<<< Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł Posag bez panny
Podtytuł Humoreska
Pochodzenie „Przegląd Tygodniowy Życia Społecznego, Literatury i Sztuk Pięknych“, 1876, nr 22-24
Redaktor Adam Wiślicki
Wydawca Adam Wiślicki
Data wyd. 1876
Druk Drukarnia Przeglądu Tygodniowego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


V.

Ażeby zrobić bohaterstwo, Michasz potrzebował pomocnika, czemu się dziwić nie należy, bo najznakomitsi nawet kuglarze do wykonywania swoich sztuk magicznych używać zwykli pomocników.
Na pomocnika takiego wybrał sobie Michasz pewnego młodego hrabiego, imieniem Antosia, którego nazwijmy Modzickim, bo się zawsze modnie ubierał i był najzłocistszym pomiędzy złotą młodzieżą miasta Lwowa.
Hr. Antoś był eks-konkurentem panny Idy z nastręczenia Michasza, zkąd już samo przez się wynika, że był Michasza wielokrotnym dłużnikiem i z wypłatą połowy procentów wielce zalegał.
Michasz pośpieszył do niego.
— Słuchaj, hrabio Antoszu — rzekł z poufałością, do której doszedł drogą pobłażliwości wierzycielskiej — ile ty mi jesteś winien?...
Une bagatelle... 2700 złr.
— A procentu?
— Trzysta reńskich.
— No, ty hrabia Antosz masz dobrą pamięć... wiesz, ja dziś w dobrym humorze — ja tobie cały ten procent bonifikuję — między przyjacielami nie powinno być procentów...
— Nie chcę — odrzekł hr. Antoś z dumą.
— No, nie chcę?... trzysta reńskich i nie chcę?.. — dlaczego nie chcę?...
— Bo gdy przyjmę, to powiesz, że między „przyjacielami” i długów być nie powinno, i zażądasz żebym oddał kapitał, a ja teraz nie mam pieniędzy...
— Ty źle się domyśliłeś, hrabio Antoszu, ja nie chcę od ciebie kapitału, ja wiem, że ty zawsze nie masz pieniędzy, ja ci jeszcze 1300 złr. dopożyczę... bez procentu... dasz mi tylko weksel razem na 5000, a zapłacisz jak po ojcu weźmiesz majątek... Zgoda?...
— Dziwny jesteś!... jeszcze się pytasz!... Ale cóż mam zrobić za to?...
Une bagatelle, jak sam powiedziałeś, hrabio Antoszu... Pójdziesz ze mną na obiad... będziemy jedli jak dwaj przyjaciele u George’a.
— Tylko tyle?...
— Będziemy rozmawiali o różnych rzeczach i ty powiesz, ale głośno tak, żeby wszyscy słyszeli, że panna Ida, córka tego starego Szczurlaty, jest brzydka jak cygański djabeł... ja tobie za to nawymyślam, ty mnie wyzwiesz na pojedynek i jutro rano będziemy się strzelali...
— A jeśli cię zabiję?
— Nie bój się nic... już ja sam będę myślał o pistoletach.
Hr. Antoś przystał na wszystko, czego mu za złe brać nie należy, nie ma bowiem złotego młodzieńca, któryby się na podobny układ nie zgodził, za daleko wspanialszem nawet wynagrodzeniem niż to, które tutaj wspaniałomyślnie ofiarował Michasz.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.