Psalmy Matki naszéj/całość

<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Fredro
Tytuł Psalmy Matki naszéj
Pochodzenie Dzieła Aleksandra Fredry tom XIII
Data wydania 1880
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Druk Wł. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tom XIII
Pobierz jako: Pobierz Cały tom XIII jako ePub Pobierz Cały tom XIII jako PDF Pobierz Cały tom XIII jako MOBI
Indeks stron


PSALMY
MATKI NASZÉJ
zastosowane po części wyjątki z
PSALMÓW DAWIDOWYCH.



PSALM I.




I.

Nie karz Panie w gniewie Twoim,
Ale podług miłosierdzia
Nieprawości nasze sądź!
Jakbyś pilnie je otaczał,
A któż Panie się ostoi?
I usprawiedliwi kto?
Zwróć oblicze od mych grzechów
I na zawsze Boże zgładź.



II.

Więzy wrosły w ciało moje,
Cała jestem jedną raną,
A karzący chłoszcze bicz
Ze wzdychania wyschły kości,
Więdnę jako ścięta trawa
Gaśnie jasność moich ócz...
Serce moje zatrwożone,
Bo opadam z wszelkich sił!...


III.

I dopókiż jeszcze Panie,
Ciężyć będzie ręka Twoja?
Strzały Twoje we mnie tkwić?
Panie, Panie! zwróć oblicze,
Miłosierdzie uczyń wielkie,
Zmiłowania przyszedł czas.
Z głębokości wołam k’tobie,
Słuch Twój Panie ku mnie skłoń!


IV.

Przyjaciele, blizcy moi
Naprzeciwko mnie stanęli,
Knuli zdrady w dzień i noc.
Złem za dobre oddawają,
W ciemnych miejscach jak pomarłe
Członki moje ciągną w krzyż,
Kamieniami biją piersi,
Obrzucają błotem twarz.


V.

Na méj ziemi, własnéj ziemi
Obce kruki mnie obsiadły,
Szarpią ciało, piją krew,
A bez karmu moje dzieci,
Bez listeczka w skwar południa,
Bez napoju choćby łez,
Jak zerwane ziele z góry
Pędzą z wichrem w obcy świat,


VI.

Córy moje i synowie
Jak o zmarłéj o mnie mówią;
Siebie daléj będąż znać?
Zerwij Panie więzy moje,
A obejmę je w ramiona
W jeden węzeł złączę je.
Jak poczują serce Matki
Jedném sercem będą żyć.


VII.

Nie bierz Panie pomsty ze mnie,
Bom związana, bom bez siły,
I mieszkaniem jest mi grób;
A tymczasem z moich wielu
Niepamiętni ojców swoich,
Z prawych Twoich schodzą dróg;
Mówią: „Matka dawno w grobie,
Już żałoby minął czas“.


VIII.

Głos ich zamilkł w Twojéj pieśni,
W nieczynności gnije ciało,
I wodnieje dawna krew.
Na biesiadach bezbożników
Obietnicom i marnościom
Nakłaniają chętny słuch.
Panie! Panie! hańba rodu
Gorsza Matce z wszystkich mąk.


IX.

Oświeć Panie syny ojców,
Którzy świątnic Twych bronili,
Za mnie Matkę biegli w śmierć,
Których dotąd jeszcze kości
Pograniczne znaczą szlaki
I żywota ciężki trud;
Duchem ojców tylko żyją,
Ale z czasem słabnie duch.





PSALM II.




I.

U stóp świętych Twych ołtarzy,
Krzyżem leżąc kornie brałam,
Coś dopuścił na mój ród.
Wysunięta naprzód w stepy,
Stałam strażą świątyń Twoich,
Krew krwi mojéj strzegła je;
I broniłam krwią krwi mojéj
Coś przykazał, Ty mój Bóg!


II.

Kraj nasz obce naszło plemie,
Znieważyło groby moje,

A świątynie idą w gruz!
Dzikiem zwierzem krnąbrnych szczuli,
Krew się lała jako woda,
Nie był, ktoby kości skrył;
Kości moje pomsty krzyczą
Pod kopytem obcych hord.


III.

Odwróciłeś Twe oblicze
Od nędznego Twego ludu,
Boś złośnikom w pastwę dał.
Bezbożnicy sąd zrobili
I na trupy synów moich
Kładli cenę w jasny dzień!
I chwytają drobną dziatwę,
Jako trzodę pędzą w step!


IV.

Drogi Twoje wskaż mi Panie!
Prowadź Panie w prawdzie Twojéj,
Boś zbawienia Ty mój Bóg
Oczy moje są ku Panu,
On albowiem wyrwie z sidła
Nogi moje... ufam w nim,
Bom do niego wzniosła duszę,
Czekała przez wszystek dzień.


