Marsylijka galicyjska

<<< Dane tekstu >>>
Autor anonimowy
Tytuł Marsylijka galicyjska
Pochodzenie Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci
Wydawca F. A. Brockhaus
Data wyd. 1874
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
MARSYLIJKA GALICYJSKA.

Kraino wesoła,
Wesoła choć goła,
My ciebie ocalim od zguby;
Niech świat się zawali,
My zdrowi i cali,
Tyś cały o kraju nasz luby!

A co nam po wojnie!?
My siedzim spokojnie —
Bóg z czasem to wszystko urządzi.
A kto sam pracuje,
Choć kona, spiskuje,
Ten Boga obraża i błądzi.

A co nam po bitwie!?
Ot, przykład na Litwie:
Jak Moskal rozbija, morduje;
Popali wsie, wioski;
Wtem widać miecz Boski
Na tego, kto skrycie spiskuje.


A co nam po sprawie?
Ot, przykład w Warszawie:
Ni czapek ni butów tam nosić.
My nosim żupany,
Jak dawne hetmany,
Ni bać się potrzeba, ni prosić.

Et, głupstwa im w głowie!
Ot przykład w Kijowie:
Ilu ich tam siedzi w fortecy.
Pisali, prawili,
To się też zgubili —
My tego wszystkiego dalecy.

Bo któż się tam bije?
Porwali za kije
I kijem armaty zdobyli. —
At, gdzie im do szabli,
Niech porwą ich djabli,
Tak honor szlachecki splamili!!

I jak się to trzyma?
Bo to to nic nie ma —
I w głodzie, i w chłodzie, i w nędzy.
Więc do nas że dalej,
Nas braćmi nazwali,
Wołają, o bracia, pieniędzy!


A jakim brat tobie?
Że to tej chudobie
Ta śmiałość do głowy przychodzi?
Tam kijem wojować,
Mnie bratem mianować —
«Ma parole» a to się nie godzi!

Pieniędzy nie damy,
Bo sami nie mamy. —
Zdobądźcie jeżeli możecie. —
Ni u nas bankiety,
Pasztety, ni wety,
Dwa konie w poszóstnej karecie.

Gdy tłuszcza zgnębiona
Opuści ramiona
Już w potok zanurzy się krwisty
My wykrzykniem weseli:
Przecież djabli ich wzięli!
Precz z buntami! — Galilea vicisti!!







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: anonimowy.