[140]Do włościanina
SKŁADAJĄCEGO PIENIĄDZ NA BROŃ (1864.)
O mój Józefie, z twéj szorstkiéj ręki
Co pługiem wiedzie po roli,
Dziś otrzymałem dar ten maleńki
Grosz wdowi — grosz dobréj woli....
O mój Józefie, dar ten tak mały
Jak ziarnko w skibę rzucone,
Przed Polską wzrośnie jak dąb wspaniały
Nad skarby blaskiem widome —
A wy wśród ludu, co ciemny, głuchy,
Przez wroga tu zbydlęcony,
Staliście w pośród ducha posuchy
Jak biedny rybak znużony —
Znajdzież, że z ludu Bóg apostoły
I z ludu wybrał rodzice,
Pobłogosławi wasze stodoły
I łaską spromieni lice!
A kiedyś błyśnie wieków godzina
[141]
Gdzie lud oświecon, u proga
Świątyni dziejów — jako rodzina
Poczuje — czém jarzmo wroga!
O dzień to wielki będzie! dzień chwały!
Wielki — jak sądu ostatni —
Jako cud Boga jasny — wspaniały
Jednością społeczną bratni!..
A wtedy waszych prawnucząt wianki
Na waszéj klękną mogile,
I rzucą wianki wam z macierzanki
I długie przemyślą chwile —
I będą harde, że w dniu ciemnoty
Ich dziadek — widział wśród ludu,
Choć nie znał pisma, z serdecznéj cnoty
Przeczuł dzień jasny — dzień cudu!
O kiedyś na tym cichym smętarzu
Wiejskim — nad starym o! stawem,
Kędy się słońce jak na ołtarzu,
Kielich krwi schyla snem łzawym,
Kędy dąb szumi, dąb nasz prastary
I bujne szumią o! zioła,
I stare grusze jako sztandary
Stargane od kul do koła...
Tam ponad cichą waszą mogiłą
We łzach się rzucą wnuczęta,
I wielką kochać będą was siłą
I wołać — „o Polsko święta!...święta!...“
A przelatując anioł nad niemi,
Pobłogosławi orlęta
I pieśnią myśl ich wzniesie od ziemi
Wołając! „O Polsko święta!...“