Czytelnictwo w Galicji

<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Kleczyński
Tytuł Czytelnictwo w Galicji
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Data wydania 1893
Wydawnictwo G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część II
Pobierz jako: Pobierz Cała część II jako ePub Pobierz Cała część II jako PDF Pobierz Cała część II jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
CZYTELNICTWO W GALICJI.

Józef Kleczyński.jpg


Kto nas czyta? to jest nie nas w ściślejszem znaczeniu, których nikt nie czyta, ale nas w rozumieniu literatów piszących rzeczy piękne, uprawiających sztukę, rozrzucających myśli po szerokim świecie, co chwila ginące jak kłosy i ziarna zboża zwożonego do stodół? Co za koło stanowią czytelnicy pisarzy popularnych? od których zapożyczają poglądy, uczucia; kto są ci, co z bijącem sercem wezmą do ręki każdą świeżo wydaną książkę i będą z autorem wznosili się w wyższe sfery, żyli obowiązkiem, jaki on uznaje, cieszyli się jego nadziejami, trwożyli jego obawą?! Oto pytania, które sobie każdy głębszy zadaje pisarz, a rzadko kto rozwiązać może. Są i tacy, co je sobie stawiają, aby wiedzieć komu schlebić, jak inni, chcą poznać kogo naprawić, do czyich narowów lub do czyich uczuć przemówić, bo są spekulanci i mistrze. Najczęściej pisarz zna tę sferę czytelników, z której wyszedł, ów stan średni, inteligencję mającą aspiracje, sięgające najczęściej dalej, aniżeli środki i żądną wrażeń ze świata opromienionego zupełną swobodą materjalną, jakiej czytelnikowi a zwykle i pisarzowi dotkliwy brak w życiu. Mniej chętnie patrzymy w dół, szukamy ciemnych obrazów, bo te każą myśleć o tem, że życie ma obowiązki i trudne zadania. Czasami pisarz i te zadania życia zaznacza, budząc najczęściej drażliwości i żądania tak nieziszaczalne, jak te marzenia złotego nieba, swobody nieobuzdanej materjalnej, życia bez trosk, które istnieją również w imaginacji. Czy podnosząc takie pytania, nie warto spytać, kto nas czyta?
Liczba czytelników klas średnich i wyższych mało uchwytna u nas, gdzie brak zbiorowych usiłowań. Ma o nich ogólne wyobrażenie wydawca i księgarz, ale nie posiadamy środków ściślejszego jej zliczenia. Za granicą pełno czytelń zbiorowych, ludzie grupują się razem, wspólnie zgromadzają zasoby i pomagają sobie wzajemnie do kształcenia. U nas zbiorowa praca nawet tam, gdzie nie natrafia na przeszkody, mało rozwinięta. W Galicji czytelnie dla klas średnich są rzadkie, tworzą się niemal wyłącznie przy instytucjach umysłowej pracy. Natomiast powstaje nowy wielki zastęp czytelników, dla których czytelnia jest instytucją, zaczynającą odgrywać ważną rolę.
Czytelnia ludowa w Galicji nie powstaje jeszcze z własnej, miejscowej inicjatywy, tworzą ją filantropijne stowarzyszenia, które powstawać zaczęły w ostatnim lat dziesiątku. Zakładają je dwa główne w Krakowie i we Lwowie istniejące towarzywstwa oświaty ludowej, a prócz tego kilka pomniejszych tego rodzaju towarzystw, założonych w Tarnowie, Rzeszowie i paru innych miastach. Czynność towarzystw prowincjonalnych bardzo słaba, zaledwo dają znaki życia. Nie możemy o nich podać bliższych szczegółów, brak im środków i energji w działaniu: że jednak na tej drodze otwiera się szerokie pole dla pisarskiej pracy, świadczy o tem rozwój towarzystw oświaty we Lwowie i w Krakowie.
Towarzystwa te mają podobny sposób działania. Główne ich zadanie polega na zakładaniu bezpłatnych wypożyczalni książek po wsiach i miasteczkach. Przy takiej wypożyczalni gorliwsi kierownicy miewają popularne odczyty z dziedziny moralnej, czy historycznej lub pogadanki o sprawach bieżących, o rzeczach, rolniczych i t. p. Takie czytelnie i wypożyczalnie coraz więcej szerzą się, stają się coraz pożądańsze, zyskują coraz szersze koła czytelników, łaknących nowych książek. Czytelni takich krakowskie towarzystwo, rozciągające swą działalność przeważnie w Galicji zachodniej, posiada 420; a towarzj^stwo lwowskie 150, nie licząc małej liczby czytelń, założonych przez towarzystwa prowincjonalne i osoby prywatne. Jest to zatem poczet około 600 czytelń rozrzuconych siecią po kraju i roznoszących ziarno wiedzy do chat włościańskich. Czytelnie te skupiają się około Krakowa i Lwowa, rozsiane promieniami od obu stolic kraju, a rozprzestrzeniające się stopniowo po całej Galicji. We wschodniej połowie kraju obok tych czytelń polskich jest przeszło 400 czytelń ruskich; razem więc w Galicji istnieje z górą tysiąc czytelń ludowych.
Krakowskie towarzystwo oświaty posiada w swoich czytelniach z górą 60.000, lwowskie dwadzieścia kilka dziełek. Ostatnie lata, mianowicie w Towarzystwie krakowskiem zaznaczyły tak znaczny postęp, że rok rocznie liczba czytelń wzrasta o jaką setkę a liczba książek o kilkanaście tysięcy. Wypożyczających książki krakowskie towarzystwo obliczało w r. 1889 w połowie swoich czytelni na 20.000, we wszystkich więc czytelniach było ze 35.000 czytelników. Towarzystwo lwowskie nie podaje liczby czytelników, ale winno ich być co najmniej 15.000. Najczęściej jednak czytanie odbywa się głośno dla całej rodziny, a nawet sąsiadów tak, że koło korzystających z czytelń jest o wiele większe, aniżeli wypożyczających książki i o ile przypuszczać można, przechodzi 250.000. Koło to z rokiem każdym rozszerza się i rozszerzać nie przestanie. A czytelnicy coraz mniej są zadowoleni z małych niemal dziecinnych książeczek naszej literatury ludowej, łakną oni szerszej wiedzy, proszą o książki poważniejsze, obszerniejsze; zajmuję ich dzieje kościoła i kraju, zajmują sprawy bieżące, myśli i życie religijne pierwszych chrześcjan i przodków. Dla literatury otwiera się nowy niezmierzony zastęp czytelników, dotychczas zamknięty i niedostępny, otwiera się szeroki świat potrzeb i pracy. Niektóre pisma szanownej jubilatki dostają się i w te sfery, wkrótce znajdą tam szerszy odbyt powieści historyczne Sienkiewicza, Kraszewskiego i innych, jak już wyjątkowo i dziś tam dochodzą. Świat ten ma swoje także odrębne wymagania. Czy wiedząc, że łaknie, nie zechcecie poznać jego potrzeb? Czy was ci czytelnicy mniej pociągają aniżeli inni?? Spróbujcie tam poprosić o gościnę!!

Kraków.Józef Kleczyński.


Upominek - ozdobnik str. 296.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Kleczyński.