List imci pana Rudominy z 1621 roku

<<< Dane tekstu >>>
Autor Marya Konopnicka
Tytuł Skróś wieków
Podtytuł VII. List imci pana Rudominy z 1621 roku
Pochodzenie Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VI,
cykl Nowe pieśni
Data wydania 1915
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolfa.
Drukarz G. Gerbethner i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
VII. LIST IMCI PANA RUDOMINY[1] Z 1621 ROKU.

Grafika na początek utworu 1.png

Mój Mości Panie!
Już miesiąc to trzeci,
Jak z pod Chocima wróciłem się doma,
A choć to u mnie ni żony, ni dzieci,
Łzę z wąsa starłem, co męża nie sroma...

A teraz oto upraszam Waszeci,
(Iż sztuka twoja jest światu wiadoma),
Abyś mi cudnie wyrzezał w marmurze
Pamiętne rzeczy bitwy tej i duże.

Z brył co najbielszych dobieraj kamienia,
Który z dna szybu świeci się i błyska,
Iżby do niego późne pokolenia
Ogrzewać serca szły, jak do ogniska.
Bo czas jest różny i różnie odmienia
Losy, czyniący z narodów igrzyska...
Więc niechby wnuki, patrząc na te sprawy,
Dziedzice sławy — czuli się do sławy!

Jako chocimski majdan udeptany,
Tak gładkiem wydaj Waszmość dno tej płyty,
Za ornamentum niech ma buzdygany,
Proporców drzewce i buńczuków kity.
Turban niech leży ze łbem odrąbany,
Niech sterczą z boków kopje i dziryty,
A koń zdobyczny, puściwszy w lot grzywy,
Niecił za Dniestr rwie się, rżąc, jakby był żywy.

Tak już z pierwszego na kamień wejrzenia,
Ma się uczynić widnym ten duch męski,
Który starł w polu onem do imienia
Nieszczęsny termin dnia Cecorskiej klęski,
I ten animusz, co świat rozpłomienia
Słońcem, pod którem laur kwitnie zwycięski...
Iżby to była — jak księga otwarta
Potomnym — i jak bohaterska karta!

Marmur bierz Waszmość na pomiar rycerza,
Gdy błyśnie szablą święconą nad głowę
I jako piorun w pohańca uderza,
Wołając: »Rany Pana Chrystusowe!«

(Przydasz-li? — Skąpić nie będę halerza,
Bowiem chcę godnie uczcić rzeczy owe),
A mierz szerokość tak, by mieścił w sobie
Mężów dziewięciu przy mojej osobie.

Ten ci jest własny poczet tych rycerzy,
Wpisanych w sławy regestr narodowy,
Zbrojno ich postaw! Niech im od pancerzy
Blask bije nagły i błyskawicowy,
Niech na ryngrafach orzeł im się śnieży...
A wszystkich uczyń z uciętemi głowy;
Wszyscy je oni zostawili bowiem
W chocimskiem polu, wraz z życiem i zdrowiem.

Więc kiedym się tam z bisurmany złożył,
Śmierć była na mnie już i zła godzina...
Lecz Bóg mi rękę na sercu położył,
Iż — miawszy w piersi dwie strzał Tatarzyna —
Z boiskam porwał się i znowu ożył...
I z damascenką, co jak wąż się zgina,
Wpadłem na wroga, bym we krwi ją zbroczył...
Zapóźno! Turczyn głowy już utroczył[2].

Byli to moi sodalisi wierni...
Razem my poszli, nie razem wrócili...
Ja żyw, a oni ubici w tej czerni,
Gdy za Tatarstwem, jak wichr, się rzucili...
Padli i leżą — hussarze pancerni —
Pod swą chorągwią, od Dniestru w pół mili,
W płytkim, szablami wykopanym rowie,
Obroniciele i bohaterowie!

Piękna to śmierć jest i zacniejsza zgoła
Nad ową, która wszystkim pospolita!

Na takich grobach słodko wonią zioła,
A gałąź suchą wsadź — i ta zakwita.
W miesięczne noce widać archanioła,
Jako tam księgę zmartwychwstania czyta
A zaś na mieczu ogromnym oparty,
W srebrnej poświacie odprawuje warty.

A o to Waszmość nie bądź frasobliwy,
Iż bez głów czynić będziesz owe męże...
W wielkim dniu sądu, na rekurs straszliwy,
Każdy swej czaszki z nad Bosforu sięże.
Waszmość mi tylko wyrzezaj te dziwy,
Iżby duch ony, co mu nic oręże,
Pierś ich wydała na czasy potomne...
Duch, co jest wszystkiem, i serce niezłomne!

Bowiem się w czynach ostają żywota
Krzepiące siły, niewygasłe moce...
A kiedy burza korabiem pomiota,
Kiedy nawalność maszty mu zdruzgoce,
Wybłyska nagle, jako gwiazda złota,
Nad czarne chmury, nad rozpaczy noce...
Tak i ta gwiazda żywota i wiary
Niecił się pamiątką ostawa — u fary.



Grafika na koniec utworu 3.png


Przypisy

  1. Pomysł do utworu powstał niewątpliwie po przeczytaniu Nrów 25 i 26 »Kraju« 1898 r., gdzie poetka znalazła wiadomość o Janie Rudominie i jego pomniku w Nowogródku »u fary« (dziś kościół filialny). Wedle podobizny, podanej w Nrze 26 »Kraju«, jest to właściwie dziękczynna tablica, którą »boskiej swej opiekunce wdzięczny za łaski« (Divae tutelari gratus clementi) wystawił w r. 1643 d. 1 maja Jan Rudomina Dusiatski, kasztelan nowogrodzki i rotmistrz husarski, za odniesione pod Chocimem zwycięstwo w przeddzień Narodzenia N. M. P. 1621 r. Tablica składa się z dwóch części: z podstawy, na której wyryto wiadomość o fundacyi mszalnej za zmarłych, i z właściwej tablicy, podzielonej na dwa pola: w górnem widać Matkę Boską w obłokach (płaskorzeźba) z Dzieciątkiem, trzymającą w lewicy wieniec, w prawicy wieniec z koroną; pod płaskorzeźbą napis łaciński, z podaną powyżej treścią, poczem wymienieni (po polsku) polegli pod Chocimem towarzysze broni: Jerzy Rudomina Dusiatski, strukczaszy i dworzanin J. K. M. (brat fundatora), Wieliczko, Tuliszewski, Bykowski, Czudowski, Mogilnicki, Wojna, Tyszkiewicz, Osipowski (bez imion, może dla braku miejsca). Ciekawsze jest pole dolne: w półkolu klęczy dziesięć postaci w zbrojach, z złożonemi jakby do modlitwy rękami, ale bez głów, z wyjątkiem fundatora, który ma głowę a na niej hełm. W środku półkola leżą trzy trupy z głowami i osobno jeszcze cztery głowy pohańców. — Jan Rudomina umarł w r. 1646; wyprawę chocimską opisał wierszem i wydał w r. 1640 pod pseudonimem Frydr. Warzachtiga »Diariusz prawdziwy expeditiey przeciw Osmanowi pod Chocimem« b. m. i r.
  2. T. j. przywiązał do siodła.


 
Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Konopnicka.