Do Francyi Napoleońskiej

<<< Dane tekstu >>>
Autor Artur Oppman
Tytuł Do Francyi Napoleońskiej
Pochodzenie Pieśni o sławie
Data wydania 1917
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Druk Zakłady Graficzne B. Wierzbicki i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


DO FRANCYI NAPOLEOŃSKIEJ.

Francyo! W stu bitwach, gdyby grom, twe imię
Grzmiało na światy od brzega po brzeg.
We krwi kipiącej i w prochowym dymie
Jakieś się widma kłębiły olbrzymie,
Idący w zorzach patrzył na nie wiek.

Rycerskich Franków długo kryte gniewy
Jak rozpętanych buchły fale mórz.
Wolności ludów rodzajne posiewy
Od wód i lądów budziły odzewy,
Wołając światu: «Stwórz się nowy, stwórz!»

On wiódł je. Boski duch Prometeusza,
Zaklęty w nowy, bohaterski myt!
Szara kapota... trójróg kapelusza...
I dusza! — bezkres wchłaniająca dusza,
By rwać się w słońcu na narodów szczyt.


Francyo! Nad każdym z synów twych — korona,
Nad każdym w gloryi wawrzyn wodza lśniał...
Ich krew, jak królów purpura czerwona,
A ponad nimi wzrok Napoleona
Stalowo zimny pod paszczami dział.

Francyo! Jak siostra, szłaś ty z nami razem
Przez szalejący piorunami szlak,
Nad armat bronzem i szabel żelazem,
Nad żywych sławą i poległych głazem
Złoty i srebrny kołysał się ptak.

Broń grenadyera z ułańskim pałaszem
Krwi związał ślubem śmierć ziejący spiż...
Żyjesz, cesarzu, pod polskiem poddaszem —
I, jak relikwia, wrył się w sercu naszem
Pięcioramienny twojej legii krzyż!...

Ucałowany siną wargą dziada,
Gdy go wytrąca z rąk wiarusa zgon,
Na wnuka krzyż ów puścizną przypada
I wnuk pamięta: biały koń, twarz blada,
U nóg chorągwie.... Ach, to On! to On!

Francyo! gdy marły bohatery twoje,
I oni biegli na śmiertelny sztych,
Skruszone miecze i spękane zbroje
Oplotły razem pamięci powoje
I nie wiesz sama, co twoje? co ich?


Świętej Heleny z fal stercząca skała
Na oceanie czerni się, jak grób...
Trumna w łańcuchach, a w niej — skamieniała
Ta twarz z marmuru przeraźliwie biała —
I złoty orzeł u cezara stóp.

I czuwa gwardya w nieruchomej grozie
I marszałkowie szpad dobyli wraz,
Jak w ogniu bitew, na leżach, w obozie,
Jak w grobach wspólnych — tak w apoteozie
I nasze orły macie tu — i nas.

Warknęły bębny, trąby apel grają
I wstaje dawny, zapomniany świat,
Całuny mogił z martwych ciał spadają,
Budzą się zmarli: Niech wstają! niech wstają!
Francyo i Polsko, wy im sypcie kwiat!

Wy im kwiat sypcie, co ze wspomnień rośnie,
I pieśń, co kwitnie z wielkich tęsknot dusz,
Może, ku tamtej obrócone wiośnie,
Znów się sercem zwiążecie miłośnie,
Wołając światu: «Stwórz się nowy, stwórz!»







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Artur Oppman.