Sądecczyzna (Szczęsny Morawski)/Tom I/Bochnia

<<< Dane tekstu >>>
Autor Feliks Jan Szczęsny Morawski
Tytuł Sądecczyzna. Tom I.
Pochodzenie Sądecczyzna
Wydawca Nakładem autora
Data wyd. 1863
Druk Wytłoczono u Ż. J. Wywiałkowskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tom I
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


9.  Bochnia — sól — Prandota biskup.

Dziwne to były czasy owe. Polska i Węgry zalane krwią własną uznały sądy boskie nad sobą: umysły zwróciły się ku Bogu. Na Podtatrzu węgierskiem nabożni pustelnicy stawiali domki po grodziskach, kędy się lud Tatarom obronił: pracą i modlitwą wielbiąc boskie miłosierdzie. Rodzina węgierskokrólewska uznając cudowne swoje zachowanie przy władzy i panowaniu we dnie i w nocy na kolanach chwaliła Boga, a synowa ich: Salomea siostra Bolesława przywdziała zakonną suknię.
Do tego pojawiały się cuda.
Kinga pojechała na Węgry w odwiedziny do rodziców, ich towarzystwie zwiedziła część kraju. W Maramorosz przypatrując się kopalniom soli kamiennej a natchniona pomysłem ojca postanowiła szukać kamiennej soli w Bochni, nazwanej od bochnów soli warzonej. Górnicy zdaje się utwierdzili ją w mniemaniu a Kinga odchodząc do studni kopalnej rzuciła pierścień złoty zdjęty z palca. Sprowadzeni tamtejsi górnicy wybili w Bochni szyb główny a dokopawszy się kamiennej soli z pierwszym bałwanem okazali jej pierścień w Maramorosz do kopalń rzucony.
Cud o soli wynalezionej w Bochni rozniósł się po całej Polsce. Szyb nazwano: szybem Kingi a lud pobożny opowiadał sobie: iż z Maramorosz przeprowadziła Kinga sól do Polski a pierścień jej tamże do kopalń rzucony znalazł się w pierwszym bałwanie soli bocheńskiej.
Łaskę opatrzności zlaną na Polskę przypisano przyczynie Stanisława biskupa męczennika, którego cześć coraz bardziej się wzmagała. Uznała to rodzina królewska, uznał naród: wysiano posły do Rzymu starać się o kanonizacyę. Zbór kardynałów robił wielkie trudności. Lecz nowe cudy zjawiają się, największy przeciwnik kardynał Reginald zachorzały uzdrowień od świętego biskupa polskiego, który się mu objawia; dalej zaumarty młodzieniec wobec papieża i kardynałów powstaje do życia: w imię świętego Stanisława. Ogłoszono polskiego świętego, a cudy świeże opowiadały ludy i narody. Polska niemi tylko brzmiała!
Krakowski biskup: Prandota całą kościelną okazałością wraz z ludem nieprzeliczonym witał posłów z Rzymu, a na podniesienie świętych kości zjechało się tyle luda, szlachty, i książąt, iż ich Kraków nie mógł pomieścić. Cała Polska cieszyła się świętym skarbem, powtarzając wraz z całem duchowieństwem: że to skarb nad skarby, że wszystkie skarby ziemskie niczem w porównaniu.
Salomea siostra Bolesława, a obecnie zakonnica w pobożności swej zakonnej rada była na kościół przelać wszystko mienie świeckie. Więc prosiła Bolesława, aby stolicy biskupiej krakowskiej nadał przywileje, jakie sama zarząda, i tym sposobem aby Bolesław Wstydliwy naprawił krzywdę kościelną i to w czem przewinił Bolesław Śmiały. Myśleli pewno: że biskup krakowski zarząda przywileju na niewolę, jak żądał niemiecki opat Cystersów.
Inaczej myślał biskup: Prandota!
