<<< Dane tekstu >>>
Autor Zofia Rogoszówna
Tytuł Klituś bajduś
Podtytuł Gadki, piosenki, zabawy dziecięce spisane z ust ludu i wspomnień dzieciństwa
Wydawca Wydawnictwo M. Arcta
Data wyd. 1925
Druk Zakłady Graficzne Tow. Wydawnictwa Pomorskiego S. A.
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron


ZOFIA ROGOSZÓWNA


KLITUŚ BAJDUŚ


GADKI, PIOSENKI, ZABAWY DZIECIĘCE
SPISANE Z UST LUDU I WSPOMNIEŃ DZIECIŃSTWA


ILUSTRACJE ANNY GRAMATYKI-OSTROWSKIEJ[1]
MUZYKA STANISŁAWA COLONNY-WALEWSKIEGO[2]







WYDAWNICTWO M. ARCTA W WARSZAWIE




DRUK OFSETOWY ZAKŁADÓW GRAFICZNYCH
TOW.  WYDAWNICTWA  POMORSKIEGO  S. A.
/// W GDAŃSKU ///



Dylu, dylu, dylunia,
koniczek u Władunia,

dylu, dylu, dylusi,
a krówka u Jagusi.



Pierwsza wrona bez ogona
druga wrona bez ogona
trzecia wrona bez ogona
czwarta wrona bez ogona
piąta wrona bez ogona
szósta wrona ogon ma.



Jabłuszko rumiane
jak ja cię dostanę,
jedno mi zleciało
lecz to dla mnie mało
Oj dana!

Ale wiem, co zrobię
drugie poślę tobie,
jak się namówicie
oba wraz zlecicie
Oj dana!



Chodziłam po polu
znalazłam grajcara
dobrze szukać umiem,
chociem babcia stara.



Tu, tu, tu kokoszka
jagiełki warzyła
w dziobek się sparzyła.
Temu dała wyczkę,
temu stokowyczkę
temu ziarnko grochu
a temu pszeniczkę.
A tamtemu łeb urwała
i frrr.....do lasu poleciała!



Głowa, jak bomba
nos jak trąba
uszy jak pantofle
oczy jak kartofle
a cała figura
podobna do szczura!



Idzie „wowo“ zdaleka
do małego człowieka.
Idzie wyżej, idzie niżej,
idzie dalej, idzie bliżej
do noska, do uszka
do rączki, do brzuszka.
Idzie, idzie zdaleka
i łaps za nóżkę człowieka.



Myszka mała, myszka biała
do komina uciekała;
a ja za nią po drabinie
moja myszka już w kominie!



Hej, bocianie, nie koś siana,
bo się zrosisz po kolana,
niech już lepiej czapla kosi,
co na bakier czapkę nosi.



Szwab drab
kury kradł
na banty nosił
pana Boga prosił
żeby prędzej zjadł.



Raz, dwa, trzy
czarownica patrzy.
Cztery, pięć, sześć
chce nas wszystkich zjeść.
Siedem, osiem, dziewięć
wsadzi w smołę, w dziegieć.
Nim wszystkich pochwyta
umkniemy i kwita!



— Babko, w kościele dzwonią
— nie słyszę.
— Babko, bo w karczmie grają
— Gdzie moja buciska?
lecę do karczmiska.



Dylu, dylu, po badylu
kocurek na basie
koteczka mu się dziwuje
że na graniu zna się.



Idzie lis koło drogi,
nie ma ręki, ani nogi,
trzeba lisa pożałować
i skórę mu wygarbować.



Za wodą, za wodą
w ogródku, przed chatą
pasie się kogutek
z kureczką czubatą.

Gdacze kurka:-Kot-ko-dak!
zniosłam jajko, jak chodak!

A kogutek skacze
że mu kurka gdacze.



Szwinder — minder
buty zszywał.
Nici nie miał
głową kiwał.

Szwinder — minder
nie jest głupi.
Weźmie szóstkę
nici kupi.



