<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Antoni Wotowski
Tytuł Nasze sny
Wydawca nakładem autora
Data wyd. post 1938
Druk Drukarnia „Współpraca“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


NASZE SNY

W jakież cudowne krainy przenosi nas sen! Zwiedzamy dziwne zamki i miasta, których nigdy nie zobaczylibyśmy na jawie, podróżujemy przez fantastyczne lądy i morza, spotykamy tam dawno niewidzianych znajomych, ba nawet umarłych, gorąco kochanych za życia, wiedziemy z nimi długie rozmowy, odsłaniają nam oni sprawy nieznane, ostrzegają przed niebezpieczeństwami, udzielają wskazówek, tyczących się naszej przyszłości...
Tak, tajemnicze są nasze sny, częstokroć prorocze i wieszcze... Nic też dziwnego, że od niepamiętnych czasów w snach doszukiwano się czegoś niezwykłego i cudownego i twierdzono, że w czasie snu nasza dusza nieskrępowana ciałem odbywa przeróżne wędrówki, z których przynosi niepowszednie wrażenia. Kant sformułował to w ten sposób: „jestem zdania, że widziadła senne mogą być bardziej jasne i wybitne, niż te, które widzimy na jawie; można się tego spodziewać, ponieważ mamy do czynienia z tak potężnym czynnikiem, jakim jest dusza, podczas gdy wszystkie władze zmysłowe są uśpione.“.
Szczególnie duże znaczenie przypisywano snom w starożytności. Nie mało mamy na to dowodów z historii biblijnej i wystarczy przypomnieć słynny sen faraona o krowach i kłosach, wytłumaczony tak znakomicie przez Józefa. Również u Greków i Rzymian sny wywierały znaczny wpływ na życie publiczne, a wróżbici cieszyli się powszechnym szacunkiem. Amphiariusowi, wieszczkowi z powołania, za życia stawiano posągi, a nie mniejszą sławą cieszył się Arthemidor, którego dzieła o wróżbie ze snów doszły aż do nas.
Mało tego, istniały specjalnie na ten cel przeznaczone świątynie w Babilonie i Egipcie, w których co noc na paradnym łożu zasypiały bóstwom poświęcone dziewice. W Grecji najczęściej te przepowiednie stosowano przy leczeniu chorób, a najznakomitszą była wyrocznia Eskulapa w Epidaurze. W jej przedsionkach stały posągi szczęścia, snu i marzenia, a za świątynią mieścił się osobny gmach, przeznaczony do spania. Gdy chory zasypiał, kapłani czuwali przy nim, a kiedy się zbudził, natychmiast wypytywali go, co mu się śniło, bowiem sny zacierają się szybko w pamięci. Sny takie zapisywano, komentowano obszernie i układano z nich księgi lekarskie. Przekonamy się później, że te zabiegi starożytnych kapłanów nie były pozbawione pewnej słuszności, gdyż w snach przejawiają się często różne chorobliwe stany naszego organizmu. Tak nauczał zresztą słynny Hipokrates. A Arystoteles, ten mistrz starożytnej mądrości filozoficznej posunął się znacznie dalej. Twierdził, że dusza we śnie wyczuwa sama nie tylko najmniejsze zmiany chorobowe, ale również popędy, które nas skłonią później do pewnych czynów, bowiem odznacza się ona we śnie większą czułością.
Tak starożytni zapatrywali się na sny. Jeśli chodzi o czasy obecne, to zdania są podzielone. Jedni w ślad za Arystotelesem i Kantem nadal twierdzą, że w snach nasza dusza przejawia niezwykłe zdolności — inni dowodzą, że sny powstają pod wpływem czynników fizycznych, lub też naszych ukrytych pożądań (teoria Freuda), łatwo dadzą się wytłumaczyć w naturalny sposób i ani z przejawami duszy, ani też z „cudownością“ nie mają nic wspólnego.
Daleki jestem od tej materialistycznej teorii. Istotnie, odbywamy we śnie przedziwne wędrówki. Ale, nie zawsze i nie stale. A raczej w rzadkich wypadkach i mylą się mocno ci, którzy sądzą, że każdy nasz bardziej plastyczny sen zawiera w sobie coś niezwykłego. Większość snów nic nie znaczy, albo też łatwo daje się w sposób zwykły zanalizować. Tylko nieliczne posiadają w rzeczy samej charakter nadnormalny i aby je odróżnić od snów, wywołanych przyczynami zewnętrznymi, czy też impulsami, mimo całej fantastyczności ich treści, musimy szczegółowo rozpatrzyć wszystkie kategorie naszych sennych marzeń.
Różni uczeni dzielili sny na różne grupy. Ja przeprowadzę tu mój własny podział, który stopniowo doprowadzi nas do snów, zwanych „cudownymi“.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Antoni Wotowski.