Atmosfera ta wieje z całej Komedyi. Swą znajomością natury, zwierząt i roślin, łowów i rodzajów broni, odczuciem pejzażu i wszystkich tajemnic lasu, wsi i rozkwitu — czyni ona wrażenie, jakgdyby ją pisał ktoś, co tworzył pod lipą i mieszkał w jakimś Czarnolesie.
I były też — o, dziwo — we krwi Danta atomy rasy germańskiej — które wziąć musiał przez prababkę, zrodzoną w Ferrarze, od Longobardów. Niemcy biorą stąd pochop do rozpraw na temat, że poeta jest im pokrewny plemiennie. Ochota — łatwo zrozumiała, ale czy można do niej przywiązywać wagę? W tym razie wyjątkowo — tak, Włosi bowiem sami skłonni są uznawać w Dantym domieszkę szczepu germańskiego. Jeśli zaś dodamy, że Alighieri wywodził jeszcze dawniejszych swych przodków z Rzymu, otrzymamy nader złożoną i szeroką syntezę. Znajdziemy jej odblask w następującym rysopisie pióra Carducciego: «Linie twarzy znamionują w nim typ etruski, ów typ, co trwa uporczywie w całej Toskanii, mieszając się z rzymskim i tworząc jego zwierzchnią warstwę. Sam szczycił się krwią rzymską.» «Lecz i krew germańska płynęła w jego żyłach dzięki owej niewieście, co-to przyszła do Cacciaguidy z doliny Po, dzięki Aldighierze z Ferrary: ród był szlachetny, starożytny, a miasto — wykwitem pnia longobardzkiego; potomkom dało ono nazwisko pochodzenia germańskiego. W ten sposób Allighieri [3] w swym pomyśle artystycznym wizyi chrześcijańskiej byłby odbiciem misteryów zagrobowych owej rasy kapłanów, co żyła zarówno dla grobów jak i w grobach — rasa to etruska; prawość i nieugiętość w życiu odzwierciadlałaby wielką rasę cywilną, dla ktorej poezyą było ius (prawo) — rasa to rzymska; zuchwała świeżość i tężyzna — nową rasę, wojowniczą, germańską.» [4]
O rodzicach jego niewiele wiadomo — nad to, że wraz z siostrą (która wyszła za Leona Poggi) i bratem, Franciszkiem, dosyć wcześnie został sierotą. Biedy w domu ojcowskim nie zaznawał; otrzymał wykształcenie gimnazyalne i obracał się w kole ludzi światłych, którzy wywarli nań wpływ ogromny. Zwłaszcza mistrzem mu był i druhem sławny Brunetto Latini, który go nauczył jak się to człowiek wiecznym czyni (come l’uom s’eterna — Piekło P. 15).
Skąd się zaś wzięło owo rozległe oczytanie i wszechstronne przygotowanie naukowe? To już łatwiej zrozumieć, jeśli zważymy znaczenie takiego bodźca, jak Latini, który był klasykiem, filozofem, poetą, mężem stanu, bo sekretarzem Rzeczypospolitej Florenckiej i t. d. Znakomitem jest jego dzieło poetyckie: Tesoretto. Być może, że świecił też przykładem... erotyczności, choć się jej później wypierał. Poglądów był szerokich; w polityce dążył do pogodzenia Gwelfów i Gibelinów.
Jakkolwiekbądź, młody Alighieri wchłonął w siebie na prawdę całą niemal wiedzę stulecia. Jest to, — że powołamy się znów na Carducciego — umysł, w którym połączyły się oświaty: rzymska, grecka, semicka, germańska. Gruntowniej jednak greckiego i hebrajskiego nie znał. O wiedzy filozoficzno-religijnej nie mówiąc, — bo któż więcej od niego przetrawił Platona, Arystotelesa, Ś-tych Tomasza, Bonawenturę, Augustyna i oba Testamenty? — posiadał nadto znajomość języków i literatur nowych wyjątkową. W narzeczach romańskich, a zwłaszcza prowansalskich, jest biegły w wysokim stopniu. Dużo pisano o jego pobycie we Francyi i Paryżu, o odbywanych tam studyach prawniczych i innych; nic wszakże pewnego w tym względzie nie posiadamy. Istnieją też niesprawdzone przypuszczenia, że i on sam zajmował w jednej z wszechnic włoskich katedrę. [5] Rozległość oczytania Danta — bardzo naturalnie — powoływała do życia różne domysły. Pobożny czciciel, ojciec Bertier (który obecnie wykłada we Fryburgu szwajcarskim) obdarza go, acz bezkrytycznie, wszystkiemi możliwemi talentami. Ale to pewna, że poeta był znawcą sztuki, że sam rysował, o czem zresztą wspomina w Vita nuova, że nie obcy mu był kunszt muzyczny, co mogło spotęgować poczucie muzyczno-literackie — doprowadzone w Komedyi do najwyższej doskonałości.
Zresztą rozwodzić się nad składem i treścią wykształcenia wielkiego poety — niema już dzisiaj racyi. Dosyć, że był to umysł encyklopedyczny. Wszechstronność uczyniła go zdolnym do wejścia w sam rozwój Ludzkości, — zarówno jako pełne odbicie duszy epoki jak i wyraz pragnień i ideałów przyszłości.
Nie dziwmy się teraz, że żaden ze znanych wizerunków nie oddaje w całości duszy Danta. Ażeby takiego człowieka portret dokładny stworzyć pędzlem, ołówkiem czy dłutem, trzebaby posiadać sztukę Leonarda da Vinci albo ziszczać ideał tych najnowszych artystów, którzy marzą o takiem ułożeniu różnych wyrazów w jednej twarzy, ażeby w miarę wpatrywania się coraz-to inny oczom się narzucał. W takiem bowiem obliczu mieszka dusz wiele. Podobnież i zwykły rodowód w zastosowaniu do takiego człowieka do niczego-by nie prowadził. Rodzicami jego są wieki, a potomkami — stulecia.








  1. Powtarza ją często Scartazzini, zwłaszcza w książce p. t. Dante-Handbuch (Lipsk 1892). Również Karol Witte powiada, co już jest wiele dziwniejszem. «...des durch und durch gesunden Dante...» w epokowem dziele, raczej zbiorze prac p. t. Dante-Forschungen, a mianowicie w rozprawie Dante’s Trilogie.
  2. Porównaj Krauza, a zwłaszcza Scartazziniego: Dante-Handbuch — rozdział: «Herkunft.»
  3. Carducci pisze z rozmysłem bardziej archaicznie: Allighieri. W ogólności zaś nazwisko to w dawnych źródłach brzmi rozmaicie: Alleghieri, Allegieri, Alighieri, Allighieri, Alagherii, Alleghirii, Adegerii. Najstarożytniejszą formą jest: Aldigherius, co Niemcy wywodzą od (longobardzkiego, staroniemieckiego, gockiego) Adalgêr, Altgêr i t. p. (Porównaj F. X. Kraus: Dante str. 24—25).
  4. Giosue Carducci: Opera di Dante (str. 46—47).
  5. Scartazzini: Dante-Handbuch, rozdział: «Student oder Docent»...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cezary Jellenta.