Wprowadzał on Bolesława na Wawel z Pienin wracającego, uznając za pana swego namaszczonego i ukoronowanego; lecz oraz za księcia polskiego. Bronił go jako głowy narodu polskiego, lecz wcale nie tęsknił za obczyzną; obstawał za Polską i Rzymem i nie chciał zmiany praw ani polskich narodowych ani kościelnych.
Świadkiem tego następujący przywilej:
Przywilej (XIII) — My Bolesław z bożej łaski książę krakowski i sandomierski, pragnąc się w życiu sprawiać całkiem przeciwnie aniżeli się sprawiał niegdyś król polski Bolesław obciążon zbrodnią zabójstwa i krwi prześwietnego męczennika i biskupa Stanisława.
— Zważając, jako cudowny w świętych swoich, Bóg! dziwnemi cnót jego oznakami, przedziwnie wsławić raczył świętego swego;
— I dla tego: pragnąc poczcić na ziemi Jego, którego Bóg wsławił w niebiesiech;
— Za zbawienie duszy świętej pamięci ojca naszego Leszka, księcia krakowskiego i sandomierskiego; za ocalenie przezacnej naszej rodzicielki: księżnej Grzymisławy i dostojnej naszej małżonki Kunegundy ukochanej córki jego wysokości węgierskiego króla;
— Uwzględniając dobrodziejstwa i służby, które Nam wielebny w Chrystusie pan: Prandota biskup wraz z kapitułą krakowską wyświadczyli i za pomocą boską w przyszłości wyświadczą;
— Za wstawieniem się wielebnej Chrystusa oblubienicy, a rodzonej naszej siostry Salomei niegdyś króla halickiego małżonki;
— Zezwalamy: aby wszystkie wsie kapituły kościoła krakowskiego — w którym wspomniany święty jeszcze za życia swego na biskupim zasiadywał urzędzie — zupełnej używały wolności na wiek wieków;
— Rozporządzamy: Wszystek lud wolny kapitulnych wsi osadnicy i mieszkańce, aby używali wolności takiej, jakiej używają zdawien dawna: poddani stolicy (biskupiej) krakowskiej — i jaką już zatwierdziliśmy.
— Dan w Krakowie przez ręce ojca Bartłomieja zakonu braci mniejszych pośrednika miedzy Nami i kapitułą krakowską; roku pańskiego 1255 dnia 13—15 maja.
— Co potwierdził później sejm w B........ tegoż roku 5go września.
Opat więc Cystersów żądał zupełnego wyjęcia z pod praw i porządku istniejącego; biskup zaś i kapituła krakowska obstawali przy dawnych prawach i wolnościach. Tamten żąda sądownictwa odrębnego dla niewolników niemieckich; ci obstają przy starodownem poddaństwie polskiem.
Bolesław daje jedno i drugie: Na chwałę Boga i zbawienie dusz.
Między kapitułą zaś a Bolesławem pośredniczy ojciec Bartłomiej zakonnik braci mniejszych ś. Franciszka.
Franciszkan z Pragi czeskiej sprowadził Bolesław rzekomo na prośbę matki swej: Grzymisławy, i biskupa Prandoty. Zakon ślubujący: ubóstwo dobrowolne, dobrego przyjęcia doznał w Polsce, która już tak znaczne mienie oddała zakonnikom i biskupom z Niemiec przybywającym!
Rzymowi już się otworzyły oczy co do stateczności w wierze i życzliwości do stolicy apostolskiej: narodu i biskupów polskich, a rytterów mnichów i biskupów niemieckich do Polski przybyszów. Zasługi Dominikanów kaznodziei polskich uznano w Rzymie a Jacek Odrowąż policzon w poczet świętych roku 1257.
Żywioł polski zwyciężał więc i w kościele, tak jak na Podhalu zwyciężył w narodzie. Biskup Prandota przejęty czcią dla ubogiego a cnotliwego zakonu ś. Franciszka stawiał go za przykład pokory i zrzeczenia się.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Feliks Jan Szczęsny Morawski.