V.

Nakłoń Panie ucho Twoje,
Bom ci bardzo jest uboga,
Najwierniejsza z Twoich sług.
Zrób znak ze mną ku dobremu,
By wiedzieli owi, którzy
Nienawidzą biedny lud,
Aby byli zawstydzeni,
Że pocieszył mnie mój Bóg.


VI.

Niechaj będą zawstydzeni
Szukający mojéj duszy,
Niechaj będą jako proch
Przeciw wiatrom!... Anioł Pański
Niech je goni mieczem pomsty
W nieprzebytą czarną noc.
Powstań, pilnuj sądu Twego,
Powstań Panie, zbaw mnie, zbaw.


VII.

Ty mnie wzniosłeś, Ty rzuciłeś...
Mogę zeschnąć jako listek,
Mogę minąć jako cień.
Lecz Ty Panie, trwasz na wieki,
Od rodzaju do rodzaju
Chwałę Twoją śpiewa świat;

Co uczynisz w miłosierdziu,
W czasy wieczne będzie trwać.


VIII.

Ty powstaniesz w Twéj wielkości,
I zmiłujesz się nademną,
Dźwigniesz Matkę i jéj ród.
A narody i królowie,
Będą czcili Twoje dzieło,
Boś Ty mocen, boś Ty Pan,
Boś wysłuchał poniżonych
I nie gardził prośbą ich.


IX.

Bać się będą wrogi nasze,
Pan albowiem odbudował,
Co zburzyła dzika moc.
Niech to piszą potomności,
A lud, który stworzon będzie,
W Panu ufność będzie miał,
Pan albowiem wejrzał z Nieba
I na ziemię rzucił wzrok.





PSALM III.




I.

Spraw, ażebym miłosierdzie
Usłyszała rano Twoje,
Bom ufała zawsze w nie.
Pokrop Panie mnie hyzopem,
A zostanę oczyszczona,
Będę biała jako śnieg.
Odnów prawość mego ducha,
Czyste serce we mnie stwórz.


II.

Iżali już Boże Panie,
Nie zmazała moich grzechów
Męczenników czysta krew;
Iżali płacz okowanych
Pracujących w ciemnych lochach,
Tam gdzie lody stają z łez,
Nie wyprosi przebaczenia
Dla ubogiej Matki ich.


III.

Precz że Panie odegnałeś,
Precz że ród mój zawstydziłeś?

Odwróciłeś od tych wstecz,
Którzy na nas łuk napięli,
Którzy mając w nienawiści
Rozszarpali sobie nas,
I w rozdartéj dziś rodzinie
Wrogiem bratu stał się brat!


IV.

Noga pychy na mnie cięży
Wzgarda ściska nasze piersi
I szyderstwo bije w twarz,
A my przecie nie cofnęli
Serca swego od Cię Panie!
W Tobie zawsze ufa lud,
Ciebie Panie, co dzień czeka,
W Tobie tylko pomoc jest!


V.

Powstań, czemu spisz mój Panie?
Nie odrzucaj nas do końca
I w dobroci Twojéj sądź;
Jest albowiem poniżona
W prochu dusza, a do ziemi
Już przylgnęła nasza pierś!
Powstań Panie! dla imienia
Twego odkup, ratuj nas!


VI.

Miłosierdzie uczyń wielkie,
Bo źli ludzie górę biorą

I z obłudy ciągną zysk.
Namiętności wiejąc skrzydłem,
A rodzinną nucąc piosnkę,
Nad przepaścią lulą w sen.
Zrzuć oponę z ich oblicza,
Niech ich pozna wszystek lud.


VII.

Panie! Panie! mocny, święty!
Niech się dzieje wola Twoja,
Lecz błagalny wznoszę głos:
Spojrzyj światłem oka Twego,
Spuść miłości, aby promyk
W obłąkane serca dziś,
Bo w miłości jest zbawienie,
Bo miłości Tyś jest Bóg!


VIII.

Usłysz Panie łkania mego,
Więzy wrosły w ciało moje
A mieszkaniem jest mi grób.
Skóra przyschła do mych kości,
Więdnę jako ścięta trawa,
Gaśnie jasność moich ócz,
Serce moje zatrwożone,
Bo ustaje we mnie duch.


IX.

Ale w Pańskiej obietnicy,
W miłosierdzie ufam wielkie
I nadzieję zawsze mam.
Pan wysłucha umęczonych
I rozwiąże okowanych
Synów syny — chwała Mu,
Chwała Panu! Imie Pańskie
Niech się święci wieków wiek. —

183*.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Fredro.