Tam, tam, tam, tam, za góreczką,
tańczył żydek z żydóweczką.
Baran beknął, pies zaszczekał
żydek zląkł się i uciekał.

Tam, tam, tam, tam, za góreczką
rośnie czosnek z cebuleczką.
Co się czosnek wygóruje
to cebulkę pocałuje.



Basia nasza, Basia nasza
nie umiała Ojcze nasza.
Leci ku niej gołąbeczek
— Mów Basieńko pacioreczek.



Papaj, synku, groch z kapustą
urosną ci buzie tłuste.
Wypij mleka, choć pół skopka
Wyrośniesz mi na parobka!



Wiedzą-ci o tem wróble w stodole
że u złośnika szyszki na czole.
Szyszki na nosie, szyszki na brodzie
na kogo spojrzy, to go pobodzie.



Jedzie Rusin
z Ukrainy
wiezie z sobą
obierzyny.

Czy mu bieda,
czy nie bieda,
jak ich nie zje,
to je sprzeda.



Napił się dziaduś ciepłego winka
gonił babusię wkoło kominka.
A babuleńka rączkami pleszcze:
„— O mój dziadulku, goń-że mnie jeszcze!



Jeden ojciec taki był,
kupił garnek samych żył.

A te żyły dobre były,
same z garnka wyłaziły.



Zajączku, zajączku
zjadłeś nam kapustkę
jak cię tato złapie
sprzeda cię za szóstkę.

Zajączku, zajączku
nie wchodź w nasz zagonek
bo ci mama sypnie
soli na ogonek.

A jak ci posoli
ogoneczek bury
to cię chwyci w garści
i złupi ze skóry.



Kum, kum, kuma, kum
Kum, kum, kuma, kum.
— Co gotujesz, siostro?
— Groch, groch, groch.
— Dasz mi też?
— Dam, dam, dam.
— Masz męża?
— Mam, mam, mam.

— A ty siostro?
— Nie — mam, nie — mam.....
— Gdzież poszedł?
— Wziął go pan.
— Jaki pan?
— Pan bocian.!
Rechu, rechu, rech, rech, rech!
Kle! kle! kle! kle! kle!



Co ciotunia robiła
kiedy sobie podpiła?
Dookoła się kręciła
kiedy sobie podpiła!



W poniedziałek rano kosił ojciec siano
Kosił ojciec, kosił ja, kosiliśmy obydwa (bis).

A we wtorek rano, grabił ojciec siano
Grabił ojciec, grabił ja, grabiliśmy obydwa.

A we środę rano suszył ojciec siano
suszył ojciec, suszył ja, suszyliśmy obydwa.

A we czwartek rano przewracalim siano
robił ojciec, robił ja, robiliśmy obydwa.

A na piątek rano, składał ojciec siano
składał ojciec, składał ja, składaliśmy obydwa.

A w sobotę rano, zwoził ojciec siano
zwoził ojciec, zwoził ja, zwoziliśmy obydwa.

A w niedzielę rano, krówki jadły siano
spoczął ojciec, spoczął ja, spoczęliśmy obydwa.



Poszedł Abram po wodę
krzak go chwycił za brodę
— Aj waj! kimszaj!
mojej bródki nie ruszaj!

Szarpie Abram, trzyma krzaczek
aż mu wyrwał z brody kłaczek
— Aj waj! kimszaj!
mojej bródki nie ruszaj!

Uciekł Abram do ogródka
— Aj waj, aj waj, moja bródka
Aj waj! kimszaj!
mojej bródki nie ruszaj!

— Moja bródka nie dla ciebie
przyjdzie żandarm weźmie ciebie
aj waj! kimszaj!
mojej bródki nie ruszaj!



Myszka, myszka
poszła do laska
złapała ptaszka,
Wyniosła na stryszek
zwołała dużo myszek,
wszystkim go pokazała
i sama go schrupała.



