<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Ptak
Tytuł Pogrzeb Kraka
Pochodzenie Kraków żyje w legendzie

cykl Wir wieków

Wydawca Gebethner i Wolff
Data wyd. 1935
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
POGRZEB KRAKA

Niech tarcze zadzwonią
i pastusze rozpłaczą się fletnie,
niech się ból niesie po siołach stugębny,
niech się żałoba rozścieli pogonią,
by wojów na obrzędy zgromadzić sławetne
gdzie skalne Krzemionek występują zręby
a dym modlitewny w gontynie się kłębi
i w niebo wystrzeliwa jako święte dęby!

Na skalnem wzgórzu, gdzie dym płowy
otacza wieńcem
druidów pochylone głowy
ojczysty zezwłok w popioły zamieńcie,
ja z bratem moim Lechem
Kraka zostaniemy echem...


To rzekłszy Wanda wezwała służebne,
co wkoło mar Księcia
tańce wśród szlochów wodziły pogrzebne,
aby zamilkły guślarze zaklęcia.

Wanda białe szaty zwiewne
jak córce przystało królewnie
sama będąc Ładą
bielszemi dłońmi niż promienie siewne
zmieniła na suknie konopne i zgrzebne.
Czasem kmieć zbożnie sąsiada zagadnął,
lub rumak zarżał na łuczywem drewnie.
Już ogień tryska z krzesiwa
dym się wydłużył w ramionach
i lutnia drży lękliwa
zbudzona
ciszą
jaką obłoki na orbicie piszą,
i płaszcz szkarłatny rozwinęło niebo
gdy Krak nad końską pochylony grzywą
żegnał się z wyżyn z swą ojczystą glebą.


Druidzi świątynne grzebią urny,
żywicznie dymią skrzepy
grzmotami Perun przemówił chmurny
gdy guślarz zdjął talizmany,
na kopcu sypanych skibach
święcony dąb zaszczepił,
by z Światowidem schodził i świtał.
Dzwoniły tarcze, rogowe surmy
i miodem skrzące się dzbany.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Ptak.