Ołtarzyk polski katolickiego nabożeństwa/Modlitwy przy Mszy żałobnéj

Modlitwy przy Mszy żałobnéj.


Uwaga.

Msza ś. jest bardzo skuteczna, pomocna i zbawienna nietylko dla żywych, ale także i dla dusz, męki czyścowe cierpiących, gdyż Kościół katolicki na Soborze Trydenckim ogłosił następującą naukę: „Sobór święty uczy, że jest czyściec i że duszom tam zatrzymanym modły błagalne prawowiernych pomoc przynoszą, największą zaś zbawinne ofiarowanie Mszy ś.”
Następujące prawdziwe zdarzeniem które się stało przed 20 laty, wykaże dobitnie wielkie znaczenie ofiarowania Mszy ś. za dusze zmarłych, a zarazem zachęci pewnie wielu do naśladowania tego pięknego przykładu.
W mieście P. żyła dziewczyna Maryanna B. Była to szwaczka pobożna i cnotliwa, i dla tego była powszechnie poważana i kochana. Do najmilszych jéj praktyk religijnych należało, że co miesiąc zakupywała Mszą św. na intencyą téj duszy w czyścu, któréj czas wyzwolenia z mąk według rozporządzenia Boskiego był najbliższy. Jak P. Bóg właśnie ludzi poczciwych nawiedza, by doświadczyć ich wytrwałości, tak téż i dla téj panny pobożnéj nie obyło się bez dni dolegliwości. Wpadła w ciężką chorobę, która ją zniewoliła cały rok zostać w łóżku: aż wreszcie odzyskała zdrowie, ale postradała podczas długiéj choroby wszystkich, którzy jéj robotę dawali, i nie było innego sposobu, jak szukać służby. Temi myślami skłopotana, pobiegła w pierwszym dniu swego wyjścia do kościoła. Po drodze przypomniała sobie z żalem serca, że w czasie choroby zaniedbała Mszy św. na intencyą dusz czyścowych. Cóż maiła czynić w smutném swém położeniu> Wszystkie swe pieniądze oszczędzone spotrzebowała na chorobę; jednego tylko franka (8 sgr.) jeszcze miała w kieszeni. Mogła więc jeszcze zakupić Mszę św., lecz wtedy pozostałaby bez grosza, bez chleba, a już głód począł jéj dokuczać. Lecz pomyślała sobie: biednéj duszy w czyścu większe dokuczają męczarnie; to téż po chwili wahania się porzemogła miłość w jéj sercu, i Maryanna nie cofnęła się przed tą nową ofiarą, owszem polecając się Opatrzności Boskiéj, weszła do kościoła, zamówiła Mszę św. podług swéj intencyi u księdza, który właśnie ubierał się do Mszy w zakrystyi, nabożnie jéj wysłuchała i komunikowałą na intencyą duszy, którą z czyścowych mąk wybawioną mieć pragnęła.
Opuściwszy kościół, poszła odwiedzić swą przyjaciółkę, u któréj spodziewała się znaleźć pociechę, radę i pomoc. Wtem zastąpił jéj drogę młodzieniec szlachetnéj postawy i łagodnego oblicza, pozdrowił ją uprzejmie i rzekł: „Szukasz umieszczenia za służącą, nie prawdaż?” „Tak jest panie,” odrzekła Maryanna, cała zmięszna tém zapytaniem; „i dziwno mi jest, że nie znając pana, słyszę od niego rzecz, któréj nikomu jeszcze nie powierzyłam.” — „Mniejsza o to,” odpowiedział nieznajomy, „idź na ulicę i do domu (które jéj wymienił), tam znajdziesz niewiastę, u któréj przyjąć możesz służbę i gdzie będziesz szczęśliwą.” I nie czekając odpowiedzi, znikł, wdzięcznym jeszcze ukłonem ją żegnając.
Zdumiała Maryanna niebawem pobiegła na miejsce wskazane. Stanąwszy u drzwi wspaniałéj kamienicy, zadzwoniła, a zacna jakaś matrona wpuściła ją do mieszkania, gdzie Maryanna opowiedziała, po co przybyła. „Prawda, że potrzebuję służącéj, (odrzekła ta pani), lecz powiedz mi, zkąd wiesz o tém? Wczoraj wieczorem dopiero oddaliłam mą sługę dla słusznego powodu, o czem z nikim jeszcze nie rozmawiałam i właśnie wyjść chciałam, by postarać się o inną; nie mogę przeto pojąć, od kogo sowiedzięć się mogłaś o tym interesie.” Poczciwa Maryanna opowiedziała pani, jakie miałą spotkanie z młodzieńcem i jak z zaufaniem w jego szlachtną ofertę poszła za jego radą. Wprowadzona potem przez panią do pokoju, spostrzegła tam portret jakiegoś młodzieńca i zawołała zdziwiona: „Pani! to ten dobry pan, który mię tu przysłał. Poznaję jego postać i ten wyraz dobroci, którego nigdy nie zapomnę.”
Na te słowa zbladła pani X., padła ze łzami na krzesło i rzekła: „Co ty mówisz? Ten portret wyobrża mego syna, któregom utraciła przed czterema laty!” Wtedy Maryanna od razu poznała cudowną dla niéj dobroć Boga, upadła do nóg biednéj matce łzami zalanéj i z rzewną otwartością wyznała jéj wszystko, co jéj się zdarzyło tego rana, o jéj chorobie, o ostatnim franku, o jéj walce wewnętrznéj; czy ma oddać ten pieniąsz na zakupienie Mszy ś. za duszę, która zbawienia najbliższa, o spotkaniu młodzieńca itd.
Biedna matka, drżąca od wrażeń smutnych i miłych, uścisnęła Maryannę wołając: „O pobożna dziewczyno! tobie zawdzięczam wybawienie mego syna. Umarł on przed czterema laty, a z tak pobożném zdaniem się na wolą Bożą, że go na pewno mieniłam być już w niebie. Lecz bez ciebie może długo byłby jeszcze ciepiał w czyścu. Tobie więc zawdzięczam szczęście, którego mój syn już teraz zażywa w niebie. On to przysłał ciebie do mnie. Niech Panu Bogu będzie chwała nieskończona! Jużci na zawsze zostaniesz u mnie, ale nie jako sługa, lecz jako moja kochana przyjaciółka siostra.”
Tak zatem miłość téj biednéj dziewczyny ku duszom w czyścu cierpiącym, już na ziemi odebrała nagrodę.
Oby ten przykład zachęcił do jak najpilniejszego korzystania z ofiary Mszy św. na intencyą dusz w czyścu cierpiących. Wszak i my kiedyś umrzemy — jakże miło nam będzie, gdy i za nas modlić się będą. Dusze w czyścu także starają się okazać nam wdzięczność modlitwą za nas. Ważną téż ku temu pobudką mogą być następujące słowa ś. Hieronima: „Dusze w czyścu cierpiące, za które kapłąn modli się podczas Mszy, nie cierpią, dopóki trwa Msza ś.” Nie możesz zakupić Mszy, to wysłuchaj jéj pobożnie na intencyą zmarłych, a i taka Msza sprawia ulgę duszom cierpiącycm. W tym celu załączają się modlitwy podczas Mszy żałobnéj.




Znak domeny publicznej
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).