Państwo i rewolucja/Rozdział III/4

<<< Dane tekstu >>>
Autor Włodzimierz Lenin
Tytuł Państwo i rewolucja
Wydawca F. Hoesick
Data wyd. 1919
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Czesław Hulanicki
Źródło Skany na Commons
Inne Cały rozdział III
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
4. Organizacja jedności narodu.

...„W tym krótkim zarysie narodowej organizacji, którego Komuna nie miała czasu opracować dokładniej, mówi się w sposób zupełnie określony, że Komuna winna być... polityczną formą najmniejszej nawet wioski..“ Komuny obierałyby „narodową delegację“ do Paryża.
...„Nieliczne, ale nader ważne funkcje, któreby pozostały wtedy centralnemu rządowi, nie mają być skasowane, — takie twierdzenie było świadomym fałszem, — lecz powinny zostać przekazane komunalnym, t. j. ściśle odpowiedzialnym urzędnikom...“
...„Jedność narodu nie była unicestwioną, lecz przeciwnie, zorganizowaną za pomocą komunalnych urządzeń. Jedność narodu powinna urzeczywistnić się przez zniesienie tej państwowej władzy, która przyswajała sobie uosobienie jej, lecz pragnęła być niezależną od narodu, stojącą nad nią. W rzeczywistości ta władza państwowa była tylko pasorzytniczą naroślą na ciele narodu...“ Rzecz polegała na tem, aby odciąć czysto ciemiężycielskie narządy starej państwowej władzy, pretendującej do wywyższenia się nad społeczeństwo, i przekazać odpowiedzialnym sługom społeczeństwa.“
Do jakiego stopnia nie zrozumieli — być może, słuszniej będzie powiedzieć: nie chcieli pojąć — oportuniści współczesnej socjaldemokracji tych rozważań Marksa, najlepszym dowodem jest herostratowej sławy książka renegata Bernsteina: „Przesłanki socjalizmu i zadania socjal-demokracji“. Mianowicie z powodu przytoczonych słów Marksa Bernstein pisał, że program ten „ze swej politycznej treści ujawnia we wszystkich, istotnych rysach największe podobieństwo z federalizmem — Prudhona... Przy wszystkich innych różnicach między Marksem i „drobnym burżua“ Prudhonem (Bernstein „drobny burżua“ pisze w cudzysłowie, który podług jego mniemania winien oznaczać ironję), w tych punktach bieg myśli u nich o tyle bliski, o ile to jest możliwe.
Oczywiście, ciągnie Bernstein, znaczenie municypalności wzrasta, lecz „wydaje mi się rzeczą wątpliwą, aby pierwszym zadaniem demokracji było zniesienie (Aufloesung — dosłownie rozpuszczenie) współczesnych państw i taka zupełna zmiana (Umwandlung — przewrót) ich organizacji, jak to sobie wyobrażają Marks i Prudhon — przez utworzenie zgromadzenia narodowego z delegatów prowincjonalnych i okręgowych zebrań, składających się ze swej strony z wysłańców komun. — tak że cała poprzednia forma reprezentacji narodowej — zniknęłaby zupełnie.“
Jest to poprostu potworne: pomieszać poglądy Marksa na „unicestwienie władzy państwowej — pasożyta“ z federalizmem Prudhona! I to nie przypadkiem, ponieważ oportuniście do głowy nawet nie przyjdzie, że Marks mówi tu zgoła nie o federaliźmie w przeciwieństwie do centralizmu, ale o rozwaleniu starej burżuazyjnej we wszystkich krajach burżuazyjnych istniejącej maszyny państwowej.
Oportuniście przychodzi do głowy to tylko, co on widzi dokoła siebie, w środowisku mieszczańskiej obywatelszczyzny i „reformatorskiego“ zastoju, mianowicie tylko „municypalności“! O rewolucji proletarjatu oduczył się oportunista nawet myśleć.
