Delegatom galicyjskim na drogę do Wiednia

<<< Dane tekstu >>>
Autor Włodzimierz Zagórski
Tytuł Delegatom galicyjskim na drogę do Wiednia
Pochodzenie Z teki Chochlika. O zmierzchu i świcie
Wydawca F. H. Richter
Data wyd. 1881
Druk Drukarnia Ludowa
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


DELEGATOM GALICYJSKIM
Na drogę do Wiednia.

Ducha karmę — nieba rosę
Komuż godniej złożyć? — komu?
A czy wiecie co Wam niosę?
Niosę głos z Polskiego domu;
Z chaty tej gdzie serca ciepło
Mimo tylu burz nie skrzepło,
I wśród wichrów i zawiei
Ożywczemi płonie żary
Starej prawdy — starej wiary,
I miłości, i nadziei!

Niegdyś dom ten w świat daleki,
Hen za morza! — hen za rzeki!
W imię prawd tych co w nim płoną
Słał swą dziatwę uskrzydloną;
Swe husarze — swe sokoły,
Polskiej myśli apostoły!
A gdy w misyi apostolskiej
W świat wyruszał rycerz polski

Dom wyprawiał go pacierzem,
I żegnano go szkaplerzem;
Zaś by mężnie i wesoło
Rycerz czartu stawił czoło,
I szedł na śmierć jakby w tany,
Napełniano roztruhany,
Do husarza żegnanego,
Przepijając strzemiennego!

Dziś czas inny! Już z tej chaty
W świat nie spieszy huf skrzydlaty
W jasnej tęczy chorągwianej,
Aby w taniec pójść z pogany,
I strumieniem krwi gorącej
Świadczyć myśli w nas żyjącej;
Ale prawdy — prawdy święte
W węgły chaty tej zaklęte,
Żyją wiecznie, — „bo nie z cegły
Dom ten stawiał wiek ubiegły,
I duch był tu budowniczym,
I nie zaćmić prawd tych niczem!

Owoż prawdom onym wiecznym,
Nieśmiertelnym, a słonecznym
Trza świadectwo złożyć ninie,
W trudnej próby tej godzinie;
Trza, husarze Polski ducha!
Od pokusy bronić ucha,
I nie wierzyć czarta zdradzie,
Gdy u stóp wam skarby kładzie,

I w zapłatę swej hojności,
Nic nie żąda krom podłości.
Trzeba, krocząc zawsze przodem,
Sztandar prawd tych przed narodem
Nieść wysoko — silną dłonią,
Nad prywaty brudną tonią,
Nad widoczków małych pyłem,
Nad sofizmów tchnieniem zgniłem;
Nieść go w takiej wysokości,
By zachować go w czystości!

Trudno razem to i łatwo!
Boś nie samą, polska dziatwo,
I, wśród ludów rzeszy różnej,
Dziś nie stajesz już w postawie
Tego, który chce jałmużny,
O żebraczej dysząc strawie;
Dziś wśród ludów bratnich grona,
Co zebrane dla narady,
Stajesz — sercem upragniona —
Jak gość miły do biesiady!

Śmiało spieszcież na te gody
Wy — husarze Polski ducha!
Pomni, że Was Polska słucha,
Siew rzucajcie jej w narody!
Niechaj każde Wasze słowo
I czyn stwierdza jej wiekową
Myśl i prawdy one wieczne,
Które świecą nam słoneczne!

— Myślą zawsze tą skrzydlata
Leć drużyno! Tyś szermierzem,
Lackiej myśli. — Polska chata
Żegna Ciebie dziś szkaplerzem,
Powierzając Twojej straży
Znicz wieczysty swych ołtarzy!

18. 1. 1879.


Wiersz ten napisany z powodu wyjazdu delegatów naszych do wiedeńskiej Rady państwa, zasilonej po raz pierwszy udziałem Czechów w naradach tego ciała. Liczne wpływy starały się odwieść delegacyę naszą od sojuszu z Czechami, a niemieccy centraliści przyrzekali Polakom liczne korzyści, jeżeli poświęcą swych sojuszników. Pomimo podszeptów tych i pokus, wytrwali Polacy w tym sojuszu, którego węzeł ścieśnił się niebawem niemal nierozerwalnie.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Włodzimierz Zagórski.