Żałosna Kamena

<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowski
Tytuł Żałosna Kamena
Pochodzenie Klejnoty poezji staropolskiej
Redaktor Gustaw Bolesław Baumfeld
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Data wydania 1919
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cała antologia
Indeks stron
STANISŁAW GROCHOWSKI.
ŻAŁOSNA KAMENA.

Jestże kto taki, co to upatruje,
Skąd jakie plagi naród nasz dziś czuje!
Jeśli jest, i mnie to wspomnieć nie wadzi,
Co prawda radzi....

Schorzało tego państwa wszytko ciało,
Zgasły, na których siła zależało,
Gwiazdy koronne; hetman dziś, kto czuje,
Gdzie go wakuje.

Kto dla ojczyzny niesie na plac zdrowie?
Kto się do gardła przy prawdzie opowie?
Kto dzisiaj, choć jawny błąd się oń ociera.
Usta otwiera?

Tam, gdzie nie trzeba, aż nazbyt mówiemy,
A tam, gdzie słuszna radzić, każdy niemy.
Ale my rzadko do skutku wprowadzim,
Choć co uradzim.

Sami się z sobą tylko dziś waśnimy,
Koszt na hajduki napróżno czynimy,
Nieszczęśni ludzie i bliscy zginienia
Prze te jątrzenia....

Sprawiedliwości niemasz przez sejm cały,
Ledwie osądzą ze dwa kryminały,
A drugich z klątwą idzie płacz w obłoki
Na nasze zwłoki...

Statuta boskie i ludzkie zwątlone,
Prawo gwałt cierpi już i przyrodzone;
Co za sława brzmieć o nas będzie potem,
Nie myślem o tem.


Nie wspominam tu próżnowania, ani
Zbytku, w którym się topim by w otchłani;
Jedni przed czasem schodzim, drudzy w sługi
Idziem przez długi.

Dasz półmisków sto, on da tyle troje,
Ty go upoisz, on woźnice twoje;
Ty dasz pachołkom kury, pan da rysie,
No stronę lisie...

Z drugich dostatku, jakoby z tłustego
Sadła, wypływa chęć jakaś do złego,
Do buntów między bracią, do niezgody;
To są ich gody...

Wzdychają z nędzy biedni służebnicy,
Miasto odźwiernych drzwi strzegą dłużnicy;
Bez miłosierdzia, ma tytuł fałszywy:
Pan miłościwy....

Więc i gdzie spojrzysz. tam pełno głowników,
Pełno lichwiarzów i jawnogrzeszników,
Nie usłyszysz nic, jedno słowo krwawe
Albo plugawe.

Zapłaty dzielność nie ma, cne nauki
Głodne boleją, też bez chleba sztuki,
Nie mają wagi ani na się względu;
W czem pełno błędu.

Sromota nasza, kochani, sromota,
Za nią w nas klęski Pan i plagi miota,
Za oną zsyła niedole i troski
Na nas gniew boski.

Błogosławieństwo Pańskie nas minęło,
Siłachmy siali, a mało się wzięło.
Nędzni grzesznicy, prze Bóg, co czynimy?
Wżdy sie ocknimy!


Swawola panów, lud uciemiężony,
Słusznie nas karzesz, Boże niezmierzony.
Ale się zmiłuj, uczyń koniec temu
Gniewu Twojemu!....

Podnieśmy serca do modlitwy społem,
A posypujmy swe głowy popiołem,
W popiół nam wszytko poszło i perzynę
Prze naszą winę.

Do tego w cale chcemli się zachować,
Każdy ojczyznę usiłuj ratować,
Póki, co blizko, siekiera ostatnie
W korzeń nie zatnie...

O Chryste, nawróć nas, racz nami rządzić,
Nie daj w tej puszczy niebezpiecznej błądzić,
Otwórz nam oczy i zamknione wrota
Nam do Żywota!...

(Około 1590 r.)




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Grochowski.