Na Skalnem Podhalu T. 3/Przedmowa
<<< Dane tekstu >>> | |
Autor | |
Tytuł | Przedmowa |
Pochodzenie | Na Skalnem Podhalu T. 3 |
Data wyd. | 1906 |
Druk | Piotr Laskauer i Sp. |
Miejsce wyd. | Warszawa |
Źródło | Skany na Commons |
Inne | Cały zbiór |
Indeks stron |
W niniejszej III seryi opowiadań „Na Skalnem Podhalu“ podobnie jak w dwu poprzednich, wszystko, co pochodzi bezpośrednio z ust ludu, zatem opowieści, przysłowia, pieśni: zaznaczone są w przypiskach, jako oryginalne, a nadto pieśni wzięte są w cudzysłów. (Oryginalnem więc góralskiem w ogólnym zarysie jest np. opowiadanie o pochodzeniu Kuby Pudrasowego, dalszy ciąg nie, legenda o zimowych pannach także nie.[1]
W pisowni starałem się zbliżyć o ile się tylko dało do wymowy ludu, więcej jeszcze, niż w poprzednich seryach i sądzę, że słuszność miał ś. p. Bronisław Dembowski, badacz góralszczyzny, gdy pisał „ze wszystkich gwar ludowych polskich niezaprzeczenie najbogatszą i bodaj że najpiękniejszą jest gwara Podhalan“. Tylko tu jedna uwaga: ja piszę, o ile mi tego potrzeba, językiem góralskim, nie językiem dzisiejszych zakopiańskich furmanów, przewodników i koronczarek rozmawiających z gośćmi. Podobno po wyjściu pierwszej seryi „Podhala“ w jednem z pism warszawskich ubolewał ktoś, że szkoda, że nieznam dostatecznie języka miejscowego i że postwarzałem dziwolągi jak się podobno wyraził — (krytyki nie miałem sposobności czytać) — — otóż takiego pana muszę objaśnić, że góralszczyzna sięga dużo wstecz i dużo szerzej, niż dzisiejsze Zakopane i że daleko więcej jest w niej „dziwolągów“, niż się o tem na Krupówkach dowiedział.
Góralszczyzna rozszerza się teraz i coraz częściej spotyka się ją w literaturze — szkoda, że u wielu używającej jej pisarzów brak zdolności zrozumienia i odczucia ducha tej gwary rywalizuje szczęśliwie ze zdumiewającym brakiem słuchu i pamięci.
- ↑ Błąd w druku; brak zamykającego nawiasu lub zbędny otwierający.