Wiadomości bieżące, rozbiory i wrażenia literacko-artystyczne 1880/393

<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Sienkiewicz
Tytuł Wiadomości bieżące, rozbiory i wrażenia literacko-artystyczne 1880
Pochodzenie Gazeta Polska 1880, nr 260
Publicystyka Tom V
Wydawca Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Gebethner i Wolff
Data powstania 20 listopada 1880
Data wyd. 1937
Druk Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów — Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór artykułów z rocznika 1880
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


393.

Wawrzyniec Puttkamer. Przez Karola Estreichera. Monografia ta ciekawą jest nie tyle ze względu na człowieka, o którym mówi, ile ze względu na to, że jest ona nowym ubocznym przyczynkiem do biografii Mickiewicza. Puttkamer był, jak wiadomo, mężem Maryi Wereszczakównej, w której kochał się Mickiewicz; dzięki więc Adamowi dwa te imiona przeszły wraz z nim do pamięci ludzkiej. Skądinąd już wiadomo, a monografia to potwierdza, że Puttkamer bynajmniej nie był typem bogatego rywala lub tyrana, który w balladowy sposób wydziera ukochaną ukochanemu. Jeśli zaś w namiętnych uniesieniach Gustawa w Dziadach rywal występuje w cieniach raczej niż w świetle — dzieje się to raczej gwoli konieczności poetycznej antytezy — bynajmniej zaś nie jest odbiciem rzeczywistej postaci. Puttkamer wydarł Marylę Mickiewiczowi — to pewna, jak również i to, że Mickiewicz cierpiał z powodu straty, ale cierpiał raczej w sposób poetyczny, tj. imaginacyjny, niż istotny. Miłość Adama ku jasnowłosej panience, w miarę jak coraz nowe badania rzucają na nią światło, była natury czysto platonicznej. Źródło jej leżało w młodzieńczej egzaltacji i w poczuciu potrzeby posiadania ideału. Gdyby nie była nawet trafiła na przeszkody, prawdopodobnie i tak nie doprowadziłaby do ołtarza. Związek ten czysto duchowy bez krwi i kości da się streścić w słowach: „Niechaj losy innego darzą ręką twoją, ale wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę“. Tym innym był właśnie Puttkamer. Mickiewicz jako egzaltowany młodzieniec odczuwał teoretycznie wszystkie cierpienia zawiedzionego serca, a jako poeta umiał je zakląć w słowa, mające wszystkie pozory straszliwej rzeczywistości, a w gruncie rzeczy jednak sam poważał Puttkamera i nie cofnął mu nigdy nie tylko swego szacunku, ale nawet przyjaźni. Dla Maryli pozostało tylko z tego stosunku wieczne wspomnienie, że kochał się w niej Adam — wspomnienie, którem podobno do końca życia się chlubiła. Zresztą była nie tylko dobrą, ale odpowiednią żoną dla Puttkamera — może nawet odpowiedniejszą, niż byłaby dla Mickiewicza, bo „orłom w locie nie sprostać“ — a nawet i nadążyć za niemi trudno. Puttkamer przy tem wcale nie należał do pierwszych lepszych właścicieli ziemskich majątków, dających tyle a tyle rocznego dochodu. Przede wszystkiem młodość miał rycerską, a więc i on był opromieniony pewnym urokiem poezji. Estreicher słusznie mówi, że przymiotniki dobry, zacny etc. przyznawane zwykle ludziom nijakim, którzy nikomu w drogę nie wejdą, nie wystarczyłyby mu do pożycia z kobietą, na którą raz padły olimpijskie oczy i która nie mogła o nich zapomnieć. Puttkamer wspomnieniom tym musiał przeciwstawić coś jeśli nie równie wielkiego, — to przynajmniej niepowszedniego. Przeciwstawiał więc czar wojennego męża, który pod Berezyną, Budyszynem, Lützen i Lipskiem patrzył w oczy śmierci, a po wtóre przeciwstawiał i umysł szlachetny i w całem znaczeniu tego wyrazu wyższy nad swój wiek. Około roku 1818, korzystając z tego, że cesarz Aleksander I dozwolił dziedzicom uwłaszczać swych poddanych, Puttkamer, zjechawszy na sejmik do Grodna jako delegat nowogrodzki, całą siłą pracował nad tem, by obywatelstwo uchwaliło uwłaszczenie. Wywołało to burzę i ściągnęło na Puttkamera nazwy jakobina, sankiulota, anarchisty — mimo to jednak całe życie nie przestawał pracować nad polepszeniem doli włościan.
Gdy zaprowadzono tak zwany inwentarz, tj. rodzaj przepisów regulujących stosunek panów względem chłopów, Puttkamer jako marszałek lidzki tak dalece stał po stronie bezwzględnej słuszności, iż przezwano go marszałkiem chłopskim, co uważał sobie za największy zaszczyt. Był to więc mąż, który brał udział w najważniejszych zadaniach społecznych swego stulecia — i który w imie ich walczył — jeśli nie na czele, to przynajmniej w pierwszym szeregu. Jako taki mógł więc wypełnić życie kobiety, której horyzont nie był zresztą zbyt obszerny.
Życie jego było pracowite i czynne. Należał do ówczesnych stowarzyszeń literackich, brał udział w zakładaniu szkół, jako ewangelik zajmował się czynnie sprawami swego kościoła, zakładał fabryki dla rozbudzenia przemysłu w okolicy, a czynił to wszystko wśród własnych licznych kłopotów pieniężnych i dość złego stanu interesów.
Takim był człowiek, za którego wyszła Maryla.
Wszystkie te szczegóły, o których wspomnieliśmy, znajdzie czytelnik opowiedziane obszerniej w monografii, o której mowa.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Sienkiewicz.