ODA XII.
Do zefiru.

Aura, quam veris tepor et serena.


Wietrze! co służysz trackiej ziemi gwoli,
Czysty oddechu wiośnianego nieba,

Wiejże, wiej ku nam! — cienistej topoli
Chłodku potrzeba.

Cieszcie się, drzewa, na całej przestrzeni!
Gdy zdrowy wietrzyk po gałązkach szasta,
Od jego pieszczot bujniej zazieleni
Trawa krzewiasta.

Wietrze! gdy kwiatki przytulasz do łona,
Gdy jasne fale rozbudzasz w powiewie,
Wioń w moją lirę, co wisi uśpiona
Na suchem drzewie.

A ciebie słońce przywita łaskawie,
I rady uśmiech obaczysz na ziemi;
Błyśnie ci rosa mżąca się na trawie
Kroplmi czystemi.

Kadzidłorodne Azyatów pole
Tobie wonnością balsamów usłuży;
Dla ciebie wonność i kraska na czole
Szkarłatnej róży.

A z mojej harfy któż jej rdzę obetrze?
Chyba ty, piewco, ty wiośniane dziecię!
Święty poeto, uroczysty wietrze,
Pomóż poecie!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Maciej Kazimierz Sarbiewski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.