Strona:Biblia Wujka 1840 Vol. I part 1.djvu/51

Ta strona została przepisana.
46
Rozd. XXIV.GENESISRozd. XXIV.

białagłowa nie będźie chćiała iść zemną do téy źiemie, izaż odprowadźić mam syna twego na mieysce, z któregoś ty wyszedł?

6.Y rzékł Abraham: strzeż, abyś tam kiedy nie odprowadzał syna mego.

7.Pan Bóg niebieski, który mię wźiął z domu oyca mego, y z źiemie urodzenia mego, który mówił zemną, y przyśiągł mi mówiąc: Naśieniu twemu dam tę źiemię: on pośle Anyoła swego przed tobą, y weźmiesz z tamtąd żonę synowi memu. Wyższéy 12. b. 7. 13. d. 5. 15. d. 18. Niżéy 20. a. 1.

8.A ieśli nie zechce białagłowa iechać z tobą, tedy nie będźiesz obowiązany przyśięgą: tylko syna mego nie odprowadzay tam.

9.Podłożył tedy sługa rękę swoię pod biodrę pana swego, y przyśiągł mu na tę mowę.

10.Y wźiął dźieśięć wielbłądów z stada y poszedł, niosąc z sobą ze wszystkich dóbr iego: a poiechawszy udał się do Mezopotamiiey, do miasta Nachor.

11.Y postawiwszy wielbłądy przed miastem u studnie w wieczór, o czaśie, którego zwykły wychodźić niewiasty czérpać wodę, rzékł:

12.Panie, Boże pana moiego Abrahama, proszę, potkay mnie dźiś, a uczyń miłośierdźie z panem moim Abrahamem.

13.Oto ia stoię blisko studnie, a córki obywatelów tego miasta wynidą czérpać wodę.

14.Przetóż panienka, któréy ia rzekę: Nachyl wiadra twego, że się napiię: a ona odpowié: Piy, y owszem y wielbłądy twoie napoię: ta iest, którąś zgotował słudze swemu Isaakowi: y przez to zrozumiem, żeś uczynił miłośierdźie z panem moim.

15.Ieszcze był w sobie słów nie dokończył, a oto Rebeka wychodźiła, córka Bathuela, syna Melchy, żony Nachora, brata Abrahamowego, maiąc wiadro na ramieniu swoiem:

16.Dźieweczka zbytnie śliczna, y panna barzo piękna, y niepoznana od męża. A zeszła była do studniéy, y napełniła była wiadro, y wracała się.

17.Y zabieżał iéy sługa, y rzékł: Trochę wody, abym się napił, day mi z wiadra twego.

18.Która odpowiedźiała: Piy panie móy, y prędźiuchno złożyła wiadro na rękę swoię, y dała mu pić.

19.A gdy się napił, przydała: Y owszem y wielbłądóm twoim naczérpam wody, aż się wszyscy napiią.

20.Y wylawszy wiadro w koryta, bieżała zaśię do studnie czérpać wody: y naczérpawszy, wszystkim wielbłądóm dała.

21.A on milcząc przypatrował się iéy, chcąc wiedźieć, ieźliby zdarzył Pan drogę iego, czy nie.

22.A gdy się napili wielbłądowie, dobył mąż nausznic złotych, które ważyły dwa sykla, y manelli tyleż, ważących syklów dźieśięć.

23.Y rzékł do niéy: Czyiaś ty córka? powiédz mi: Iestli w domu oyca twego mieysce ku staniu?

24.Która odpowiedźiała: Iestem córka Bathuela, syna Melchy, którego urodźiła Nachorowi.

25.Y przydała mówiąc: Pléw téż y śiana dostatek iest u nas, y mieysce przestrone do stania.

26.Y nachylił się człowiek, y pokłónił się Panu

27.