Jest to zabawne. Lecz jest godne uwagi, że w tym punkcie z Bernsteinem nie polemizowano. Wielu Bernsteina zwalczało — szczególniej Plechanow w rosyjskiej literaturze, Kautsky w europejskiej, lecz ani ten, ani ów o tem skażeniu Marksa przez Bernsteina nie mówili.
Oportunista na tyle oduczył się myśleć rewolucyjnie i rozmyślać o rewolucji, że przypisuje „federalizm“ Marksowi, mieszając go z założycielem anarchizmu, Prudhonem. A pragnący uchodzić za ortodoksalnych marksistów, obronić naukę rewolucyjnego marksizmu Kautsky i Plechanow o tem przemilczają! Tu leży jedna z przyczyn tego krańcowego spospolitowania poglądów na różnicę między marksizmem i anarchizmem, właściwego oportunistom i adherentom, Kautsky‘ego, i o którym jeszcze mówić będziemy.
Niema ani śladu, nawet w przytoczonych wywodach Marksa, federalizmu. Marks różni się z Prudhonem właśnie w tem, w czem Bernstein upatruje ich podobieństwo, a zgadza się w tem, czego nie widzi oportunista Bernstein.
Marks zgadza się z Prudhonem w tem, że obaj są zwolennikami „rozbicia“ współczesnej maszyny państwowej. Tego podobieństwa marksizmu z anarchizmem (i z Prudhonem i z Bakuninym), ani oportuniści, ani adherenci Kautsky‘ego nie chcą dostrzec, ponieważ w tem rozeszli się z marksizmem.
Marks niezgadzał się z Prudhonem i z Bakuninem właśnie w kwestji federalizmu (nie mówiąc już o dyktaturze proletarjatu). Federalizm zasadniczo wynika z drobnomieszczańskich poglądów anarchizmu. Marks jest centralistą. I w przytoczonych jego rozumowaniach żadnego niema odstępstwa od centralizmu. Tylko ludzie, pełni mieszczańskiej „zabobonnej wiary“ w państwo, mogą uważać, że zniesienie maszyny burżuazyjnej jest zniesieniem centralizmu.
A jeżeli proletarjat z uboższym chłopstwem zagarną w swe ręce władzę państwową, zorganizują się z całą swobodą w komunach i zjednoczą akcję wszystkich komun w ciosach przeciw kapitałowi, w dążeniu do pokonania w nich oporu kapitalistów, w oddania własności prywatnej, dróg żelaznych, fabryk, ziemi i t. d. całemu narodowi, całemu społeczeństwu, to czyż to nie będzie centralizm? Czyż to nie będzie najkonsekwentniejszy centralizm? I przytem centralizm proletarjacki?
Bernsteinowi poprostu do głowy nie może przyjść, że możliwym jest dobrowolny centralizm, dobrowolne zjednoczenie komun w nację, dobrowolny związek proletariackich komun w sprawie zburzenia panowania burżuazyjnego i burżuazyjnej maszyny państwowej. Bernstein, jak każdy filister, wyobraża sobie centralizm, jako coś narzucone tylko z góry, tylko mogący być zachowany i utrzymany przez biurokrację i militaryzm.
Marks umyślnie, jakby przewidując możliwość wypaczenia jego poglądów, akcentuje, że świadomym oszustwem są oskarżenia Komuny, jakoby ona chciała znieść jedność narodu, skasować władze centralne. Marks umyślnie używa wyrażenia „organizować jedność narodu“, aby przeciwstawić świadomy, demokratyczny proletarjacki centralizm burżuazyjnemu, wojennemu, biurokratycznemu centralizmowi.
Atoli... niema więcej głuchego nad tego, kto nie chce słuchać. A oportuniści współczesnej socjaldemokracji mianowicie ani chcą słyszeć o zniesieniu władzy państwowej, o ucięciu pasożyta.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Władimir Iljicz Uljanow i tłumacza: Czesław Hulanicki.