Podróż naokoło świata w ośmdziesiąt dni/Rozdział V

<<< Dane tekstu >>>
Autor Juljusz Verne
Tytuł Podróż naokoło świata w ośmdziesiąt dni
Podtytuł Zajmująca powieść z życia podróżników
Data wydania 1923
Wydawnictwo Wydawnictwo „Argus“
Drukarz Druk. W. Cywińskiego, Nowy Świat 36
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz anonimowy
Tytuł orygin. Le Tour du monde en quatre-vingts jours
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ROZDZIAŁ V.
Posądzenie Filipa Fogga o kradzież.

Filip Fogg, wyjeżdżając z Londynu, nie wątpił, że wyjazd jego sprawi ogromne wrażenie.
Wiadomość o zakładzie rozeszła się szybko po klubie i wywarła wrażenie niesłychane. Z klubu wieść ta dostała się do pism i rozeszła się po całej Anglji.
Sprawa podróży naokoło świata była komentowana, roztrząsana z ogromnym zapałem. Jedni brali stronę Filipa Fogga, inni, a tych była większość, powstawali przeciw niemu gwałtownie.
Times, Standart, Poranna Kronika i dwadzieścia innych dzienników wypowiadały się przeciw panu Fogg.
Tylko Daily Telegraph zapatrywał się na to pobłażliwie.
Filip Fogg przezwany został manjakiem, warjatem i odsądzony był od rozumu.
W pierwszych dniach po wyjeździe Filipa Fogga pomieszczono jego fotografję w ilustrowanych pismach i nie było czytelnika, któryby nie krytykował podróżnika.
W pewnem piśmie coś około 7-go października ukazał się bardzo długi artykuł, wykazujący szaleństwo podróżnika.
Wedle tego artykułu przeszkody były tak wielkie, że nie można było myśleć o powodzeniu wyprawy.
Aby wykonać podróż naokoło świata w 80 dni trzebaby niezwykłej punktualności, wprost cudownej akuratności, która była niemożliwą do urzeczywistnienia.
Co do pociągów, to osądzono, iż w Europie liczyć można na jakąkolwiek punktualność, ale, gdy się znajdzie podróżny w Indjach, nie może nawet o niej marzyć.
A wypadki kolejowe, wykolejenia pociągów, zła pogoda, zaspy śnieżne, czyż to wszystko nie było przeciw Filipowi Fogg?
Starczy tylko jednego opóźnienia, a za niem pójdą inne, pójdą zmiany godzin w pociągach.
Artykuł ten wywołał ogromny hałas. Prawie wszystkie dzienniki przedrukowały go i wtedyto ostatecznie potępiono szaleńczą podróż Fogga.
Zaczęto się zakładać o to, czy Filip Fogg wygra zakład, czy przegra, a zakłady są charakterystyczne dla Anglików, o byle rzecz gotowi są zakładać się.
Jeden jedyny stronnik Fogga istniał w Londynie. Był nim lord Albermale, który przez całe życie marzył o objechaniu naokoło świata, a teraz przykuty do swego fotela, sparaliżowany, ofiarował 100,000 franków, dla Filipa Fogga, jeśli ten dopnie swego zamiaru.
I kiedy głupota ludzka wysilała się na to, żeby ośmieszyć i zdeptać plan Fogga, on powiedział: Jeśli to rzecz do wykonania, to dobrze, że pierwszym, który tego dopnie, będzie Anglik.
W siedem dni po odjeździe Fogga zdarzył się wypadek, który zatrząsł całem miastem.
Dyrektor policji otrzymał depeszę tej treści: „Suez — Londyn.
Rowan, Dyrektor Policji.
„Złapałem złodzieja, który okradł Bank, Filipa Fogga. Proszę wysłać natychmiast rozkaz aresztowania go w Bombayu.
Fix, detektyw.
Skutek tej depeszy był piorunujący. Honorowy dżentelmen ustąpił miejsca złodziejowi banknotów.
Fotografja jego umieszczona w albumie Klubu była teraz ogromnie rozpatrywana.
Przypominano sobie tajemnicze życie Fogga, jego osamotnienie, nagły wyjazd i stawało się widocznem, że podróż ta naokoło świata miała za cel umknięcie od agentów policji.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Juliusz Verne.