Chopin’owska cudna leci pieśń

<<< Dane tekstu >>>
Autor Artur Oppman
Tytuł Chopin’owska cudna leci pieśń
Pochodzenie Pieśni o sławie
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wyd. 1917
Druk Zakłady Graficzne B. Wierzbicki i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


CHOPIN’OWSKA CUDNA
LECI PIEŚŃ!...
I.

Od dalekich, ośnieżonych pól,
Od dalekich, wbitych w ziemię chat,
W pieśń zaklęty leci krwawy ból,
Sieje gorzkie na swej drodze łzy,
Wspomnieniami, westchnieniami drży,
A z łzy każdej wstaje cudny kwiat...

A z łzy każdej wstaje cudny kwiat,
W ludzkiem sercu farb tysiącem skrzy,
Dzwoni piosnka z dawnych, z dawnych lat
I zatacza coraz szerzej żal.
A tęsknota woła w dal, hen... w dal...
Po zgubione marzenia... po sny...

Po zgubione marzenia... po sny
Idzie tułacz wieczny: ludzki duch.
Polatują zimne grobu tchy,
I widziadeł wynurza się ćma.
Spada szara, ciężka, gruba mgła,
Dzwon żałobny uderza o słuch...


Dzwon żałobny uderza o słuch,
Pęka wieko trumien, znika pleśń.
Na cmentarzach gwar życia i ruch
I zamarły odzywa się ból...
Od dalekich, ośnieżonych pól
Chopin’owska cudna leci pieśń...



II.

Tak się skrzypki rozgrały,
Aż dziewczynom wre krew.
Tak się skrzypki rozgrały,
Że w mazurku świat cały
Krąg zatacza po kręgu.
A słońce w widnokręgu
Mrze — czerwone, jak krew...

Tak się skrzypki rozgrały...
Nie wiesz: śmiech to, czy płacz?
Tak się skrzypki rozgrały,
Aż pierś rwie się w kawały.
W mazurkowej dźwięk nuty
Wkradł się inny — przykuty
Głos: śmiech — nie wiesz — czy płacz?

Tak się skrzypki rozgrały,
Dźwięczą, jęczą: hej! w tan!
Tak się skrzypki rozgrały,
Aż się nieba spłakały,

Aż w melodyi mazurka
Z krwawej rany krew ciurka...
Dalej, chłopcy! hej! w tan!



III.

Cicho... cicho... tarabany
Biją... trąbki grają...
Cicho... cicho... to ułany
Z wioski wyjeżdżają...

Otworzone na ścież chaty!
Przed chatami matki,
Siwe ojce: srebrne kwiaty...
Rwij się, rwij, piosenko...

Płoną barwne chorągiewki,
Parskają koniki
I ułańskie lecą śpiewki,
Skroś rycerskie szyki.

A przy wiejskim kołowrocie,
Jak maki, bławatki,
Stoją one w zorzy złocie...
Rwij się, rwij, piosenko...

Jeszcze słychać: «Bywaj zdrowy!»
Jeszcze: «Żegnaj, miła!»
I przylata wiatr echowy,
Zimny, jak mogiła.


Serca tęsknią, oczy płaczą,
Dni jaśniejszych świadki...
Tam za lasem kruki kraczą...
Rwij się, rwij, piosenko...



IV.

Jesienną cichą nocą
Martwe gwiazdy migocą.
Sine niebo spoziera,
Jak pierś ludzka zamiera
Jesienną cichą nocą.

Budzi się w trumnach próchno,
Bory i dwory głuchną,
Leżą pola i łany
W drętwej grozie nieznanej...
Budzi się w trumnach próchno.

Starych zamków zwaliska,
Gdzie srebrem księżyc błyska,
Do życia znowu wstają,
Ludne umarłych zgrają
Starych zamków zwaliska...

Polonez na ruinie
W półmroku nocnym płynie:
Tu mignie hełm rycerski,
Tu brzęknie śmiech szyderski.
Polonez na ruinie...


Trupie czaszki i oczy...
Nie łza — krew z nich się toczy.
Pochód szumny i dumny
Przez mogiły i trumny —
Trupie czaszki i oczy...



V.

Więc wstań, piosenko, wstań!
Ty smutna a budząca!
Ty łzawa a gorąca!
Nieś sercom swoją dań!

Nieś życie, które trwa
W każdym duchu, co czeka
Na jutrzenkę człowieka,
Co ją skrywa wciąż mgła.

I mów, piosenko, mów,
Że słońce, które gaśnie,
Choć zgasło — będzie jaśnie
Płonęło jutro znów!







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Artur Oppman.