Kiciu, kiciu, kiciu miła
powiedz, kiciu, gdzieś ty była?
— Miau, miau, w ogródeczku
miau, miau, przy pieseczku.
— Kiciu, kiciu, kiciu miła
gdzieś ty bródkę umoczyła?
— Miau, miau, w komóreczce
miau, miau, na półeczce.
— Toś ty mleko piła z miski?
A psik, kiciu, idź na myszki!



Jedzie pan kapitan
po tabakę, po tytoń.
Jedzie, jedzie
po obiedzie.

Sługa za nim
ze śniadaniem
i żyd z workiem
z podwieczorkiem

Patataj! patataj!



Miała baba koguta,
wsadziła go do buta.
— O mój miły kogucie
jakże ci tam w tym bucie?

Miała baba indora
wsadziła go do wora.
— O mój miły indorze,
jakże ci tam w tym worze?



Senski, penski
kuśty glaj
amelinki, amelaj
kukuryku na patyku
kokodaku na przetaku.



Ołtarz
dwie świeczki
dwie poduszeczki.
Zakrystja
a z zakrystji
wychodzi
kościelny
ciągnie dzwonek
i dzwoni:
„Dyliń. Dyliń. Dyliń!“



Zegar duży: Tyku — tyk
zegareczek: cyk, cyk, cyk
duże dzwony: Bim, bam, bam
małe dzwonki
jak skowronki:
„Dzińdzilińdzi, dzińdzilińdzi, dzińdziliń".



Kukułeczka kuka
Hania Jasia szuka;
znalazła go w lesie
śniadanko mu niesie.



Kosi, kosi, kosiany
dobry placek owsiany
jeszcze lepsza kukiełka
jak dołożysz masełka.

Kosi, kosi, kosiane
dobre jabłko rumiane
dobra także i gruszka
kiedy wpadnie do brzuszka.



Przeleciały trzy pstre przepiórzyce
przeleciały przez trzy pstre kamienice.



Kocie oczy, wilcze gardło
co zobaczy, toby zjadło.



Kazała mi mama
kołysać Adama.
Adam strasznie beczy
Kołysz mamo sama!



Marysieńka mała
siwe oczka miała.
Siwemi patrzała
bo innych nie miała.



Szła żydówka po ulicy
miała żydka w rękawicy.
Żydek się śmiał
pejsami chwiał.

— Nie śmiej się tak mały Icy
bo wypadniesz z rękawicy,
moje Ice, moje złote
z pejsikami wpadnie w błoto!



Pod zielonym sadem
Siedzą babcia z dziadem
i zbierają gruszki
siwiutkie staruszki.



Las i pole,
dwa sobole
dwa okienka
góra
dziura
a w tej dziurze
mieszka pan
„Bulbul, bulbul“.



— Uciekajcie dzieci
rózga na was leci!
Rózga izbę przeleciała
nigdzie dzieci nie widziała
okieneczkiem wyskoczyła
dzieci naszych nie wybiła.



Oj co to, oj co to
Jaguchnie mojej?
Połknęła robaczka
w brzuszku jej broi.



Komar śpiewa: Bzy! bzy! bzy!
a jaskółka: Gzy! gzy! gzy!
Bocian płacze: Kle! kle! kle!
żabka skacze: Re! re! re!



Dudni woda dudni
w cembrowanej studni
a dlaczego dudni?
bo jest woda w studni.
oj dana!



Hopa dana! hopa dana!
siadła Mańka na barana
a baranek hyc z wysoka
zrzucił Mańkę do potoka.



Siedzi ptaszek na rokicie
śpiewa sobie rozmaicie.
Główką kiwa, nóżką kiwa
na rokicie sobie śpiewa.







  1. Przypis własny Wikiźródeł Ilustracje Anny Gramatyki-Ostrowskiej (1882–1958) będą możliwe do udostępnienia na Wikiźródłach w 2029 roku.
  2. Przypis własny Wikiźródeł W związku z trudnościami w ustaleniu daty śmierci Stanisława Colonna-Walewskiego zapisy nutowe nie zostały udostępnione.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zofia Rogoszówna.