Dalecyśmy

<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Walerian Jabłonowski
Tytuł Dalecyśmy
Pochodzenie Upominek. Książka zbiorowa na cześć Elizy Orzeszkowej (1866-1891)
Data wydania 1893
Wydawnictwo G. Gebethner i Spółka, Br. Rymowicz
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków – Petersburg
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część II
Pobierz jako: Pobierz Cała część II jako ePub Pobierz Cała część II jako PDF Pobierz Cała część II jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DALECYŚMY...

Aleksander Jabłonowski.jpg


Dalecyśmy wielce od klasycznych Greków, chociaż razem z całą cywilizowaną Europą urośliśmy i my na ich właściwie, podanej nam przez Rzym chrześcjański, kulturze; chociaż i dziś jeszcze zostajemy pod urokiem tchnienia ich ożywczego z poza grobu, co parę tysięcy lat już liczy!
Ale dalecyśmy przedewszystkiem, bo zapatrzeni na nich w uwielbieniu bezgranicznem, dziecięcem, nie umieliśmy dotąd zbliżyć się do nich po męzku, wytwarzając własny też świat upostaciowań rodzimych naszych ideałów, tak harmonijny, jednolity, jak świat piękna klasyczny.
Istotnie, jaka to oryginalność, jaka ścisłość, jaka jedność w świecie artyzm u Hellenów: wszystko się tam wzajem wspiera, ożywia i stanowi skończoną w sobie harmonijną całość. Co do treści, zdawałoby się, że jeden jedyny wspaniały myt narodowy, religijno-historyczny, im przyświeca, i myt ten opromienia wszystkie dziedziny twórczości, wszystkie sztuki zarazem. Co poda religja, czy historja, to postaciuje poezja, a za nią inne sztuki piękne: bogowie Olimpu, bohaterowie Maratonu stają się zarówno ich wszystkich przedmiotem. Podobnież co poezja sama na idealnych swych wyżynach stworzy, to przywdziewa natychmiast szaty plastyczne w zakresie innych działów estetycznego piękna, czy poda im rapsody Homera, czy wytworzy późniejsze z czystej fantazji.
Więcej jeszcze, mają Grecy na wszystko ustalony symbol, emblemat, wszystko ma u nich formę stałą, wyraz i obraz, zarówno myt religijny, jak fakt dziejowy.
W tym zaś w swoim świecie piękna i przez ten świat czuli się oni nawet unicestwieni już politycznie przez Rzym, niepokonanymi; a gdy dalej, i ideały ich straciły moc religijną, kultura narodu stała jeszcze samą estetyczną onych potęgą.
Dalecy tedy jesteśmy wielce od synów klasycznej Hellady!
A jednak, nasza droga, wobec ostatecznego celu, jakim być musi zdobycie sobie z czasem pełniejszej harmonji w chaosie naszych rodzimych ideałów, którymi nas wciąż darzy życie, tyle poezja, co dzieje, nasza droga, powiadamy, może być pod pewnym względem do ich drogi podobną.
Wymagalnik to dla nas moralny, zresztą!
Mniejsza, iż u nas tymczasem, mimo cały postęp lat ostatnich, dotąd nie widać znamion wyraźnych świadomego zwrotu ku zdobyciu pożądanej równowagi w świecie piękna, ku bardziej harmonijnemu ustosunkowaniu między dziedzinami samych sztuk pięknych, jako takich, bez względu już na charakter ich motywów — rodzimy, czy zapożyczony. Wyjąwszy poezji, wciąż swe siostrzyce dominującej absolutnie, sztuki piękne u nas rozwijają się bez należytego oparcia się na gruncie swojskim, pod promieniami ideałów swojskich, a zatem nie tak organicznie, nie tak harmonijnie i samoistnie, jakby należało. Brak jednostajnego kierunku w całej umysłowej kulturze naszej, — niezaprzeczony. Ale i o to mniejsza.
Nie odrazu też i starożytni Grecy zdobyli sobie ową skończoną harmonję w świecie swego artyzmu: droga postępowego ich usamoistniania się, unaradawiania zapożyczonej od starszych ludów kultury, była długą.
