Dyskrecja

<<< Dane tekstu >>>
Autor nieznany
Tytuł Dyskrecja
Podtytuł Nowelka
Pochodzenie
Co Tydzień Powieść
Nr 236
Wydawca Wydawnictwo „Republika”, Sp. z o.o.
Data wydania 16.12.1937
Druk drukarnia własna, Łódź
Miejsce wyd. Łódź
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron


NOWELKA

DYSKRECJA

— Niech się pani na mnie nie gniewa, pani Mio, ale to jest moje najświętsze przekonanie, — mówił pan Lürke, że kobiety nie umieją milczeć. Nie wolno nigdy powierzać kobiecie jakiejkolwiek tajemnicy..
— Aż tak?.... zapytała pani Mia i spojrzała z uśmiechem na rozmówcę. Lürke ożywił się. To był jego ulubiony temat.
— Czy chce pani na to dowodów, pani Mio? Proszę bardzo... Zna pani pewnie panią Bergmeister?... To jest ze wszechmiar wartościowa, dzielna i mądra kobieta. W każdym razie kobieta nieprzeciętna....
— Bezwątpienia...
— No, więc... Tę panią Bergemeister, tę dzielną i mądrą kobietę spotkałem wczoraj na ulicy. Zawsze cieszę się ze spotkania z panią Bergmeister, albowiem rozmowa z kobietą nieprzeciętną sprawia mi przyjemność,.. Tak było i wczoraj... Ale, ale, czy zna pani również Düringów?...
— Tak, znam również Düringów...
— Niech pani zatem posłucha. Pani Düring przeżyła niedawno aferę małżeńską...
— Aferę małżeńską?... Tak?... O tym nic nie wiedziałam...
— Niech się pani pocieszy. Ja także o niczym nie wiedziałem i byłbym się zapewne wcale nie dowiedział, gdybym nie spotkał pani Bergmeister. Tej mądrej, dzielnej pani Bergmeister. Niech sobie pani wyobrazi, że właśnie pani Bergmeister opowiedziała mi dokładnie — chociaż wcale nie była o to pytana — o aferze pani Düring, która została przez jej małżonka usunięta z mieszkania...
— Pani Düring została usunięta z mieszkania?.
— Niech sobie pani wyobrazi... Ja również nie miałem o tym najmniejszego pojęcia, ale pani Bergmeister mi o tym opowiedziała. Pani Düring przyszła pewnego razu do domu i nie zastała swoich rzeczy. Na stole leżała karteczka z adresem, dokąd zostały odstawione jej rzeczy. I nic więcej. Ani jednego słowa. Pani mi pewnie powie, droga pani Mio, że to są intymne szczegóły rodzinne i, że o takich rzeczach nie trzeba mówić... Słusznie. Ja się z tym zgadzam i ja sam nie byłbym się nigdy o tym dowiedział, gdyby kobiety umiały milczeć. Przecież o tym wszystkim opowiedziała mi pani Bergmeister.
— Tak, gdyby kobiety umiały milczeć... — powiedziała pani Mia z zagadkowym uśmiechem na ustach.
Pani Hoffman podeszła do rozmawiających.
— Droga, kochana pani, — powitał ją serdecznie Lürke. Przyszła pani w samą porę. Proszę niech pani powie, jakie jest jej zdanie, czy kobiety umieją milczeć? Ja twierdzę, że nie potrafią. Pani Mia bierze naturalnie płeć piękną w obronę... Dałem na to przykład, przytaczając panią Bergmeister, która mi, — zapewnie zresztą nie jednemu — opowiedziała o aferze w domu Düringów.
Pani Hoffman okazała zdziwienie:
— O aferze w domu Düringów? Czy tam była jakaś afera? Nic o tym nie słyszałam...
Lürke tryumfował:
— Proszę... Otóż właśnie... Pani nie słyszała. Żaden człowiek nie byłby się o tym dowiedział, gdyby kobiety umiały milczeć... Ale niechże panie posłuchają, o czym pani Bergemister opowiedziała dalej.. Bohaterem afery miał być jakiś lotnik... Zresztą nie on sam... Pan Düring byłby przebaczył małżonce lotnika i nie byłby on przyczyną tragedii rodzinnej. Byli również inni.... Jakiś tancerz, bokser i jeszcze inni. Czy byście panie pomyślały o czymś podobnym kiedykolwiek?...
Obie panie spojrzały na siebie z uśmiechem:
— Nigdy... To co pan mówi jest dla nas nowością...
Lürke jaśniał zadowoleniem.
— Nigdybym paniom tego wszystkiego nie mógł powiedzieć, gdyby to, że kobieta okazała się tak niedyskretna... Mam wrażenie, że teraz przyznacie mi panie rację, że kobiety nie umieją milczeć?...
— Coraz bardziej mnie pan przekonywa, panie Lürke, — powiedziała uśmiechając się pani Mia.
— O, ja panią przekonam zupełnie, że racja jest po mojej stronie. To jeszcze nie wszystko! Niechże pani posłucha dalej, co ta niedyskretna kobieta mi powiedziała. Pan Düring miał aferę z tym bokserem żony, czy coś podobnego, dość na tym że bokser go znokautował....
— Ach... — wyrwał się obudwu damom okrzyk.
— A, tak... Czy mogłybyście panie o czymś podobnem pomyśleć?...
— Nigdy. Nigdy nie przyszłoby nam to do głowy....
— Widzicie więc. Bronicie kobiet niesłusznie. Kobieta jest stworzeniem gadatliwym, niedyskretnym i wręcz niebezpiecznym. Tego rodzaju tajemnice małżeńskie, opowiadane innym, mogą stać się przyczyną strasznego dramatu... Wyobraźcie sobie, moje panie, że zakończenie opowiadania pani Bergmeister o scenie z bokserem było przecież ukoronowaniem wszystkiego. O tym nie potrzebował chyba nikt wiedzieć, że pan Düring został znokautowany przez kochanka żony...
— To straszne... ależ oczywiście...
— Właśnie. I niktby się nie dowiedział o tym, gdyby kobiety umiały milczeć. Dość bowiem, że ten człowiek jest zrozpaczony i zhańbiony wskutek wiarołomstwa swej żony, to jeszcze ta scena z pobiciem, bynajmniej nie dodaje mu honoru... Taki wypadek ośmieszy go w oczach świata...
— Czy pani Bergmeister jeszcze o czymś mówiła?...
— Nie, nic więcej nie powiedziała... Czy to paniom nie wystarcza?....
— Ależ oczywiście... Naturalnie...
Pan Lürke spojrzał zwycięsko na jedną kobietę, potem na drugą...
— Teraz przyznacie mi chyba rację, moje panie, że kobiety nie umieją milczeć....
Pani Mia odpowiedziała:
— Uważam się za pokonaną. Kobiety rzeczywiście nie umieją milczeć... Powinnyśmy się stanowczo tej sztuki uczyć od mężczyzn... Tylko jeszcze jedno: czy pani Bergmeister wspomniała panu, że całą tę historię wyssała z palca i że opowiedziała ją panu pod najściślejszą dyskrecją?


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: anonimowy.