Dlaczegóż i my, jak oni, nie moglibyśmy mieć swego własnego samoistnego świata piękna, wolnego z czasem zupełnie od naśladownictwa?
Rozumiejmy się tylko należycie. Na samoistność absolutną geneza kultury naszej nam nie pozwala. Oczywiście zatem, tylko o samoistność względną chodzić nam może, o stopień wyższy jej potęgi, taki, jakiego zdobycie możliwe jest dla każdego cywilizowanego narodu, co został współspadkobiercą skarbów wielkiego dziedzictwa klasycznego.
Powie nam kto może, iż dla wytworzenia sobie samoistnego świata piękna my nie posiadamy najpierw tak bogatego religijno-heroicznego mytu, co dał z siebie pierwsze, a niewyczerpane źródło, z którego tryskały wszelkie późniejsze Hellenów kreacje, — powie, że nasza mytologja słowiańska tak uboga!
Ależ niepotrzebne nam to zupełnie! Myt, jaki się sam swobodnie w nieogarniętych przestworzach poezji narodu układa i układać będzie, z postaciowanych przez nią idei i ideałów życia, zupełnie-by nam wystarczył; a cóż dopiero, gdy do tej skarbnicy, przez wieszczów wciąż zasilanej, dodamy cały świat pamiątek z dziejów społeczeństwa, przedstawiających nie mniej, jak klasyczne, nieprzebraną moc motywów dla twórczości artystycznej!
I to nam wystarczy; dla zapewnienia samoistności w świecie piękna, dość nam tego bogactwa, jakie posiadamy w naszej poezji i historji.
Poezja nasza przedstawia najbogatszą skarbnicę ideałów i postaci estetycznych narodowego żywota i przeświadczenia, ona też zawsze i najzdolniejsza do tworzenia w charakterze i duchu rodzimym. Towarzyszki jej w przestworach piękna, inne sztuki, winny iść tylko w jej ślady, a nie pozbywając się samoistności odpowiednich sobie form, czerpać pełną dłonią z jej krynicy i przeobrażać gotową treść idealną, przez nią podawaną, uwalniającą zupełnie od zbytecznego obcych bogów kultu.
Ale tego nie dosyć! Nie dosyć, że ideały, postacie, myty, stworzone przez poezję, o ile w duchu rodzimym poczęte, powinny być przyswajane przez inne działy artystycznej twórczości: one same jeszcze zmierzać winny ku stałemu oddziaływaniu wzajem, by, zasilając się bez przerwy zdobywanemi z osobna skarbami, ujednostajniać swe ideały i przez to zbliżać się do pożądanej harmonji jedności w całej dziedzinie piękna. Kultura estetyczna naszego społeczeństwa, jak i kultura wogóle, by być samoistną, rodzimą, musi mieć za główną podstawę jego własnej przeszłości dzieje, historję narodu, po nad którą sztuka unosi się, jak opromienienie estetyczne.
Ani robi to ujmy doktrynie sztuka dla sztuki, nie upośledza realistycznego obrazowania w powieści etc., ale z drugiej strony nie dopuszcza też najmniejszej wątpliwości co do stanowczej, obok tego i ponad tem, wagi, w zakresie twórczości artystycznej, pierwiastku historycznego.
Co więcej, niezależnie od prawa pierworodztwa, przynależnego ideałom ogólnie ludzkim, wszechhumanitarnym, sztuka u nas na podstawie historycznej oprzeć się winna i dlatego, ponieważ jej celem życiowym, uznawanym w głos czy nieuznawanym, upotężniać i podnosić pięknem swem przeświadczenie narodu, które przecie gruntuje się na świadomości jego istoty w przebytych kolejach ubiegłego życia. Przeświadczenie zaś to, świadomość własna narodu jest nietylko wyrazem stopnia rzeczywistej wewnętrznej jego siły w danej chwili, ale i samą siłą czynną, potęgą etyczną zarazem.

Warszawa.Aleksander Jabłonowski.



Upominek - ozdobnik str. 64d.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Walerian Jabłonowski.